Rozochocony beniaminek kontra niepokonani, czyli Termalica ugości Pogoń

Świetny bilans po ośmiu kolejkach mógłby uspokoić ligowych debiutantów przed meczem z Portowcami. Ale trenerem zespołu z Niecieczy jest Piotr Mandrysz, były piłkarz i trener Pogoni.
- Gdyby nie Mandrysz, to piłkarze Termaliki pewnie graliby bez presji z Pogonią, ale trener zawsze nadzwyczaj poważnie traktuje spotkania z Pogonią. Nie ma więc co liczyć na jakiś luz - przestrzega Daniel Trzepacz, szef kibicowskiego serwisu PogonSportNet.

Piotr Mandrysz był jednym z lepszych piłkarzy Pogoni lat 90. Później drogi klubu i zawodnika ze Śląska rozeszły się, ale szczecińscy działacze przypomnieli sobie o nim w 2008 r. Portowcy źle wystartowali w rozgrywkach II ligi, którą mieli z łatwością podbić i awansować na zaplecze ekstraklasy. Mariusz Kuras nie wyciskał już z zespołu tyle, ile oczekiwano, więc zastąpił go Mandrysz, który miał za sobą kilka sukcesów (m.in. awans z Piastem Gliwice do ekstraklasy). Nowy opiekun awans do I ligi wywalczył, ale jesienią 2010 r. i jego zwolniono. Za brak wyników. To była i jest zadra na sercu szkoleniowca, choć sympatia do Pogoni pozostała.

- Trener Mandrysz chciał mnie zatrzymać w Niecieczy, ale jak zdał sobie sprawę, że nie ma na to szans, to bardzo dużo mi opowiedział o klubie, pracownikach, przeszłości, kibicach. Ułatwiło mi to pierwsze dni w Pogoni - mówił Jakub Czerwiński, w jednym z pierwszych wywiadów w Szczecinie.

Czerwiński przez ostatnie lata grał w Termalice, w końcu wywalczył z nią awans do elity, ale że z Pogonią związał się już zimą, musiał zmienić otoczenie. I jak bardzo Mandryszowi będzie zależeć na wygranej z Pogonią, tak bardzo stoperowi Portowców będzie zależeć, by do tego nie dopuścić.

- Statystycznie to mecz jak każdy inny, też za trzy punkty i po to jedziemy. Ale pod względem emocjonalnym na pewno dla mnie najważniejszy - mówił tuż przed wyjazdem na mecz Jakub Czerwiński. - Gdy latem czekaliśmy na terminarz rozgrywek, to mnie nie interesowały spotkania z Legią czy Lechem, ale właśnie to, kiedy zagramy z Termalicą.

Nie będzie to jednak starcie szkoleniowca z byłym podopiecznym, ale przede wszystkim ciekawie zapowiadający się mecz beniaminka z wiceliderem tabeli.

- Termalica miała trudny początek w ekstraklasie. Grała na wyjazdach i nie układało się to jej najlepiej. Można było odnieść wrażenie, że debiut w lidze trochę ich przerasta. Ale w końcu zaskoczyli i muszę podkreślić, że świetnie się ostatnio prezentowali. Wygrane z Lechem u siebie czy z mocną Cracovią na wyjeździe to nie były przypadki - ocenia Czesław Michniewicz, trener Pogoni.

Obecny bilans "słoni" (tak nazywani są piłkarze z Niecieczy) to 4 zwycięstwa i 4 porażki. Daje to 9. pozycję z solidną przewagą nad strefą spadkową. I co ważne - 4 wygrane nastąpiły w 5 ostatnich spotkaniach, a trzy z nich w Mielcu, gdzie Termalica rozgrywa swoje mecze (obiekt w Niecieczy jest modernizowany pod kątem ekstraklasy).

- Ten rozochocony beniaminek potrafi zagrać bardzo ofensywnie, atrakcyjnie dla kibiców i skutecznie - podkreśla Michniewicz. - Musimy zagrać bardzo dobrze, by wywieźć stamtąd punkty i pozostać niepokonanym zespołem w rozgrywkach. A problemów nam nie brakuje.

Termalica wystawi na Pogoń najsilniejszy skład. Nie ma kartkowiczów, nie ma kontuzjowanych. A w Szczecinie? Wirus atakuje kolejnych piłkarzy, kontuzje odnieśli Ricardo Nunes i Robert Obst, a mniejsze urazy utrudniają przygotowania m.in. Rafała Murawskiego czy Łukasza Zwolińskiego. Szkoleniowiec Pogoni nie wie, jaki skład wystawi w sobotę.

Pogoń na najdłuższy wyjazd wyruszyła już w czwartek rano. Podróż podzielono na dwa etapy. Pierwszą noc zespół spędzi w Chorzowie, drugą w Mielcu. O wycieczce do Niecieczy, na co pewnie ochotę miałby Czerwiński, nikt nie myślał.

- Kuba dużo nam mówił o Niecieczy i sam z ciekawości bym zobaczył to miasteczko. Ale w Mielcu też nigdy nie byłem i dla mnie też to będzie mały debiut - mówi trener Portowców.

Mecz rozpocznie się w sobotę o godz. 15.30.