Kasper Hamalainen: Już to przeżywałem i wiem, co jest potrzebne Lechowi Poznań

- Nie ma co ukrywać, że jeśli myślimy o wyjściu z grupy Ligi Europejskiej, to powinniśmy wygrywać takie mecze, jak ten z Belenenses Lizbona - mówi pomocnik Lecha Poznań Kasper Hamalainen. ?Kolejorz? zremisował w czwartek 0:0 z Portugalczykami na początek rywalizacji w grupie I.


Kasper Hamalainen był jednym z kilku ważnych zawodników Lecha Poznań, których trener Maciej Skorża posadził w czwartek na ławce rezerwowych i oszczędzał na niedzielny mecz ligowy z Jagiellonią Białystok. Fin wszedł na boisko dopiero w drugiej części gry z Belenenses. - Gramy tej jesieni wiele meczów i trener zdecydował, że zastosuje rotację w składzie - mówi Fin. - Oczywiście gra w Lidze Europejskiej to coś wyjątkowego, występy w niej to rodzaj święta, ale ekstraklasa jest teraz dla nas najważniejsza. Wyglądamy w niej teraz naprawdę źle i musimy skoncentrować się przede wszystkim na rozgrywkach krajowych. W tych okolicznościach szanuję i rozumiem decyzję trenera.

Przeciwko Portugalczykom Lech Poznań zagrał już trochę lepiej niż w ostatnich tygodniach. Czy to początek końca kryzysu mistrzów Polski? - Jeśli szukać pozytywów, czy oznak, że zaczynamy się podnosić, to trzeba zauważyć, że wreszcie nie przegraliśmy meczu. Co prawda nie wygraliśmy, ale mieliśmy sporo niezłych sytuacji do tego, żeby wygrać z Belenenses. Myślę, oni mieli dwie świetne szanse, a my kilka całkiem dobrych. Jest już jakiś kroczek do przodu. W meczach, na treningach robimy, co w naszej mocy i widzę, że powoli wraca dawna agresywność w grze, zaczynają nam wychodzić schematy grania. - mówi Kasper Hamalainen, który twierdzi, że wkrótce wszystko może się zmienić na dobre dla Lecha Poznań: - Znów nie strzeliliśmy gola, ale było już naprawdę blisko. Nie mamy jednak szczęścia. Myślę, że jedna bramka, może kilka, albo jakieś zwycięstwo, cokolwiek, jakiś bodziec, sprawi, że wszystko się odwróci i zaczniemy wygrywać i grać lepiej.

Jak mówi reprezentant Finlandii, tego typu zapaści zdarzają się w każdym zespole. - Przeżywałem to już wcześniej i schemat jest taki, że zespół stwarza okazje, ale nie strzela goli, przez co traci pewność siebie. Potem piłkarz zaczyna odpychać od siebie odpowiedzialność za wyniki, spychać ją na innego zawodnika. Teraz potrzebujemy odzyskania zaufania we własne możliwości. No i szczęścia, o którym już mówiłem - wyjaśnia Kasper Hamalainen.

Póki co Lech Poznań jest na przedostatnim miejscu w ekstraklasie, a start w Lidze Europejskiej rozpoczął od remisu z niżej notowanym rywalem. - Nie ma co ukrywać, że jeśli myślimy o wyjściu z grupy, to powinniśmy wygrywać takie mecze, jak ten z Belenenses, bo o zwycięstwa z Basel czy Fiorentiną będzie bardzo, bardzo ciężko. Punkt z Portugalczykami to nie jest wystarczająco dobre osiągnięcie - twierdzi,

Fin przyznaje też, że jemu i jego kolegom brakuje dawnej atmosfery na stadionie. - Ciężko się gra przy pustawych trybunach, gdy nie ma takiego dopingu, jak zwykle. Zdaję sobie jednak sprawę, że kibice chcą, żebyśmy wygrywali. Ale przecież my też tego pragniemy, jednak czasami po prostu nie idzie. Mam nadzieję, że zaczniemy wygrywać tak szybko, jak to tylko możliwe i wtedy kibice wrócą - mówi Kasper Hamalainen, który na pytanie o swoją przyszłość (kontrakt zawodnika z Lechem Poznań obowiązuje do końca grudnia) odpowiada niezmiennie: - Nie podjąłem jeszcze decyzji. Nie wydarzyło się nic nowego. Skupiam się na grze i zobaczymy, co będzie.