Liga Europejska. Analityk Lecha Poznań: Belenenses to silniejszy zespół od tych, które pokonaliśmy w pucharach

- Drużynie Belenenses Lizbona nie idzie w lidze portugalskiej, ale w pucharach gra dobrze, mądrze - mówi Marcin Wróbel, który w Lechu Poznań odpowiadał za obserwację pierwszego pucharowego rywala w Lidze Europejskiej.


- Obejrzeliśmy na żywo dwa mecze: Belenenses z Maritimo Funchal (1:1) i ten ostatni z Benficą w Lizbonie (0:6). Poza tym oglądaliśmy na wideo mecze z Rheindorf Altach w eliminacjach do Ligi Europejskiej, a także ligowe. Belenenses w ekstraklasie za bardzo nie idzie, więc nie do końca traktowaliśmy te mecze jako pewniki. Raczej skupialiśmy się na pojedynkach pucharowych, bo w nich grają dobrze, mądrze. W dwumeczach z IFK Goeteborg i Altach Portugalczycy osiągali dobry wynik w pierwszym spotkaniu, a potem w rewanżach remisowali bezbramkowo po bardzo rozsądnej grze - tłumaczy Marcin Wróbel.

Jego zdaniem do Poznania przyjeżdża zespół silniejszy od FK Sarajevo i Videotonu Szekesfehervar, które lechici pokonywali już w tej edycji pucharów. - To mocniejsza drużyna od Videotonu, lepiej zorganizowana, z większą motywacją i z większą liczbą indywidualności w zespole. Portugalczycy awansowali do grupy, to o czymś świadczy, pokonali rywali ze Szwecji i Austrii, więc pewien poziom reprezentują. Belenenses to z pewnością silniejszy zespół od tych, które pokonaliśmy w pucharach - mówi analityk "Kolejorza".

Marcin Wróbel uważa, że wizyta szóstej drużyny poprzedniego sezonu w Portugalii będzie ciekawym doświadczeniem dla polskich kibiców. - Będą mogli zobaczyć, jak gra portugalski zespół, ale nie ten topowy, jak Sporting Lizbona, Benfica Lizbona, FC Porto czy nawet Sporting Braga i Victoria Guimaraes - tłumaczy. - Belenenses to zespół, który na co dzień gra z tymi drużynami i musi się im przeciwstawić. Dotychczas mieliśmy taki obraz, że piłka portugalska jest właściwie tylko techniczna. Takie Belenenses musi jednak dorównywać ligowym rywalom nie tylko wyszkoleniem technicznym, ale też pod względem fizycznym. Pomijając tę porażkę 0:6 z Benficą, przypominam, że pod koniec poprzedniego sezonu Belenenses zremisowało 1:1 z FC Porto. To o czymś świadczy - dodaje.

- Belenenses jest w stanie postawić duży opór na boisku. Jest w stanie grać z dużym zaangażowaniem przez pełne 90 minut, utrzymywać wysokie tempo gry, ale też samego biegania i pracy na boisku. Ma dwóch-trzech finezyjnych zawodników, którzy potrafią więcej od reszty, a cała drużyna prezentuje wysoki poziom przygotowania fizycznego i motorycznego - twierdzi analityk Lecha Poznań. Ci trzej gracze to przede wszystkim ofensywny pomocnik Carlos Martins oraz skrzydłowi Fabio Sturgeon i Miguel Rosa. - Martins to były gracz Benfiki Lizbona, grał w Lidze Mistrzów. Nie jesteśmy pewni, czy wystąpi przeciwko nam, bo miał jakieś problemy z kontuzjami, ale w tych spotkaniach, w których grał, był sercem zespołu. Jeśli wyjdzie w czwartek na boisko, będziemy musieli się skupić na nim - uważa Marcin Wróbel. - Pozostali dwaj to skrzydłowi, którzy mają pewne miejsce w składzie. Wszyscy trzej potrafią wygrać sytuacje jeden na jednego, zagrać prostopadłe podanie, zaskoczyć przeciwnika dryblingiem i zrobić coś kreatywnego, jakąś indywidualną akcję, którą mogą rozstrzygnąć losy meczu.

Jeżeli już szukać słabszych stron czwartkowego rywala Lecha Poznań, to należy upatrywać ich w grze defensywnej. - W ofensywie Belenenses ma piłkarzy, którzy potrafią dużo, natomiast defensywa jest w miarę dobrze zorganizowana, ale popełnia sporo błędów i one były powielane w meczach, które widzieliśmy. Postaramy się to wykorzystać. Mamy swój plan gry na czwartek, rozwiązywania akcji ofensywnych, będziemy starali się zmusić Portugalczyków do błędów i wykorzystać je - mówi jeden ze współpracowników trenera Macieja Skorży.

Początek czwartkowego meczu Lecha Poznań z Belenenses Lizbona o godz. 21.05. Relacja na żywo w sport.pl.