Prezes Lecha Poznań Karol Klimczak: Nie zamrażamy premii. Tworzymy nowy system wypłat

- Zna pan to? Dzisiaj za każde wykroczenie drogowe dostaje się więcej punktów karnych niż ma Lech - zapytali prezesa Lecha Poznań dziennikarze Radia Merkury w audycji "W środku dnia". Prezes Karol Klimczak odpowiedział: - Tak, znam ten kawał. Borussia Dortmund rok temu była jednak w tej samej sytuacji, co my teraz.
Prezes Lecha Poznań Karol Klimczak był gościem audycji "W środku dnia" w Radiu Merkury w Poznaniu. Odpowiadał na pytania dziennikarzy radiowych, a zwłaszcza dzwoniących do studia kibiców. - Jestem starszym kibicem, chodzę na Lecha od 55 lat. I w tym roku jestem załamany - powiedział jeden z nich.

- Wszyscy się z nas śmieją, gdy tylko dowiedzą się, że kibicujemy Lechowi. Jesteśmy pośmiewiskiem. To cholernie przykre. Zostajecie mistrzem Polski, by za chwilę być na dnie tabeli - mówiła inna kibicka.

Prezes Karol Klimczak odpowiadał: - Cztery punkty nikogo nie satysfakcjonują. Sytuacja jest bardzo trudna, ale nie ma w klubie paniki, zbędnej nerwowości i polowania na czarownice.

Zapytany o to, czy zmienił zdanie i teraz już uważa, że w Lechu jest kryzys, odrzekł: - Jeżeli to kogoś usatysfakcjonuję, to mogę powiedzieć: tak, mamy sytuację kryzysową. Ale nie beznadziejną.

- W poniedziałek odbyło się spotkanie z radą drużyny, potem z trenerem Maciejem Skorżą. Nie było to jednak wzywanie na dywanik, nie było uderzania pięścią w stół i krzyków, jak przedstawiała to prasa - mówił prezes Kolejorza.

Odniósł się także do poniedziałkowych informacji o zamrożeniu premii za europejskie puchary i wstrzymaniu wypłat dla piłkarzy Lecha. - Nie ma mowy o zamrażaniu premii - powiedział. - Premie za awans do fazy grupowej wypłacimy wtedy, gdy dostaniemy pieniądze z UEFA, czyli w październiku. Natomiast tworzymy nowy system premiowania występów w fazie grupowej. Zależy nam na tym, by postawić na ekstraklasę i ten system wiąże wyniki uzyskiwane w lidze z pieniędzmi z pucharów. Zsumujemy zarobione pieniądze na koniec grudnia, będziemy wiedzieli, na którym jesteśmy miejscu i wówczas wypłacimy je według ustalonego nowego systemu.

- Co do wypłat, nie wstrzymujemy ich. Będzie problem z jedną wypłatą, jedno wynagrodzenie wypłacimy z 30-dniowym opóźnieniem. Jest to efekt spadku frekwencji na naszych meczach, po prostu brakuje pieniędzy - stwierdził, po czym dodał: - Spadek frekwencji jest jednak dla nas oczywistą konsekwencją naszej słabej gry. Jeżeli słabiej gramy, to mamy mniej kibiców, którzy chcą oglądać te mecze. To dla nas zrozumiałe. Liczymy na to, że przełamiemy się i będziemy grali lepiej. W meczu z Podbeskidziem najsłabszy był akurat wynik, bo progres w grze był widoczny. Nie będziemy wpuszczali kibiców za darmo, bo gramy słabo. Możemy ich zdobyć wynikami i do tego będziemy dążyć - dodał w odpowiedzi na pytanie, czy nie rozważa wpuszczenia kibiców na jakieś mecze za darmo w ramach przeprosin.

Padały także pytania o nowych graczy, którzy się nie sprawdzają. - Nie Thomalla jest odpowiedzialny za nasze wyniki. Trzeba z niego zdjąć podobną odpowiedzialność. Stosowaliśmy rozwiązania gotowe, Marcin Robak miał być piłkarzem do gry na teraz, a Denis Thomalla miał dopiero przy nim zdobywać doświadczenie - rzekł Karol Klimczak.

Prezes Lecha mówił także o 1 euro, jakie z każdego biletu na mecz Kolejorza z Belenenses Lizbona zostanie przeznaczony na uchodźców. - Uważam, że jako członek ECA (European Club Association) jesteśmy zobowiązani uczestniczyć w podobnych akcjach. Chcemy pomagać. Natomiast każdy kibic we własnym sumieniu musi sobie odpowiedzieć, czy w ogóle chce pomagać. Czy ma w sobie empatię.

Potępił też stosowanie i odpalanie rac jako szkodzące klubowi. Do kibiców wystosował apel: - Masz swoje poglądy? Zgłoś wniosek o manifestację, a nie manifestuj ich na stadionie.

Dodał też, że rok temu Borussia Dortmund była w takiej samej sytuacji jak Lech dzisiaj i że nawet wobec sytuacji kryzysowej należy zachować spokój. Jest bowiem przekonany, że drużyna z niej wyjdzie.





Więcej o: