GKS Tychy. Jest rekord! Ponad 11 tysięcy widzów na meczu II ligi

W Tychach biją rekordy frekwencji, ale zespołu, który porywałby kibiców grą, a przede wszystkim wynikami, wciąż nie ma. Mimo niemal w pełni wypełnionego fanami zdzierającymi gardło za GKS stadionu to Raków Częstochowa wywiózł ze Śląska komplet punktów.
Kiedy GKS Tychy wróci na zaplecze ekstraklasy? Podyskutuj na Facebooku >>

Jeżeli ktoś ma wątpliwości, czy warto budować nowe stadiony, powinien z miejsca odwiedzić obiekt w Tychach. To, co dzieje się w tym śląskim mieście, to ewenement na skalę kraju.

Na starym obiekcie przy ulicy Edukacji frekwencja często kręciła się wokół kilkuset osób. Straszyła ledwo stojąca kryta trybuna. Politowanie budziły rozsypujące się wały okalające boisko. Zawstydzał marny budynek klubowy i szatnie. W takich warunkach nawet najbardziej emocjonujące mecze sprawiały wrażenie prowincjonalnych potyczek.

Na szczęście te siermiężne czasy minęły. Na nowym stadionie nawet przeciętny mecz jest widowiskiem. Stadion imponuje, a frekwencja... A frekwencja to już zupełny kosmos!

Przed meczem z Rakowem GKS postawił przed swoimi kibicami ambitne zadanie: dziesięć tysięcy sprzedanych biletów. Fanom tyskiego klubu nie trzeba było dwa razy powtarzać. Z dnia na dzień liczba sprzedanych wejściówek rosła, by ostatecznie sięgnąć 11 026. To rekord w historii nowej drugiej ligi. Mało tego - to także wynik, który pozostawił w cieniu nawet Wielkie Derby Śląska.

Spotkanie z Rakowem było wyjątkowe także z tego powodu, że po raz pierwszy na obiekt w Tychach zostali wpuszczeni kibice drużyny gości. Było więc widowisko na boisku i rywalizacja na trybunach. Co ważne, rywalizacja fair - bez chamstwa i bluzgów na rywala. Atmosfera meczu tylko na obecności częstochowian zyskała.

GKS zaczął lepiej. Utrzymywał się przy piłce dłużej i atakował z większym rozmachem. Efektem przewagi był gol Mariusza Zganiacza z karnego po faulu na Tomaszu Górkiewiczu.

Tyle że Raków rozegrał za dużo drugoligowych meczów, żeby zwieszać głowy po jednym straconym golu. W drugiej połowie częstochowianie przyśpieszyli i po dwóch trafieniach Damiana Warchoła wyszli na prowadzenie, którego nie oddali już do końca.

GKS Tychy - Raków Częstochowa 1:2 (1:0)

Bramki: 1:0 Zganiacz (26. karny), 1:1 Warchoł (53.), 1:2 Warchoł (57.)

GKS: Florek - Górkiewicz Ż, Boczek, Tanżyna, Gancarczyk - Grzybek (67. Szczęsny), Zganiacz (82. Biskup), Grzeszczyk, Glanowski (65. Duda), Radzewicz - Okuniewicz (81. Wodecki).

Raków: Kos - Waszkiewicz, Klepczyński, Radler, Góra Ż - Kamiński (90. Wojtyra), Bissi Da Silva Ż (29. Hoferica), Figiel, Malinowski - Warchoł Ż (64. Piątek Ż), Kowal Ż (46. Okińczyc).

Sędziował: Radosław Wąsik (Lublin).

Widzów: 11 026.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwuj już teraz >>

Kto wygra 104. Wielkie Derby Śląska?