Śląsk Wrocław - Jagiellonia. Karol Mackiewicz wrócił do treningów i gry

Karol Mackiewicz po dwumiesięcznej pauzie spowodowanej kontuzją wrócił do gry. 23-letni zawodnik powinien być w kadrze Jagiellonii na sobotni (godz. 15.30) mecz we Wrocławiu ze Śląskiem. Relacja na żywo z tego pojedynku na bialystok.sport.pl
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Skrzydłowy jeszcze na początku lipca zagrał w pierwszym spotkaniu pierwszej rundy eliminacji Ligi Europy z Kruoją Pokroję. Już wówczas miał jednak problem z kostką. Potem doznał też infekcji bakteryjnej i musiał przejść zabieg oraz kurację antybiotykową. Do gry wrócił w sobotę, gdy rozegrał 45 minut w III-ligowej drużynie rezerw białostockiego klubu.

Ze zdrowiem już wszystko w porządku?

Karol Mackiewicz, pomocnik Jagiellonii: Jest już w porządku, trenuję i to jest najważniejsze. Pierwsze dwa tygodnie treningów za mną, a one zawsze są najgorsze i ja to czuję, że organizm jest zmęczony. Wiadomo jednak, że organizmu nie oszukasz i trzeba z tym walczyć. Szczególnie, że prawie dwa miesiące nie trenowałem, nic nie robiłem, bo nie pozwalała mi na to kontuzja. Teraz trzeba wszystko nadrabiać. Mam nadzieję, że zajmie mi to jak najmniej czasu, ale wiadomo i kondycja, i pewność siebie i, czucie piłki to wszystko musi wrócić.

Masz już pierwszy występ po kontuzji za sobą. Podczas gry nie było żadnego bólu, dyskomfortu?

- Nie. Zagrałem połówkę, czułem się naprawdę dobrze, zrobiłem kilka ciekawych akcji. Nie ma jeszcze takiego czucia boiska, piłki, ale naprawdę nieźle to wyglądało, jak na grę po takiej dłuższej kontuzji. Jestem z tego zadowolony i mam nadzieję, że może, jak nie w najbliższym meczu, to w kolejnym dostanę szansę, żeby wrócić na właściwe tory. Samym treningiem nie dojdzie się do dyspozycji, potrzebne są mecze, żeby nabrać tej pewności.

Tym trudniej wrócić do dobrej dyspozycji, że ta przerwa trwała aż tak długo.

- Najgorsze jest to, że prawie dwa miesiące nic nie mogłem robić. Przy niektórych kontuzjach, jak jest problem z nogą, to można pójść na siłownię i troszeczkę nad kondycją pracować, a ja musiałem zupełnie odciążyć wszystkie stawy. Nie mogłem nawet pójść na basen. To było najgorsze, zostawało siedzenie i spacer. Wiadomo, że piłka nożna na tym poziomie wymaga wytrenowania, kondycji i mi naprawdę ciężko jest wrócić do dobrej dyspozycji. Mam jednak nadzieję, że to szybko nastanie.

W sobotę zespół zagra we Wrocławiu, a ty masz dobre wspomnienia z meczu ze Śląskiem na wyjeździe.

- Zdobyłem we Wrocławiu pierwszą i jak na razie jedyną bramkę w ekstraklasie. Najważniejsze jednak, że wygraliśmy tamten mecz. Teraz nie napinam się zbytnio. Jeżeli w tym spotkaniu nie zagram, to mam nadzieję, że w następnym będę mógł już coś zaprezentować, wejść na boisko, żeby pokazać się znów kibicom.

Ciężko jest z boku patrzeć na grę zespołu?

- Na pewno oglądanie z boku nie jest przyjemne, bo chciałoby się pomóc zespołowi. Chcę grać, piłka to moja pasja, robię to od dzieciństwa. Z trybun wszystko wygląda łatwiej niż na boisku, można mówić jakby się coś zrobiło, ale ja wiem, jak jest na boisku. Chcę jak najszybciej wrócić do swojej dyspozycji i występować w Jagiellonii.

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl