MŚ w hokeju. "W Polsce jest tylko jedno lodowisko na światowym poziomie - to w Tauron Arenie"

- Organizatorem mistrzostw świata jest Kraków i nie widzę innego wyjścia. To miasto zostało zgłoszone podczas kongresu IIHF w Pradze - podkreśla Jacek Chadziński, wiceprezes Polskiego Związku Hokeja na Lodzie.
Andrzej Klemba: Czy już wreszcie wiadomo, gdzie zostaną zorganizowane mistrzostwa świata dywizji 1A w hokeju na lodzie w 2016 roku?

Jacek Chadziński: Organizatorem jest Kraków i nie widzę innego wyjścia. To miasto zostało zgłoszone podczas kongresu IIHF w Pradze. Z całym szacunkiem dla Katowic, które zorganizowały wiele imprez w Spodku, nie było nigdy rozmowy z międzynarodowymi władzami o takim gospodarzu. Gdyby przyjechał szef IIHF i zobaczył śląską halę, to uśmiechnąłby się i wyszedł. W Spodku lodowisko nie istnieje. W 40-milionowym kraju jest tylko jedno z prawdziwego zdarzenia i na światowym poziomie - to w Tauron Arenie Kraków. Dla mnie nie wchodzi w rachubę żadne inne miasto. Tu są dwa lodowiska o długości 30x60 i 23x60 m. Śmiało możemy przyjąć ekipę z NHL.

To skąd to całe zamieszanie z Katowicami?

- Jeden z członków zarządu - pan Wołosz to sobie wymyślił i namawiał innych. Lepiej, by zajął się lodowiskiem w Bytomiu, bo wygląda jak po pierwszych bombardowaniach w Doniecku. Dziwię się też władzom Katowic, że w ogóle podjęły rozmowy z członkiem, który nie miał do tego plenipotencji.

Punktu posiedzenia o podejmowaniu uchwały zmieniającej gospodarza na Katowice w ogóle nie powinno być w porządku obrad. Jako zarząd nie mamy takiego prawa, by nad tym głosować. Właścicielem MŚ jest IIHF i on zdecydował, że to Kraków jest gospodarzem. Nie może być tak, że tym samym na posiedzeniu zarządu bierze udział osoba spoza niego. A był wtedy prezes Śląskiego Związku Hokeja na Lodzie i agitował za MŚ na Śląsku. Naprawdę tam nie ma lodowiska, a jeśli Katowice chcą na ten temat dyskutować, to oczywiście możemy. Znakomicie się na tym znam. To w Spodku było fajne kiedyś, bo przecież rozegrano tam słynny mecz z ZSRR, ale to już było i nie wróci więcej. A teraz np. nie ma tam odpowiednich szatni - są o powierzchni 40 m kw, a potrzeba trzy razy większych.

To całe zamieszanie wygląda jakby związek lawirował między Krakowem i Katowicami, by wyciągnąć jak najwięcej kasy. Taki szantaż?

- Tak to wypada określić. Ale ja Jacek Chadziński nie znam takich zakulisowych działań. Nie przyszedłem do związku, by kombinować, tylko pomagać w rozwoju hokeja. Wybrały mnie kluby. Mam nadzieję, że te waśnie się skończą, bo prowadzą do rozbicia związku.

O czym dokładnie rozmawiacie z ZIS?

- Negocjujemy zakres współpracy i finansowania imprezy przez miasto. W tym roku bilety były za drogie. Byłem jedyny, który głosował przeciw takim cenom. W 2016 roku chcemy, by były bardziej urealnione.

Więcej o: