Jak trener Ryszard Tarasiewicz odmienia piłkarską Miedź

Ryszard Tarasiewicz przejął pogrążoną w kryzysie Miedź Legnicę, poprowadził drużynę w dwóch meczach i obydwa wygrał! Czy w Legnicy wreszcie trafili z wyborem trenera?
Miedź Legnica trzeci rok z rzędu zaliczyła ligowy falstart. Tym razem Andrzej Dadełło nie był już cierpliwy i po czterech kolejkach zmienił trenera. Ryszarda Kuźmę zastąpił Ryszard Tarasiewicz. I Miedzianka zaczęła wygrywać.

Ciągła karuzela z trenerami

W sezonie 2012/13 legniczanie zaliczyli w I lidze udany sezon i szefowie Miedzi uwierzyli, że mogą powalczyć o ekstraklasę. Przed kolejnym sezonem zespół został wzmocniony, przyszedł nowy trener, Rafał Ulatowski i zaczęły się problemy. Miedź nie zdobywała punktów i gdy po kilku kolejkach sięgnęła ligowego dna, Andrzej Dadełło odwołał Ulatowskiego i dał popracować jego asystentowi Adamowi Fedorukowi.

Potem roszady trenerów trwały dalej. Fedoruk został zastąpiony przez Dariusza Żurawia, ale i on nie przekonał do siebie właściciela. Kolejnym pomysłem był Wojciech Stawowy, ale on kompletnie rozczarował, bo Miedź grała bardzo słabo. Efekt był taki sam jak rok wcześniej i po kilku kolejkach Stawowego w Legnicy nie było. A Miedź plasowała się na dnie tabeli i w zasadzie bez napastników, bo trener Stawowy wierzył, że gole strzelać będą pomocnicy.

Na ratunek przybył Janusz Kudyba, czasowo przesunięty z funkcji szefa akademii piłkarskiej Miedzi na trenera pierwszego zespołu. Jasne było, że jedyne o co może grać to jak najszybsze utrzymanie zespołu w I lidze i cel ten osiągnął. W końcówce zabrakło jednak drużynie charakteru, w kilku meczach zaprezentowała się fatalnie i Andrzej Dadełło oddelegował Kudybę na powrót do wychowywania młodzieży.

Znów falstart

Kolejną misję budowania zespołu właściciel powierzył mało znanemu Ryszardowi Kuźmie. Znowu zmienił się skład drużyny, bo prezes uznał, że przede wszystkim potrzebuje doświadczonych graczy z długim stażem w ekstraklasie, a nie zdolnych młokosów kręcących nosem na grę na jej zapleczu.

I znowu Miedź zaliczyła falstart. W czterech meczach zdobyła dwa punkty i Kuźma w ekspresowym tempie rozstał się z posadą. Dadełło nie krył, że zareagował tak szybko, by dać zespołowi szansę na uratowanie źle rozpoczętego sezonu.

Roli strażaka podjął się Ryszard Tarasiewicz, którego Dadełło kusił już rok wcześniej. Ale wtedy górę wzięła ambicja trenera, który chciał pracować w ekstraklasie. Po skończeniu współpracy z Koroną Kielce pozostawał bez pracy i tym razem chętnie podjął się rozwiązania legnickiego piłkarskiego rebusa.

Nagła odmiana

I jak za dotknięciem czarodziejskiej różyczki Miedź zaczęła wygrywać i to w trudnych meczach. Komplet punktów zdobyła w meczu przeciwko Wiśle Płock, która jest stawiana w wąskim gronie faworytów do awansu.

W drugim meczu legniczanie wygrali też w Katowicach z groźnym i mającym coraz większe ambicje GKS-em. Dzięki temu drużyna odbiła się od dna tabeli, a co ważniejsze, nabrała pewności siebie. A w Legnicy wreszcie nieco się uspokoiło.

Cóż takiego zrobił Tarasiewicz? Przede wszystkim zadbał o kulturę piłkarską w grze Miedzi. Ma bowiem do dyspozycji graczy doświadczonych z ogromnym potencjałem, jak na pierwszoligowe realia. Jeśli nawet nie są do końca motorycznie na takim poziomie, na jakim by sobie trener życzył (co delikatnie sugeruje w niektórych swych wypowiedziach), to posiadają oni spore umiejętności piłkarskie i duże doświadczenie.

Będzie ciekawie

Miedź ma kłopoty ze strzelaniem bramek, dlatego w ostatniej chwili zakontraktowała jeszcze reprezentanta Łotwy Valerijasa Sabalę. Młody napastnik jest graczem belgijskiego FC Brugge, a do Legnicy został wypożyczony. A wczoraj Miedź zatrudniła 28-letniego skrzydłowego Marcosa Garcię Barreno "Marquitosa", który grał w hiszpańskim Villarreal i strzelał gole Barcelonie oraz Realowi Madryt.

Zanim jednak zacznie strzelać bramki musi upłynąć nieco czasu, więc Tarasiewicz przede wszystkim dba o to, by goli Miedź nie traciła.

- W każdym meczu mamy dwie, trzy sytuacje, które wystarczy wykorzystać. Co przy grze na zero z tyłu daje nam komplet punktów - tłumaczy szkoleniowiec legnickiego zespołu i dokładnie tak wygląda gra Miedzi.

Na razie Miedź nie gra może efektownie, ale przynosi punkty. A taki cel został postawiony przed Tarasiewiczem. Tak doświadczony trener mający do dyspozycji graczy pokroju Łukasza Garguły, Marka Gancarczyka, Grzegorza Bartczaka, Wojciecha Łobodzińskiego czy Bartosza Ślusarskiego może na zapleczu ekstraklasy osiągnąć bardzo wiele. Pod warunkiem, że zaprowadzi też porządek w szatni Miedzi. Bo różnie z tym bywało.

W ten weekend Miedź w lidze nie grała, gdyż jej mecz z Zagłębiem Sosnowiec został przełożony. Ale walka w I lidze zapowiada się niezwykle emocjonująco. Tym bardziej że rewelacyjnym, sensacyjnym liderem tabeli jest lokalny rywal, dysponujący skromnym budżetem Chrobry Głogów.