Pokaz siły Azotów. Łatwe zwycięstwo na początek

W pierwszym meczu nowego sezonu PGNiG Superligi piłkarze ręczni Azotów Puławy nie mieli problemów z pokonaniem Górnika Zabrze. Trener Ryszard Skutnik miał okazję sprawdzić dyspozycję niemal wszystkich zawodników, których wpisał do protokołu meczowego
Rywalizacja pomiędzy Azotami Puławy a Górnikiem Zabrze miała dodatkowy smaczek. Trzech zawodników zabrskiego klubu (Robert Orzechowski, Patryk Kuchczyński i Michał Kubisztal) przed tym sezonem zmieniło barwy na puławskie. Nie wszyscy odeszli z Górnika w przyjaznej atmosferze. - Miałem poważną kontuzję kręgosłupa. Musiałem przejść operację. Klub zostawił mnie na lodzie. Za leczenie i rehabilitację musiałem zapłacić sam. Potem usłyszałem, że nie jestem potrzebny zespołowi, i przestano mi płacić. Prezes Kmiecik miał cyrograf w ręku. Nie mogłem się wypowiadać, bo działałbym na szkodę klubu. Teraz już jestem z tego uwolniony. Rozstaliśmy się w bardzo złej atmosferze. Chciałem dojść do porozumienia, ale w Zabrzu chyba zabrakło spokojnej głowy - wspominał Michał Kubisztal i dodawał: - Sprawa moich zaległości toczy się już innym trybem, ale teraz czas na wyrównanie rachunków na parkiecie.

Jak zapowiedział, tak wspólnie z kolegami zrobił. Mecz wyrównany był tylko przez pierwsze 10 minut. Na tablicy wyników widniał remis (6:6) Później puławianie wzmocnili obronę i świetnymi kontrami powiększali przewagę. W 20. minucie kapitalnym rzutem z kilkunastu metrów popisał się Nikola Prce i zrobiło się 15:7. Na boisku przebywał już wtedy Mariusz Jurasik. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że jest też trenerem klubu ze Śląska i nie ma na razie pomocnika. To właśnie po faulu na Jurasiku dwie minuty kary dostał Kubisztal. Goście wykorzystali grę w przewadze i zmniejszyli straty o trzy gole.

Jednak na więcej nie pozwolił im Vadim Bogdanov. Reprezentant Rosji kapitalnie spisywał się w bramce i co chwila bronił rzuty zawodników Górnika. Azoty grały szybko i bardzo skutecznie. Imponował przede wszystkim najskuteczniejszy w zespole Prce (8 goli) i Jan Sobol, który kolejnymi wkrętkami doprowadzał do rozpaczy bramkarzy gości. W końcówce meczu trener Ryszard Skutnik dał zagrać młodym. Na boisku pojawili się m.in. Bartosz Kowalczyk sprowadzony z SMS Gdańsk i wychowanek Kamil Mielczarski. Ich obecność na parkiecie nie przeszkodziła puławianom w efektownym zwycięstwie i ostatecznie wygrali 10 bramkami.



Azoty Puławy38(20)
Górnik Zabrze28(12)
Azoty: Bogdanov, Zapora - Petrovsky 5, Kuchczyński 3, Orzechowski 2 , Kubisztal 1, Skrabania 2, Masłowski 2, Kowalczyk 2, Krajewski 6, Prce 8, Sobol 7, Mielczarski, Przybylski, Grzelak. Górnik: Kornecki, Kicki - Niedośpiał 2, Tomczak 4, Kryński 2, Grymko 8, Tatarintsev 4, Gliński 2, Niewrzawa 1, Niedźwiecki, Ścigaj 3, Jurasik 2.

Kary: 8-6.

Sędziowie: Andrzej Chrzan i Michał Janas (Tarnów).