Stomilowi nie przeszkodziła czerwona kartka. Znów wygrał

Mimo że Stomil przez ostatnie 20 minut musiał grać w osłabieniu, to przed własną publicznością pewnie pokonał Chojniczankę Chojnice 2:0. To trzecie z rzędu zwycięstwo biało-niebieskich na zapleczu ekstraklasy.
Od pierwszych minut sobotniego spotkania rozgrywanego na stadionie przy alei Piłsudskiego, przewagę na boisku wypracowali sobie przyjezdni. Niewiele brakowało, a Chojniczanka już w 5. minucie, po uderzeniu Andrzeja Rybskiego objęłaby prowadzenie. Warto tu jednak zaznaczyć, że sytuacja ta nie miałaby miejsca, gdyby nie błąd w komunikacji pomiędzy bramkarzem Stomilu Piotrem Skibą a obrońcą Rafałem Remiszem.

Biało-niebiescy, którzy do tej pory zajmowali pozycję wicelidera tabeli, w sobotę nieoczekiwanie dali się zepchnąć do defensywy niżej notowanemu rywalowi (do tej pory 12. miejsce). Podopieczni trenera Mariusza Pawlaka raz po raz kąsali gospodarzy groźnymi strzałami. - Drużyna z Chojnic zaskoczyła nas i pierwsze 20 minut bez wątpienia należało do niej - przyznaje Paweł Głowacki, pomocnik Stomilu.

Wszystko zmieniło się po pół godzinie rywalizacji, kiedy to Janusz Bucholc precyzyjnie dośrodkował futbolówkę w pole karne gości, a gola uderzeniem głową zdobył rosły Michał Trzeciakiewicz. Do przerwy rezultat nie uległ już zmianie. - Za każdym razem gdy wchodzę na boisko, to chcę jak najwięcej dać swojej drużynie - mówi popularny "Trzeci". - Mamy swój sposób gry i nastawiamy się przede wszystkim na kontrataki. Tak, by najpierw obronić, a potem zaatakować.

Olsztynianie podbudowani prowadzeniem 1:0 z animuszem ruszyli do ataku w drugiej połowie. Najpierw w sytuacji sam na sam z bramkarzem Chojniczanki znalazł się Irakli Meschia, ale ukraiński pomocnik Stomilu zamiast strzelać, postanowił wycofać piłkę, którą zaraz potem stracił.

Co się jednak odwlecze, to nie uciecze. Wynik na 2:0 podwyższył Tomasz Wełna, który zaledwie cztery minuty wcześniej (w 56. zmienił Trzeciakiewicza) wszedł na murawę. Pierwszy strzał defensora biało-niebieskich wprawdzie obronił Dominik Hładun, ale przy dobitce był już bezradny.

Jak się potem okazało, Wełna na boisku długo miejsca nie zagrzał. W 67. minucie za próbę wymuszenia rzutu karnego otrzymał w krótkim odstępie czasu drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. - Tak naprawdę zrobiłem to co do mnie należy - mówi z uśmiechem piłkarz Stomilu. - Zdobyłem bramkę, dostałem dwie żółte i to wszystko w siedem minut. Co do pierwszej kartki, to nie jestem pewny czy była słuszna. Druga to zaś nieporozumienie.

Kto myślał, że Stomil grający od tej pory w dziesiątkę, da się zepchnąć do obrony, pomylił się. Gospodarze radzili sobie coraz śmielej, wyprowadzając kilka groźnych kontrataków. Ostatecznie podopieczni Mirosława Jabłońskiego wygrali 2:0 i mogli świętować swoje trzecie zwycięstwo z rzędu, a czwarte w sezonie. Olsztynianie wcześniej pokonali bowiem kolejno Rozwój Katowice i Wigry Suwałki po 2:1.

- Zwyciężając, dajemy radość naszym kibicom - zaznacza Głowakci. - To zaś powoduje, że na stadion przychodzi ich coraz więcej. Chciałbym, żeby na kolejnym meczu, z Chrobrym Głogów [20 września - red.] na trybunach zasiadł już komplet publiczności.

Piłkarze jednocześnie podkreślają, że jest zbyt wcześnie, by stawiać sobie wysokie cele. - Byliśmy konsekwentni w defensywie i pod tym względem Chojniczanka nie była w stanie nam zagrozić - przyznał zaraz po sobotnim występie Janusz Bucholc, kapitan Stomilu. - Myślę, że nie ma sensu patrzyć, które miejsce zajmujemy aktualnie w tabeli [awansowali na pozycję lidera, ale dopiero w niedzielę swój pojedynek rozegra Chrobry Głogów - red.]. Chcemy w tej rundzie zdobyć jak najwięcej punktów.

W następnej, 8. kolejce zaplecza ekstraklasy, Stomil zmierzy się na wyjeździe z Dolcanem Ząbki (12 września).

Stomil Olsztyn -

Chojniczanka Chojnice 2:0 (1:0)

Bramki: Trzeciakiewicz 30., Wełna 60.

Stomil: Skiba - Bucholc, Czarnecki, Ratajczak, Remisz - Paweł Głowacki, Lech, Meschia (67. Nishi), Trzeciakiewicz (56. Wełna), Żwir - Kujawa (89. Łukasik).

Chojniczanka: Hładun - Pietruszka, Biernat (65. Jelic), Kieruzel, Kosakiewicz - Zawistowski, Rogalski (76. Niedziela), Grzelak, Rybski (54. Grischok), Bartoszewicz - Mikołajczak.

Pozostałe wyniki spotkań 7. kolejki:

Olimpia Grudziądz - Zawisza Bydgoszcz 2:3 (Kurowski 14., Kaczmarek 82. k - Lewicki 35., Drygas 77., Mica 80.), GKS Bełchatów - GKS Katowice 1:2 (Michalski 12. - Burkhardt 78., Pielorz 86.), MKS Kluczbork - Wigry Suwałki 1:1 (Kowalczyk 18. - Ruszkul 67.), Sandecja Nowy Sącz - Wisła Płock 1:3 (Bartków 37. - Stefańczyk 51., Reca 56., 83.), Bytovia Bytów - Dolcan Ząbki 1:4 (Bąk 79. - Gołębiewski 29., 61., Świerblewski 57., 73.); - niedziela: Rozwój Katowice - Chrobry Głogów (godz. 15., transmisja w Polsacie Sport Extra), Pogoń Siedlce - Arka Gdynia (17.), Miedź Legnica - Zagłębie Sosnowiec (przełożony na 29 września).

I LIGA



1. Stomil Olsztyn6139:6
2. Dolcan Ząbki71214:7
3. Wisła Płock7128:7
4. Zawisza Bydgoszcz71116:11
5. Wigry Suwałki71113:9
6. Chrobry Głogów6119:5
7. Zagłębie Sosnowiec61010:8
8. GKS Bełchatów7108:9
9. GKS Katowice799:7
10. Sandecja Nowy Sącz7912:12
11. Arka Gdynia687:8
12. Miedź Legnica686:9
13. Chojniczanka679:11
14. Pogoń Siedlce676:10
15. Bytovia Bytów567:9
16. MKS Kluczbork768:14
17. Olimpia Grudziądz759:11
18. Rozwój Katowice644:11
Więcej o piłkarzach Stomilu czytaj na olsztyn.sport.pl.