Wiceprezes Wisły Płock odwołany. Poinformował go o tym... portier

W czwartek późnym wieczorem wiceprezes ds. sportowych w piłkarskiej Wiśle Płock Grzegorz Kępiński został odwołany przez radę nadzorczą z pełnienia dotychczasowej funkcji. - O wszystkim dowiedziałem się od portiera - mówi Kępiński.
Grzegorz Kępiński uchodził w klubie za człowieka, który był ponad działaniami politycznymi. Zajmował się tym, na czym zna się najlepiej - piłką nożną. Przypomnijmy, że już w 2008 roku był w klubie wiceprezesem ds. sportowych, a potem pełnił nawet obowiązki szefa klubu.

Jakie są powody jego odwołania? - Ja ich nie znam - odpowiada prezes Wisły Jacek Kruszewski. - W klubie nie ma wewnętrznych zawirowań. Nie ma też mowy o tym, by ktoś był niezadowolony z transferów. Zarówno pod względem sportowym, jak i organizacyjnym klub działa bez zastrzeżeń. Taka była decyzja właściciela klubu, nie chcę jej oceniać. Grzegorz był bardzo mocno zaangażowany w to, co robi. Przez trzy lata pracy zrobił dużo dobrego dla Wisły. I za to serdecznie mu dziękuję!

- Misja powierzona panu Grzegorzowi Kępińskiemu dobiegła końca - tłumaczy prezydent Płocka Andrzej Nowakowski. - Dziękuję mu za zaangażowanie, wysiłek i trud włożony w pracę na rzecz Wisły przez ostatnie trzy lata.

Sponsor Wisły Płock zażenowany całą sytuacją. Koniec finansowania

Rozżalenia nie kryje główny zainteresowany: - Jest mi bardzo przykro, że ani prezydent Andrzej Nowakowski, ani prezes Jacek Kruszewski nie mieli na tyle klasy, by zaprosić mnie na spotkanie i tak po ludzku powiedzieć: "Grzesiek, formuła naszej współpracy się wyczerpała, szukaj nowej roboty". Tak się nie robi, to nie fair. Jak trzeba było ratować Wisłę, to prezydent potrafił zadzwonić do mnie i poprosić o spotkanie. Teraz o tym, że zostałem odwołany ze stanowiska, powiedział mi... portier na stadionie. Dopiero potem zadzwoniła do mnie przewodnicząca rady nadzorczej [Małgorzata Skalska - red.], która zaprosiła na posiedzenie rady w czwartek wieczorem. Przykre.

W kuluarach mówi się, że na linii Kruszewski - Kępiński od początku mocno iskrzyło. Współpraca nie była łatwa. Kępiński był znany z tego, że nigdy nie owijał w bawełnę, mówił wprost to, co myśli. To było przyczyną zatargów. I niewykluczone, że stało się w pewnym momencie niewygodne dla Kruszewskiego, który uchodzi za ułożonego i spokojnego człowieka.

- Prawdą jest, że czasami iskrzyło między nami, ale nie jest to powodem odwołania Grzegorza Kępińskiego z funkcji wiceprezesa - podkreśla prezes Kruszewski. - Po burzliwych czasem dyskusjach potrafiliśmy zawsze znaleźć konsensus. Podejmowaliśmy dobre decyzje, które były korzystne dla klubu.

Miejsce Grzegorza Kępińskiego zajął Tomasz Marzec, który od czterech lat pracował w Wiśle Płock, odpowiadając za infrastrukturę i marketing. Ma 29 lat, ukończył studia w Kolegium Nauk Ekonomicznych i Społecznych Politechniki Warszawskiej oraz na Wydziale Nauk Ekonomicznych i Zarządzania Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Jako wolontariusz na stanowisku wiceprezesa pracuje też w koszykarskim klubie Mon-Pol Płock.

Przypomnijmy, że tuż po wyborach prezydenckich pojawiły się spekulacje, że Tomasz Marzec, który był mocno zaangażowany w kampanię wyborczą Andrzeja Nowakowskiego, za "swoją robotę" miał dostać posadę w Miejskim Zespole Obiektów Sportowych. Do nominacji ostatecznie nie doszło.

Prezydent absolutnie zaprzecza, jakoby objęcie funkcji wiceprezesa przez Tomasza Marca miało nastąpić na skutek "decyzji politycznej". - Tomasz Marzec został doceniony za zaangażowanie i dotychczasową ciężką pracę w Wiśle Płock - podkreśla Nowakowski.

Nowy wiceprezes Wisły będzie nadzorował infrastrukturę, administrację i marketing. Prezes Kruszewski przejął dodatkowo obowiązki swojego byłego zastępcy, który był odpowiedzialny za sprawy sportowe.

Grzegorz Kępiński w piątek rano pożegnał się z zawodnikami i trenerami, którzy wręczyli mu pamiątkową koszulkę z autografami. Zaraz potem pojechali do Nowego Sącza, gdzie w sobotę zmierzą się z Sandecją (godz. 18). - Muszę teraz złapać do tego wszystkiego trochę dystansu, odpocząć. Wyjeżdżam w końcu na urlop, do Egiptu - kończy Kępiński.