Bartosz Kapustka idealny reprezentant Polski na 110-lecie Cracovii

Po prawie dwóch latach piłkarz Cracovii znów może wystąpić w reprezentacji Polski. Bartosz Kapustka ma szansę pójść w ślady Piotra Gizy, który był na mistrzostwach świata.
Powołanie dla Kapustki było sporą niespodzianką. Nie tylko dla ekspertów czy kibiców, ale i samego piłkarza. - W życiu się tego nie spodziewałem. Do tej pory nie dowierzam - mówił "Wyborczej w dniu powołania.

W ostatnich latach piłkarze Cracovii rzadko znajdowali uznanie w oczach selekcjonera. Ostatnim reprezentantem Polski z ul. Kałuży był Adam Marciniak. 19 listopada 2013 roku wystąpił w sparingu z Irlandią. Powołanie wtedy dostał również Dawid Nowak, ale z gry wykluczyła go kontuzja.

W ostatnich latach przez reprezentację przewinęło się jeszcze trzech zawodników Cracovii. Leo Beenhakker sprawdzał w kadrze Piotra Polczaka, a Franciszek Smuda Łukasza Mierzejewskiego i Mateusza Klicha. Ten ostatni - już po opuszczeniu Krakowa - zadomowił się w drużynie Waldemara Fornalika, ale teraz jest rezerwowym w Kaiserslautern i od roku nie zagrał w kadrze.

Mundial zamiast ślubu

Zaskoczeniem było też powołanie dla Piotra Gizy. Pierwszy raz znalazł się na zgrupowaniu kadry w lutym 2005 roku. Wybrańcy Pawła Janasa pod szyldem "Ligi Polskiej" w nieoficjalnym sparingu zmierzyli się wtedy z młodzieżową reprezentacją Białorusi. Oprócz Gizy zagrał też Marcin Cabaj. Bramkarz Cracovii nie doczekał się jednak oficjalnego debiutu. W kwietniu 2005 roku w meczu z Meksykiem w pierwszej reprezentacji wystąpił Giza.

- Debiut w kadrze to piękna sprawa. Na zgrupowanie do USA pojechali wtedy piłkarze z polskiej ligi. Pamiętam, że byliśmy bardzo zmęczeni. Było mało czasu na aklimatyzację, nie przestawiliśmy się na amerykański czas i trudno było dać z siebie wszystko - wspomina Giza.

Selekcjoner przysyłał zawodnikowi kolejne powołania, a w czerwcu 2006 roku zabrał na mundial. W kadrze znalazło się miejsce dla Gizy, chociaż na turniej nie pojechali m.in. Tomasz Frankowski czy Tomasz Kłos. - Trener brał mnie na mecze eliminacyjne, ale w żadnym nie zagrałem. Powołanie na mistrzostwa było wielkim zaskoczeniem. Na 1 lipca [tego dnia rozgrywane były dwa ćwierćfinały - przyp. red.] miałem zaplanowany ślub - opowiada Giza.

Polska pożegnała się jednak z mistrzostwami po fazie grupowej. - Wyszło tak, że na ślub zdążyłem - dodaje.

Przedwojenna kuźnia talentów

Giza był pierwszym reprezentantem Polski z Cracovii po 38 latach. Poprzednim kadrowiczem z ul. Kałuży był Krzysztof Hausner. - W latach 60. w reprezentacji występowali też Janusz Kowalik i Andrzej Rewilak. To byli słynni "Portugalczycy", którzy w 1961 roku grali w mistrzostwach Europy juniorów w Portugalii - wspomina Leszek Mazan, dziennikarz i publicysta, autor książki o historii Cracovii.

Polacy wrócili wówczas ze srebrnym medalem. - Potem w reprezentacji Polski grali wiślacy. Ale w kadrze byli piłkarze, których Wisła "podbierała" Cracovii, na przykład Kazimierz Kmiecik - dodaje Mazan.

Klub z Kałuży był kuźnią reprezentantów przed drugą wojną światową. W pierwszym oficjalnym spotkaniu biało-czerwonych wystąpiło aż siedmiu jej zawodników. - Dopóki siedziba Polskiego Związku Piłki Nożnej - o czym mało kto pamięta - była w Krakowie, prawie cała reprezentacja składała się z miejscowych piłkarzy. Na przykład Ludwik Gintel z Cracovii 14 maja 1922 roku w meczu z Węgrami zdobył... pierwszą samobójczą bramkę w historii naszej narodowej jedenastki - przypomina Mazan.

Śladami poprzedników może pójść Kapustka. Jeśli pojawi się na boisku w którymś z najbliższych meczów, dokona tego, co nie udało się choćby Gizie - wystąpi w spotkaniu o punkty. - Mam olbrzymi niedosyt, bo wiele razy byłem powoływany, a zagrałem tylko w pięciu meczach towarzyskich. Ale w tamtych latach naprawdę ciężko było dostać się do kadry. Teraz selekcjonerzy częściej stawiają na młodość - zauważa były gracz Cracovii.

Nastolatek z ul. Kałuży ma też szansę na wyjazd na przyszłoroczne mistrzostwa Europy. Warunki są dwa: awans kadry na turniej i dobra forma młodego pomocnika. - Gdyby pojechał na mistrzostwa, byłby to piękny akcent na jubileusz 110-lecia Cracovii - podkreśla Mazan.