Sport.pl

Naprzód Janów. Katowicki klub z kibicami Ruchu Chorzów. Czy to się zmieni? [WYWIAD]

- Od argumentu siły wolę jednak siłę argumentów. Pracujemy uczciwie na to, żeby być w Katowicach klubem numer jeden. Liczymy, że to zostanie docenione - mówi Janusz Grycner, prezes Naprzodu Janów.
Naprzód Janów, pięciokrotny wicemistrz Polski, po tym, jak z rozgrywek ekstraligi wycofał się HC GKS Katowice, jest jedynym klubem ze stolicy aglomeracji śląskiej w hokejowej elicie. Czy stanie się też numerem jeden wśród kibiców?

Wojciech Todur: Jakie są największe wyzwania i problemy tuż przed startem sezonu?

Janusz Grycner: - Masa papierkowej roboty. Mam żal, że o wielu wymaganiach i dokumentach, które są niezbędne do tego, żeby rywalizować w ekstralidze, dowiadujemy się tuż przed startem rozgrywek. Efekt jest taki, że po kilkanaście godzin dziennie zmagamy się z biurokracją, zamiast skupić się na tym co naprawdę ważne, czyli na hokeju. A w Janowie jest tego hokeja naprawdę dużo. Z naszego lodowiska regularnie korzysta około 600 osób, a większość z nich to dzieci. Brakuje nam już miejsca.

Mówi się o tym, że klub zyska drugie rezerwowe lodowisko.

- Rozmawiamy o tym z władzami miastem, bo to jednak od jego przychylności zależy, czy tak się stanie. Obiekt stoi i czeka na zagospodarowanie. W niedalekiej przeszłości znajdowała się tam hurtownia farmaceutyczna, ale teraz obiekt jest pusty, a właściciel chętny, żeby go sprzedać.

Trzeba jednak zabrać się do tego z głową. Nikt nie chce prowizorki.

To może urządzić Centrum Sportów Zimowych w Janowie?

- A po co używać takich wielkich słów? Po prostu róbmy swoje. Stawiajmy na swoją młodzież. Hokej potrzebuje cierpliwości. To nie siatkówka, gdzie przychodzi na trening wysoki nastolatek i po roku jest gotowy do grania. W hokeju szkolenie trwa 12, 14 lat, a na końcu może się okazać, że i tak nic z tego nie będzie, bo zawodnik w którego się tyle lat inwestowało pójdzie jednak inną drogą. Dlatego szkolenie musi być masowe. Musimy mieć z kogo wybierać. W Naprzodzie jesteśmy właśnie na dobrej drodze. Stawiam, że za trzy, cztery lata będziemy mogli wystawić w lidze zespół składający się tylko z wychowanków.

Tylko czy Naprzód będzie wtedy istniał? Po niedoszłej fuzji, czy jak kto woli połączeniu sił z GKS-em Katowice, władze miasta zagroziły, że jeżeli nie podacie sobie rąk, to zbudują nowy klub. Z nowymi działaczami.

- Od argumentu siły wolę jednak siłę argumentów. Pracujemy uczciwie na to, żeby być w Katowicach klubem numer jeden. Liczymy, że to zostanie docenione.

Z Naprzodem zawsze będzie jeden problem. Jesteście klubem z Katowic, za który trzymają kciuki kibice Ruchu Chorzów.

- A ja wierzę w to, że za nas ściskają kciuki przede wszystkim kibice dobrego hokeja. Faktem jest jednak, że zarówno wokół Naprzodu, jak i GKS-u są grupy kibiców, które za sobą nie przepadają.

Liczę, że z czasem zgromadzimy na trybunach takie osoby, które nie będą szły na mecz przede wszystkim z myślą - jestem za Ruchem lub jestem za GieKSą. Wiem, że to wymaga czasu i pracy, ale innej drogi nie ma. Ostatnio zaskoczyła mnie informacja, że Katowicach uczy się aż 80 tysięcy studentów. Pomyślałem, że jeżeli tylko 2-3 procent z tej grupy przychodziłoby na nasze mecze, to już byłby dobry początek. Mecz mógłby być pretekstem, żeby przyjechać na Nikiszowiec. Przy okazji na naszym rynku mógłby się też odbyć koncert, jarmark świąteczny. Zawsze można byłoby spędzić czas w miłej atmosferze i napić się piwa.

Facebook? » | A może Twitter? »


Odeszliśmy daleko od pierwszej drużyny. Na co stać ten zespół?

- To będzie dla nas drugi sezon po reaktywacji i powrocie do ligi. Liczymy na dalszą stabilizację. Mamy ciekawy zespół, z doświadczonymi zawodnikami, że wspomnę tylko Adriana Parzyszka, który na koniec kariery wrócił do klubu, w którym się wychował. Z przodu prezentujemy się przyzwoicie, ale wzmocnień na pewno wymaga defensywa. Rozmawiamy z kolejnymi sponsorami. Jest szansa, że znajdą się jeszcze pieniądze na wzmocnienia. Liga po rozegraniu dwóch rund spotkań podzieli się na mocniejszą i słabszą szóstkę. Dwie, trzy drużyny mogą założyć, że miejsce w górnej połówce tabeli jest w ich przypadku pewne. A reszta liczy, że też się tam wdrapie. Naprzód również ma taki plan. 

Więcej o: