Wisła Płock - GKS Bełchatów. Taką Wisłę chcemy oglądać

Pierwsze zwycięstwo na własnym stadionie odnieśli w niedzielę piłkarze nożni Wisły Płock, którzy pokonali GKS Bełchatów 2:0. Wygrana mogła być jednak bardziej okazała.

Podopieczni trenera Marcina Kaczmarka mieli zaledwie dwa dni, by otrząsnąć się po feralnym meczu w Legnicy. Przypomnijmy, że płoccy futboliści przegrali tam 0:1, do czego przyczynił się sędzia Piotr Idzik.

W niedzielnym spotkaniu od pierwszych minut płocczanie ruszyli do ataku. Chcieli jak najszybciej strzelić gola, najbliżej tej sztuki był Mikołaj Lebedyński, który został idealnie obsłużony przez Wojciecha Łuczaka, ale nie trafił w piłkę z paru metrów.

Płocczanie nie odpuszczali, stwarzali kolejne okazje, ale zawsze brakowało dokładności, precyzji, a przede wszystko skuteczności.

Po zmianie stron sytuacja się nie zmieniła, Wisła panowała na boisku, a bełchatowianie tylko się bronili. Gol wisiał w powietrzu, w końcu po godzinie gry - w 62. minucIe - do siatki rywali trafił Wojciech Łuczak, który soczystym uderzeniem z kilkunastu metrów pokonał bramkarza GKS-u Macieja Krakowiaka. To pierwszy gol w tym sezonie Wisły na własnym boisku!

Po tym trafieniu na stadionie rozległo się głośne "jeszcze jeden". Na odpowiedź piłkarzy kibice musieli jednak czekać 20 minut. Gola strzelił Damian Piotrowski. Do końca meczu Wisła starała się o kolejnego gola, atakowała, przy odrobinie szczęścia ten mecz mógł się zakończyć, a nawet powinien, bardziej okazałym zwycięstwem. Tego oczekują kibice od swojej drużyny grającej na własnym stadionie.

Wisła Płock - GKS Bełchatów 2:0 (0:0)

Bramki: Wisła - Wojciech Łuczak (62.), Damian Piotrowski (81.)

Wisła: Kiełpin - Stefańczyk, Sielewski, Szymiński, Stępiński, Rogalski, Łuczak (69. Mroziński), Piotrowski (82. Kun), Iliev, Bąk (87. Reca), Lebedyński