Górnik Zabrze. Nowi piłkarze wskoczą do pierwszego składu?

- Słyszałem, że w trakcie meczu z Cracovią ma być upał, więc tym bardziej trzeba rozegrać to mądrze - mówi Leszek Ojrzyński, trener Górnika Zabrze.


Druga połowa meczu z Zagłębiem Lubin sprawiła, że na niedzielne spotkanie z Cracovią na Roosevelta patrzy się z lekkim optymizmem. Inna sprawa, że "Pasy" to przecież wicelider tabeli. - Biorąc pod uwagę ostatnie wyniki Cracovii, to ona jest faworytem - mówi Leszek Ojrzyński. - Słyszałem, że ma być upał, więc tym bardziej trzeba rozegrać ten mecz mądrze. Chciałbym widzieć Górnika z 30 minut drugiej połowy pojedynku z Zagłębiem, kiedy zdobyliśmy dwie bramki i graliśmy z sercem. Tylko to nam pozostaje. Jesteśmy "czerwoną latarnią" ligi i musimy zrobić wszystko, żeby z tej sytuacji wyjść. Obyśmy przerwę na mecze reprezentacji spędzili w bardzo dobrych humorach - podkreśla trener Górnika.

Jedno jest pewne - na Cracovię zabrzanie wyjdą już w innym składzie. Przykładowo, nie sposób spodziewać się, by wystąpili Szymon Skrzypczak i Dzikamai Gwaze, którzy przy okazji starcia z Zagłębiem nie dotrwali nawet do przerwy. Tym bardziej więc rosną szanse na występ od pierwszej minuty Macieja Korzyma, Aleksandra Kwieka czy Michała Janoty. - Na pewno nie mogę wykluczyć takiego rozwiązania - wskazuje szkoleniowiec Górnika. Inaczej wygląda natomiast sytuacja Pawła Widanowa. Nie wiadomo bowiem, czy bułgarski obrońca, który w piątek podpisał roczny kontrakt, będzie w pełni sił. - Ma jakieś problemy ze zdrowiem, przechodził wnikliwe badania - przyznaje Ojrzyński.

I jeszcze jeden znak zapytania - pozycja bramkarza. - Musi być zagrożona, bo przecież z Zagłębiem nie zagraliśmy na zero - przypomina trener Górnika. Kto wie zatem, czy między słupkami nie zobaczymy już Radosława Janukiewicza?