Gergo Lovrencsics w rozmowie po meczu Videoton - Lech: "Because we are the champions"

Węgierski piłkarz Lecha Poznań Gergo Lovrencsics po meczu z Videotonem w Szekesfehervar dostał sporo braw od miejscowej widowni. Po spotkaniu oblegli go łowcy autografów i dziennikarze węgierscy. To właśnie on oraz pozostali dwaj Węgrzy z Lecha (David Holman, Tamas Kadar) budzili w Szekesfehervar największe zainteresowanie
Po meczu Gergo Lovrencsics rozmawiał także z polskimi mediami. Robił to w tym wypadku tak, jak zwykle rozmawia z dziennikarzami z Polski, w niezwykłe oryginalny sposób łącząc ze sobą język polski i angielski niekiedy nawet w jednym zdaniu. Niekiedy brzmi to tak: "Nie wiem, może dobrze wylosować Borussię Dortmund, because we want really strong opponents".

Jak ważne jest to zwycięstwo i ten awans dla Lecha Poznań?

Gergo Lovrencsics: To bardzo dobry i ważny moment dla naszej drużyny. Jestem bardzo szczęśliwy i zadowolony, że zdołaliśmy awansować do fazy grupowej pucharu. To niezwykle istotne, to był nasz cel. To było dla nas najważniejsze, ale teraz kluczowa staje się liga. Wiemy, że gramy w niej źle, chcemy to naprawić. Losowanie losowaniem, ale w niedzielę mamy mecz ligowy z Termalicą i to on jest naszym priorytetem. Musimy go wygrać, because we are the champions.

Myślisz, że Lech jest w stanie osiągnąć sukces w rozgrywkach grupowych Ligi Europejskiej?

- I hope. Mam nadzieję, bo wierzę w ten zespół. Uważam, że jest bardzo mocny, ale potrzebuje doświadczenia. Jesteśmy wciąż młodzi, bez ogrania w Europie. Uważam jednak, że jesteśmy też szczęściarzami.

Dlaczego?

- Bo gramy kolejny sezon w składzie, który nie został osłabiony. Nikt nie odszedł.

Mecz z Videotonem mieliście pod kontrolą?

- Początek był trudny. Wtedy, gdy Videoton strzelił na naszą bramkę i Jasmin Burić nas uratował. To była dla nich dobra szansa, gdyby wtedy strzelili, to kto wie, co byłoby dalej. W drugiej połowie było już łatwiej, a po strzeleniu gola dwumecz był skończony.

A kogo chciałbyś wylosować w fazie grupowej?

- Nie wiem... nie myślałem o tym za dużo. Może ta Borussia Dortmund?

Znasz stadion Sostoi, grywałeś tu?

- Owszem, ale tylko raz. I to był moment straszny, bo zagrałem kiepsko i jako Lombard Papa przegraliśmy z Videotonem 0:2. Obserwował mnie wtedy Lech Poznań przed złożeniem propozycji kontraktowej...

Wiceprezes Piotr Rutkowski mówił, że za głowę się łapał, widząc twoją grę.

- Grałem bardzo źle. Byłem załamany, bo byłem pewien, że zmarnowałem szansę i do Lecha już nie trafię. Oferta jednak przyszła, bardzo się z tego cieszę, bo przeniosłem się do lepszego klubu i od kilku lat gram w Poznaniu.

Te brawa, które dostałeś od węgierskiej widowni w Szekesfehervar, to oznaka sympatii?

- To dlatego, że mam grać w reprezentacji kraju, a czeka nas bardzo ważny mecz z Rumunią w eliminacjach Euro 2016. To najważniejszy mecz dla zespołu narodowego i dla Węgrów. Wszyscy liczą na reprezentantów kraju i okazują im wsparcie. Dlatego bili mi brawo.