Videoton Szekesfehervar - Lech Poznań. Dla Gergo Lovrencsics stadion Sostoi to miejsce szczególne

Węgierski piłkarz Lecha Poznań Gergo Lovrencsics właśnie na stadionie Sostoi w Szekesfehervar rozpoczął swoją przygodę z Lechem Poznań. To tu zaczął się jego transfer do poznańskiego klubu. Niewiele brakowało wtedy, aby nic z tego nie wyszło
Gergo Lovrencscis urodził się w położonym na wschód od Szekesfehervar mieście Szolnok, ale wychowywał się w Godollo pod Budapesztem. W piłkę grał już od czasów szkolnych w Budofoki Csapat, zespole specjalizującym się w wynajdowaniu, szlifowaniu i sprzedawaniu talentów piłkarskich. Wraz z nim spadł jednak aż do trzeciej ligi. Nieco lepiej szło mu w Mecsek Pecs, ale kiedy w 2011 roku podpisał przed końcem kontraktu umowę z Lombard Papa, popadł tam w niełaskę. Właściciel klubu wściekły na to, że Gergo Lovrencsics przechodzi do konkurencji, nakazał go wykluczyć ze spotkań, a przed treningami przebierać się poza szatnią zespołu.

Lombard Papa był zespołem ekstraklasy, ale z małej miejscowości. - Na nasz stadion mogło wejść 3 tysiące osób, przychodziło niekiedy po kilkaset - wspominał Gergo Lovrencsics. Papa leży niedaleko Szekesfehervar, mieszka tu 30 tysięcy osób, a zatem tyle co w Śremie. Proporcjonalnie jednak, na warunki węgierskie, to miejscowość niezbyt duża.

- Chciałem stamtąd wyjechać, wyrwać się - nie krył Gergo Lovrencsics, którego większość kolegów już to przed nim zrobiła. Gdy Lech Poznań przyjechał go obserwować w 2012 roku, bardzo się starał. Wiceprezes Piotr Rutkowski osobiście oglądał go właśnie na stadionie Sostoi w Szekesfeherva, podczas meczu z Videotonem. Jak wspominał, Węgier wypadł wtedy fatalnie. - Nie mogłem w to uwierzyć. Mieliśmy go od jakiegoś czasu pod obserwacją, wyglądał nieźle, grał dobre spotkania. W meczu z Videotonem spisał się fatalnie, był najgorszy na boisku - wspominał Piotr Rutkowski. Nie mógł uwierzyć w to, co widzi, więc po meczu spotkał się z węgierskim piłkarzem. - Gergo świadomy swego fatalnego występu zaczął nas prosić, by go nie skreślać. Obiecywał, że da z siebie wszystko, że teraz zjadła go trema - mówił wiceprezes Lecha.

I Kolejorz zdecydował się na transfer zawodnika, który gra w jego barwach do dzisiaj. Zdecydował się, mimo tak słabego występu Węgra w Szekesfehervar. - Wiedzieliśmy, że to przypadek. Obserwowaliśmy go na nagraniach, widzieliśmy na własne oczy w innych meczach, przeglądaliśmy social media, zasięgaliśmy języka. To zdecydowało - komentował Piotr Rutkowski.

Gergo Lovrencsics na stadionie w Szekesfehervar zagra po raz pierwszy od tamtego kiepskiego występu w barwach Lombard Papa.