Developres na obozie w Tryńczy. M. Jagodzińska: Dźwigamy duże ciężary

- W tygodniu trenowałyśmy dwa razy dziennie. Lekko nie jest, ale w sobotę i niedzielę trener dał nam odpocząć. Na ten odpoczynek wszystkie czekałyśmy - mówi Magda Jagodzińska, atakująca Developresu SkyRes Rzeszów.

Chcesz wiedzieć wszystko o Developresie Rzeszów? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Siatkarki Developresu od tygodnia przebywają na obozie przygotowawczym w Tryńczy. Tam szlifują formę przed zbliżającym się sezonem w ORLEN Lidze. Pobyt w Tryńczy ma nie tylko dobrze przygotować zespół do rozgrywek, ale też zintegrować drużynę, w której przed sezonem doszło do kilku zmian kadrowych.

Rozmowa z Magdą Jagodzińską:

Tomasz Błażejowski: Za wami tydzień treningów na obozie w Tryńczy. Mocno w kość daje wam trener Mariusz Wiktorowicz?

Magda Jagodzińska (atakująca Developresu SkyRes Rzeszów): Po pięciu dniach odczuwamy już mały kryzys. W tygodniu trenowałyśmy dwa razy dziennie. Co drugi dzień mamy siłownię, gdzie dźwigamy naprawdę duże ciężary. Popołudniami trenujemy technikę i ustawienia. Lekko nie jest, ale w sobotę i niedzielę trener dał nam odpocząć. Na ten odpoczynek wszystkie czekałyśmy (śmiech).

Na warunki w Tryńczy nie możecie chyba narzekać?

- Hotel, salę do treningów, siłownie, restaurację mamy na miejscu. Warunki są bardzo dobre. Nie mamy jednak możliwości obcowania ze społeczeństwem. Jesteśmy po prostu same w ośrodku. To dla mnie nowa sytuacja, bo jak jeździłam na poprzednie obozy, to w ośrodku były inne drużyny, ale wszystko ma swoje pozytywne strony.

Jak dogadujecie się z nowymi zawodniczkami? Szczególnie z tymi z zagranicy?

- Atmosfera jest bardzo dobra. Coraz lepiej się rozumiemy i dogadujemy. W drużynie nie ma żadnych podziałów. Dziewczyny z zagranicy fajnie weszły w zespół. Co więcej, Ana [Otasević - przy. red.], Nikolina [Jelić - przyp. red.] i Weseła [Bonczewa - [przyp. red.] starają się mówić po polsku. Szybko się uczą i to cieszy.

Chrzest na obozie już był?

- Nie praktykujemy takich rzeczy. Nieźle za to bawiłyśmy się podczas spływu kajakowego i na ognisku.

Wróciłaś do treningów po długiej kontuzji. Po urazie nie ma już śladu? Trenujesz normalnie?

- Jeszcze przed wyjazdem na obóz byłam na wizycie w Bielsku-Białej. Lekarz powiedział mi, że ręka jest w stu procentach wyleczona, także jestem spokojna i trenuję normalnie, jak każda z dziewczyn. Jest jednak duże prawdopodobieństwo, że będę musiała mieć usuniętą jedną śrubę, która uniemożliwia mi wykonywanie niektórych ćwiczeń w stu procentach.

Brzmi nieciekawie.

- Spokojnie. Lekarz traktuje to jako szybki zabieg, więc ja też podchodzę do tego z dystansem. Tym bardziej że dzięki temu nie będę odczuwała już żadnych dolegliwości bólowych. Cieszę się, że w końcu wróciłam do treningów. Odpoczynku ostatnio miałam dużo, ale teraz jestem zadowolona, że w końcu czuję zmęczenie.

Zespół bardzo się zmienił po sezonie. Kontrakty podpisało siedem nowych zawodniczek. Jak oceniasz te transfery?

- Na pewno mamy dużo wyższy zespół. Będzie wyższy blok, wyższy zasięg w ataku. Obserwując to, co dzieje się na treningach, jak dziewczyny grają i podchodzą do zajęć, to wygląda to wszystko obiecująco. Każda z nowych zawodniczek na pewno wniesie coś dobrego. Dzięki temu w nowym sezonie będziemy mogły powalczyć o lepszy wynik niż w poprzednich rozgrywkach.