Pogrom w starciu dwóch byłych trenerów Lecha Poznań. Bramkarza Kolejorza nie było nawet na ławce rezerwowych

Prowadzony przez Mariusza Rumaka Zawisza Bydgoszcz wysoko pokonał 4:1 Miedź Legnicę, której szkoleniowcem jest Ryszard Kuźma. Wypożyczony z Kolejorza bramkarz Mateusz Lis tym razem nie znalazł się nawet na ławce rezerwowych.
Młodzieżowy reprezentant Polski przeniósł się latem z Lecha Poznań do Miedzi Legnica, by zbierać doświadczenie na boisku. W Poznaniu nie miał na to szans, gdyż o miejsce w składzie musiałby rywalizować z Jasminem Buriciem, Maciejem Gostomskim i Krzysztofem Kotorowskim. Wspólnie z klubem ustalił, że najlepszym rozwiązaniem będzie wypożyczenie do niższej ligi. Trafił do Miedzi Legnica, której trenerem jest Ryszard Kuźma. Ten szkoleniowiec pracował w Lechu jako asystent, gdy trenerami byli Jacek Zieliński i Jose Mari Bakero.

Mateusz Lis rozpoczął sezon jako pierwszy bramkarz. Bronił w meczu Pucharu Polski z Garbarnią Kraków (2:0) oraz w kolejnych spotkaniach ligowych z Chojniczanką Chojnice (2:2), Dolcanem Ząbki (1:1) oraz Chrobrym Głogów (0:2). W spotkaniu z Zawiszą Mateusz Lis nie zagrał jednak z powodu kontuzji dłoni. W pierwszym składzie wyszedł wychowanek Górnika Konin oraz szkółki bramkarskiej w Szamotułach 21-letni Dawid Smug, a funkcję jego zmiennika pełnił pochodzący z Lubartowa 23-letni Dominik Budzyński.

Zmiennik lechity nie spisał się jednak zbyt dobrze, bowiem zespół Ryszarda Kuźmy przegrał 1:4 z prowadzonym przez Mariusza Rumaka Zawiszą Bydgoszcz. To Miedź jako pierwsza uzyskała prowadzenie po golu byłego lechity Bartosza Ślusarskiego, ale później strzelali już tylko bydgoszczanie. Po czterech kolejkach I ligi Zawisza jest liderem tabeli, zaś Miedź Legnica znajduje się w strefie spadkowej.