Zawisza Pajęczno - Widzew Łódź 0:1. Zwycięstwo bez fajerwerków

Piłkarze Widzewa wygrali pierwszy, historyczny mecz w IV lidze. Pokonali Zawiszę Pajęczno 1:0, ale ich gra nie była porywająca
Przed debiutem swojej nowej drużyny trener Witold Obarek sprawiał wrażenie zdenerwowanego. Przełożyło się to na jego podopiecznych, którzy także byli wystraszeni. Nie ma się jednak czemu dziwić. To nie był kolejny sparing przed ligą, ale historyczny pierwszy mecz nowego Widzewa o punkty. Na stadionie w Pajęcznie nie brakowało odpowiedniej atmosfery, o którą zadbali zagorzali kibice łodzian. Mimo że mieli przyznanych 500 wejściówek, na meczu było ich dużo, dużo więcej.

Jeśli chodzi o samo spotkanie, to Widzew nie atakował tak odważnie jak w przedsezonowych sparingach. Łodzianie grali ociężale, szczególnie w środku pola. Po 22. minutach mogli nawet przegrywać, bowiem jeden z piłkarzy Zawiszy trafił do bramki strzeżonej przez Michała Sokołowicza. Był jednak na pozycji spalonej.

Widzew miał też swoją okazję. Z prawej strony w pole karne dośrodkował Adrian Budka, a strzał "szczupakiem" Damiana Dudały na rzut rożny sparował bramkarz rywali. Kolejną sytuację bramkową Widzew miał tuż przed przerwą. Na indywidualną akcję zdecydował się Mariusz Rachubiński i strzelił zza pola karnego, ale znów górą był bramkarz rywali. Warta odnotowania jest także szybka zmiana Vladimira Bednara. Piłkarz Widzewa opuścił boisko już w 38. minucie, a wszedł za niego Kamil Bartos.

Po przerwie szybciej akcję stworzyli sobie gospodarze. Michała Sokołowicza chciał przelobować Marek Grabowski, jednak bramkarz Widzewa końcówkami palców sparował piłkę. Cztery minuty później Princewill Okachi dobrze podał do Nikodema Kasperczaka. On z kolei wystawił piłkę niepilnowanemu Igorowi Świątkiewiczowi, a ten pokonał bramkarza. Była to niemal identyczna akcja, jakie widzewiacy budowali w ostatnim sparingu przed ligą ze Stalą Głowno. Co prawda Zawisza strzelił jeszcze gola w doliczonym czasie gry, ale piłkarz z Pajęczna ponownie był na spalonym.

Widzewiacy wygrali inauguracyjny mecz i zwycięzców się nie sądzi. Trzeba jednak przyznać, że gra łodzian nie była porywająca. Brakowało dobrej postawy przede wszystkim w środku pola. Nie było zawodnika, który przytrzymałby piłkę i umiejętnie ją rozegrał. Na wygraną na początek to wystarczyło, ale ze zwycięstwem w całej lidze przy takiej postawie może być już problem.

Zawisza Pajęczno - Widzew Łódź 0:1 (0:0)

Bramka: Igor Świątkiewicz (55.)

Widzew: Sokołowicz - Pietras, Maczurek, Dudała Ż, Fornalczyk - Budka, Bednar (38. Bartos Ż), Okachi, Świątkiewicz (85. Gilarski) - Rachubiński, Kasperczak (77. Majerz Ż)