Sport.pl

Ważne derby dla PGE Stali Rzeszów. Z Unią Tarnów

W niedzielę PGE Stal Rzeszów czeka derbowy mecz w Tarnowie z Unią. Niestety, rzeszowianie pojadą osłabieni brakiem Petera Kildemanda.

Chcesz wiedzieć wszystko o PGE Stali. Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



Będą to już 72. derby południa. W poprzednich górą byli rzeszowianie, ale niewielkie zwycięstwo 47:43 stawia ich w dosyć trudnej sytuacji, jeśli chodzi o rywalizację o punkt bonusowy. PGE Stal zajmuje szóste miejsce w tabeli PGE Ekstraligi. Sytuacja tarnowian wygląda o wiele lepiej. Unia jest trzecia i może powoli myśleć o play-offach. Wszyscy jednak spodziewają się emocjonującego widowiska i wyrównanej walki. - Derby zawsze przyciągają uwagę kibiców, bo to mecze wyjątkowe - mówi Andrzej Łabudzki, prezes PGE Stali.

W podobnym tonie wypowiada się trener gospodarzy niedzielnego meczu. - W Rzeszowie był naprawdę supermecz. Walkę trwała praktycznie do ostatniego biegu. U nas pewnie będzie podobnie - tłumaczy Paweł Baran.

Nie da się ukryć, że każdy punkt wywieziony z Tarnowa będzie dla zawodników Janusza Ślączki sukcesem. Zespół PGE Stali ma o co walczyć, bo wciąż może zająć bezpieczne szóste miejsce i uniknąć baraży. - Chcemy powalczyć w Tarnowie o zwycięstwo. To nasz cel - mówi Łabudzki. - Nie będzie łatwo, bo tarnowska drużyna prezentuje się bardzo dobrze w tym sezonie, ale na pewno się nie poddamy - zapowiada prezes rzeszowskiego klubu.

Warto wspomnieć, że jeden z obecnych liderów PGE Stali, Greg Hancock, był przez dwa sezony ważnym ogniwem zespołu z Tarnowa. Aktualny mistrz świata startował tam w sezonach 2012 i 2014. - Greg oczywiście zna tor w Tarnowie dobrze, ale nie wiem, czy akurat fakt, że dwa sezonu jeździł w Unii jest jakimś dodatkowym atutem PGE Stali - mówi trener Unii. - To jest zawodnik, który w parkingu robi niesamowitą robotę, a to, że u nas jeździł podejrzewam nie będzie miało większego znaczenia - dodaje Baran.

Kibice PGE Stali zapewne liczą na dobrą postawę Amerykanina, a także Duńczuka Kenni Larsena. Ten drugi od czasu powrotu na tor po kontuzji spisuje się bardzo dobrze. Punktuje na wysokim poziomie nie tylko w lidze polskiej, ale również Szwecji, gdzie był w ostatni wtorek liderem swojego zespołu i przywiózł tzw. płatny komplet.

Niestety, w Tarnowie PGE Stal pojedzie osłabiona. Zabraknie bowiem Petera Kildemanda. Powodem jego absencji jest kontuzja ręki, której nabawił się w czasie ostatniego turnieju Grand Prix w Danii. - Wiem, jak ważne jest to spotkanie dla rzeszowskiej drużyny i bardzo żałuję, że nie będę mógł pojechać w Tarnowie - przyznaje Kildemand, którego czekają teraz dokładniejsze badania, by ustalić wreszcie powód silnego bólu w ręce. - Niestety czuję jakby coś w mojej ręce było złamane, ale, z drugiej strony, mam nadzieję, że tak nie jest, bo chcę wrócić możliwie jak najszybciej - dodaje zawodnik PGE Stali.

Początek spotkania w niedzielę o 19.30.

Awizowane składy:

PGE Stal Rzeszów: 1. Greg Hancock, 2. Karol Baran, 3. Dawid Lampart, 4. Peter Kildemand, 5. Kenni Larsen, 6. Artur Czaja

Unia Tarnów: 9. Martin Vaculik, 10. Artur Mroczka, 11. Kenneth Bjerre, 12. Leon Madsen, 13. Janusz Kołodziej, 15. Ernest Koza



Więcej o: