Siatkówka. Rozpalone apetyty Cuprum Lubin

Cuprum Lubin w debiutanckim sezonie w PlusLidze było prawdziwą sensacją rozgrywek i niewiele brakowało, by włączyło się do walki o medale. Po sezonie w zespole doszło do sporych zmian i wygląda na to, że lubinianie mogą włączyć się do walki o czołową czwórkę
Celem na poprzedni sezon był awans lubinian do czołowej ósemki, co dawało prawo walki w play-offach o mistrzostwo kraju. To zadanie siatkarze beniaminka wykonali celująco, przykuwając tym samym uwagę obserwatorów. Piąte miejsce w sezonie zasadniczym było nie lada sensacją. Ostatecznie ubiegły sezon siatkarze Cuprum zakończyli na siódmym miejscu, ale zabrakło im bardzo niewiele, by w walce o półfinał pokusić się o jeszcze jedną sensację. W rywalizacji do dwóch zwycięstw Cuprum zmierzyło się z utytułowanym Jastrzębskim Węglem. Pierwszy mecz w Lubinie zakończył się pewnym 3:0 dla Cuprum. Dwa kolejne spotkania były rozgrywane na Śląsku. Pierwsze Jastrzębski wygrał 3:1, a w drugim losy meczu i awansu rozstrzygnął tie-break, który 15:11 wygrali gospodarze i to oni awansowali do najlepszej czwórki. Cuprum przegrało potem walkę o piąte miejsce z Zaksą Kędzierzyn-Koźle, a w pojedynku o siódmą lokatę zwyciężyło "Akademików" z Politechniki Warszawskiej.

Furorę zrobił cały zespół, a indywidualnie na sporą gwiazdę wyrósł środkowy Dmytro Paszycki. Przed przyjazdem do Lubina był to bliżej nieznany w Polsce siatkarz, ale w nadchodzącym sezonie będzie już grał dla mistrza kraju - Asseco Resovii. To właśnie odejście Paszyckiego i zakończenie kariery przez Łukasza Kadziewicza były ostatnio największymi zmartwieniami trenera Gheorghe Cretu i prezesów lubińskiego klubu.

- Dima odszedł do znacznie mocniejszego zespołu i trudno dziwić się jego decyzji. Wszak Resovia to ścisła europejska czołówka - zauważa Dariusz Biernat, prezes Cuprum, i dodaje: - Z Łukaszem mieliśmy męską rozmowę. Zawodnik miał problemy zdrowotne. Organizm mocno odczuwał skutki wieloletniej kariery i gry na najwyższym poziomie. Kadziewicz postanowił zakończyć wyczynową karierę. Bardzo żałuję, ale to była niezależna decyzja i pozostało przyjąć ją do wiadomości.

Po sezonie rozpoczęły się kadrowe przetasowania. Rozstanie z Kadziewiczem i Paszyckim to największe osłabienie Cuprum, ale niejedyne. Karierę zakończył także Holender Jeroen Trommel, do Skry Bełchatów przeniósł się Marcel Gromadowski, a z Iwana Bownjaka, Pawła Siezieniewskiego i Łukasza Łapszyńskiego klub zrezygnował.

Lista siatkarzy, którzy przyszli do klubu, jest jednak znacznie bardziej okazała. Hitami transferowymi są dwaj środkowi: aktualny mistrz świata i najlepszy blokujący tej imprezy Marcin Możdżonek i Niemiec Marcus Bohme. Oprócz nich do zespołu dołączyli: Mateusz Malinowski, Wojciech Włodarczyk, Dawid Gunia, Łukasz Kaczmarek i dwaj Estończycy Keith Pupart i Robert Taht. - Zwłaszcza ten ostatni siatkarz może być kolejnym objawieniem ligi. Życzę tego jemu i całemu klubowi - mówi Biernat.

Większość umów Cuprum podpisuje teraz na dwa lata. Na tyle została też parafowana nowa umowa z trenerem Cretu. - To jest przede wszystkim strategia mająca na celu stabilizację w klubie, a nie spóźniona reakcja po odejściu Dimy Paszyckiego - zapewnia Dariusz Biernat.

Cele na nowy sezon są w Lubinie dokładnie takie same jak przed rokiem. - Przede wszystkim chcemy grać dobrą, atrakcyjną siatkówkę, którą przyciągniemy do naszej hali szerokie rzesze kibiców - zapewnia prezes. - Jeśli taka nasza postawa zbiegnie się ze skuteczną walką o czołową czwórkę ligi, to oczywiście znakomicie - analizuje prezes Biernat.

A jak ubiegłoroczne osiągnięcia przełożyły się na budżet klubu? - Niestety, sponsorzy nie walą do nas drzwiami i oknami. Mamy nieco lepszy, niż przed rokiem, budżet do dyspozycji, ale to nie są wielkie różnice - kończy Biernat.

Sezon PlusLigi zostanie zainaugurowany 30 października.