Zawisza stracił kontakt z Alvarinho. Co dalej z Portugalczykiem?

Bydgoski klub poszukuje swojego czołowego piłkarza. W poniedziałek Alvarinho miał pojawić się na badaniach lekarskich, ale go tam nie było. A to nie koniec problemów.
Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dyskutuj i dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz

Od wczoraj z zawodnikiem próbują skontaktować się dyrektor sportowy Zawiszy Łukasz Skrzyński i II trener Hermes. Na razie bez powodzenia. Problemy z piłkarzem z Portugalii rozpoczęły się przed tygodniem, gdy Alvarinho odmówił wyjścia na trening. Stwierdził, że nie chce grać w I lidze. - Stracił zaufanie drużyny i sztabu - mówił trener Mariusz Rumak. Pomocnika Zawiszy zabrakło w osiemnastce meczowej na spotkanie z MKS-em Kluczbork (bydgoszczanie przegrali 2:3).

W rozmowie ze Łukaszem Skrzyńskim piłkarz tłumaczył, że jego nieobecność na treningu spowodowana była bólem pleców. Dlatego też działacze zdecydowali, że w poniedziałek w popołudniu zawodnik przejdzie badania lekarskie. Na nich się jednak nie stawił. W dodatku przestał odbierać telefony.

- Mam nadzieję, że trener wspólnie z dyrektorem sportowym rozwiążą ten problem - mówi Radosław Osuch. Właściciel Zawiszy przebywa obecnie zagranicą. Do Polski wróci za kilka dni.

- Nie można nikogo zmuszać do treningów. U nas Alvarinho miał bardzo dobre warunki. Po spadku z ekstraklasy, choć mogliśmy to zrobić, to jednak nie obniżyliśmy mu uposażeń. Piłkarz i jego menadżer powinni mieć świadomość ważnego kontraktu z klubem. Na pewno Alvarinho nie odejdzie z Zawiszy za darmo. Nie zadowolimy się też żadnymi groszami. Jeśli menadżer znajdzie mu klub, który zapłacić godne pieniądze, to usiądziemy do rozmów - dodaje Osuch.

Wyjaśniła się nieco sytuacja z drugim z Portugalczyków. Narzekający ostatnio na uraz Mica powoli wraca do zajęć z drużyną. Piłkarz trenuje póki co indywidualnie. Niestety to wyklucza jego udział w środowym spotkaniu 1/16 Pucharu Polski. W Bydgoszczy Zawisza zmierzy się (18) z Chrobrym Głogów.