Cenny punkt Górnika w Szczecinie. Skandal był blisko

Górnik Łęczna szczęśliwie zremisował mecz z Pogonią Szczecin. Zielono-czarni stworzyli sobie zaledwie jedną sytuację do zdobycia gola. Gospodarze mieli tych okazji kilka, ale ostrzelali słupki bramki Sergiusza Prusaka. Najwięcej emocji zbudziło jednak początkowe uznanie gola Takuyi Murayamy. Sędziowie wycofali się ze swojej fatalnej pomyłki najprawdopodobniej po zakazanej konsultacji wideo.
Trener Jurij Szatałow tym razem nie wykazał się cierpliwością. Szkoleniowiec słynie z tego, że ufa swoim piłkarzom nawet wtedy, gdy zaliczyli kilka wpadek. Jednak w tym sezonie może być nieco inaczej. Szatałow w końcu posiada liczną i wyrównaną kadrą. Dlatego po słabszym występie z Legią Warszawa duetu Tomasz Nowak - Kamil Poźniak zdecydował się na zmiany. Nowaka, który za kadencji rosyjskiego szkoleniowca jeszcze nigdy nie siedział na ławce, zastąpił sprowadzony z Jagiellonii Białystok Łukasz Tymiński. Za Poźniaka zagrał doświadczony Przemysław Pitry, a w podstawowej jedenastce znalazło się też miejsce dla Pawła Sasina, który wygrał rywalizację z Adrianem Bastą.

W Pogoni zabrakło natomiast Patryka Małeckiego, który na piątkowym treningu doznał urazu. W jego miejsce grał powracający po kontuzji Takafumi Akahoshi.

Już w 10. minucie szkoleniowiec gości mógł pożałować, że postawił na Tymińskiego. Pomocnik Górnika zagrał piękną prostopadłą piłkę, ale wprost pod nogi swojego przeciwnika Łukasza Zwolińskiego. Były napastnik zielono-czarnych (8 goli w pierwszej lidze w sezonie 2013/14) w momencie strzału był chyba myślami w Turcji i fatalnie spudłował. Od kilku dni mówi się o zainteresowaniu Zwolińskim przez Bursaspor. Turcy mają oferować za niego dwa miliony euro i proponować samemu zawodnikowi dziesięciokrotną podwyżkę.

Przewaga Pogoni z każdą minutą rosła. Najbliżej otwarcia wyniku był w 14. minucie Akahosi, który po dośrodkowaniu z rzutu wolnego był kompletnie pozbawiony opieki cztery metry od bramki. Prusak nie miałby szans na skuteczną interwencję, ale Japończyk trafił w słupek. Górnicy odpowiedzieli tylko jedną kontrą, po której groźnie strzelał Śpiączka oraz niezbyt groźnym strzałem z dystansu Grzegorza Piesio.

Zadecydował challange?

W 33. minucie doszło do kuriozalnej sytuacji. Błąd popełnił Maciej Szmatiuk, który głową za lekko zagrał do Prusaka. Do piłki ruszył Takuya Murayama, ale będąc tuż przed bramkarzem Górnika, wyraźnie zagrał ręką, minął "Serka" i strzelił do pustej bramki. Mimo że chyba wszyscy na stadionie widzieli, że Japończyk zabawił się w Maradonę (w bardzo złym tego słowa znaczeniu), sędziowie uznali bramkę. Szczecinianie rozpoczęli wielkie świętowanie, a zawodnicy i trenerzy Górnika wpadli w szał. Przepychanki trwały pięć minut. Dopiero po tym czasie główny arbiter Mariusz Złotek (Stalowa Wola) wycofał się ze swojego kompromitującego błędu. Trudno mieć inne wrażenie, że musiał dostać potwierdzenie od kogoś, kto oglądał ten mecz w telewizji. Po takich sytuacjach już nikt nie może udawać, że system challange w futbolu jest niepotrzebny.

Zwoliński okazał się przyjacielem

Po przerwie na boisku zameldował się Nowak. Jeden z najbardziej doświadczonych zawodników Górnika miał za zadanie odkupić swoje winy z poprzedniego spotkania i pomóc swoim kolegom w wyprowadzaniu piłki z własnej połowy, co bardzo szwankowało w pierwszych 45 minutach gry.

Obraz gry jednak niewiele się zmienił. Portowcy przeważali i dwukrotnie blisko zdobycia gola był Zwoliński. Najlepszą sytuację miał na kwadrans przed końcem, gdy najpierw Piesio fatalnie zagrał w poprzek boiska. Jego stratę wykorzystał Akahosi, który obsłużył podaniem "Zwolaka". Napastnik Pogoni uderzył mocno prostym podbiciem, ale nie zrobił krzywdy swoim byłym kolegom, bo trafił tylko w słupek.

Górnik grał niemrawo i bez pomysłu na rozbicie defensywy podopiecznych Czesława Michniewicza. Goście byli wyraźnie zadowoleni z jednego punktu. Nie pomogło nawet wprowadzenie Grzegorza Bonina, który w wiosennym meczu w Szczecinie zapewnił zielono-czarnym trzy punkty strzałem w końcówce meczu. Po pomocniku łęcznian widać, że jeszcze nie jest w najwyższej dyspozycji po kontuzji obojczyka.