Olimpia Szczecin rozpoczyna sezon i mierzy w pierwszą szóstkę

W sezonie 2015/16 ekstraklasa piłkarska kobiet upodobni się do męskiej. Po rundzie zasadniczej nastąpi podział na grupę mistrzowską i spadkową. Olimpia - jak Pogoń - chce wywalczyć awans do tej lepszej.
Maciej Buryta, prezes Olimpii: - Pierwsza szóstka jest celem, który postawiliśmy drużynie.

- Akceptujemy - dodaje grająca trenerka Natalia Niewolna. - Wiemy, że są trzy ekipy, z którymi ciężko nam będzie walczyć o punkty, ale z pozostałymi możemy punktować.

Finansowo zespół przygotowany jest co najwyżej na środek tabeli. Głównym sponsorem klubu pozostaje miasto. Gdyby nie finanse z urzędu - Olimpia nie grałaby w elicie. - Pieniądze pozwalają nam na spokojny byt w środku tabeli. Prowadzimy jeszcze rozmowy z lokalną firmą i być może nasza sytuacja jeszcze się poprawi - mówi Buryta.

Zespół swoje spotkania w Szczecinie będzie rozgrywał na stadionie przy ul. Bandurskiego. Obiekt nadaje się do gruntownej modernizacji, ale nie ma na to środków w budżecie miasta. Możliwe jednak, że magistrat sfinansuje budowę nowego boiska z niewielkimi trybunami po drugiej stronie ulicy. Póki co stary stadion jest wystarczający na potrzeby Olimpii.

Poprzedni sezon olimpijki zakończyły na 8. miejscu. Rundę wiosenną rozpoczęły od serii porażek i były zagrożone spadkiem. Przed najgorszym udało się drużynie uratować. Latem doszło w Olimpii do kilku zmian kadrowych. Odeszły Justyna Siwek, Kornelia Okoniewska (obie do Bydgoszczy), Ewa Cieśla (Biała Podlaska) i Anita Piekarek (ze względu na sprawy osobiste będzie grać w rezerwach). W ich miejsce doszły: Ewa Sobolewska (ostatnio Medyk Konin) i Marta Kryszak (Bydgoszcz).

- Zmiany równoważą się - uważa Niewolna. - Chcemy wygrywać.

- Presja? Same stawiamy przed sobą ambitniejsze cele. Atmosfera w zespole jest świetna i mamy nadzieję, że poniesie nas ona wysoko w tabeli - zauważa Beata Watychowicz, kapitan zespołu.

W sobotę pierwszy mecz. Olimpia zagra na wyjeździe z Czarnymi Sosnowiec.

- Nasza rywalizacja w poprzednim sezonie była na ostrzu noża i kończyło się to remisami (1:1 i 2:2). Stać nas na zwycięstwo i wiemy, że jak chcemy realizować nasz cel, to takie mecze musimy kończyć z kompletem punktów - twierdzi Natalia Niewolna.