Cracovia. Trener Jacek Zieliński stawia na starszyznę

Kiedyś stawiał na młodych, dziś ceni doświadczenie. Trener Jacek Zieliński nie patrzy zawodnikom w metrykę. - Zespół wygląda solidnie. Z jednej strony doświadczenie, z drugiej młodość czekająca na szansę - uważa Kazimierz Węgrzyn, były piłkarz Cracovii i ekspert NC+.

Chcesz więcej? Polub Kraków - Sport.pl

Kibice i eksperci wciąż się zastanawiają, w jaki sposób trener Zieliński odmienił grę zespołu. Z drużyny podążającej w kierunku dna tabeli stworzył najpierw mistrza grupy spadkowej, teraz wicelidera ekstraklasy. - W odpowiednim momencie pojawił się odpowiedni człowiek - uważa Węgrzyn.

Być może wpływ na lepszą postawę Cracovii ma też doświadczenie. Nie tylko samego szkoleniowca, ale i piłkarzy, na których stawia. W ostatnich meczach pod wodzą Roberta Podolińskiego średnia wieku pierwszej jedenastki wahała się w granicach 26-27 lat. Wiosną sporo szans od pierwszej minuty dostawali nastolatkowie - Bartosz Kapustka i Mateusz Wdowiak. Zdarzyło się nawet, że obaj wybiegli w podstawowym składzie.

Następca Podolińskiego dotąd rzadziej sięgał po najmłodszych piłkarzy. Wybrańcy Zielińskiego na jego debiutancki mecz z Zawiszą Bydgoszcz mieli średnio 28 lat. W niedawnych derbach byli nawet o pół roku starsi.

W przeszłości Zieliński udowadniał jednak, że nie boi się stawiać na młodych. Kiedy z Lechem Poznań zdobywał mistrzostwo Polski, o sile zespołu stanowili 21-letni Robert Lewandowski czy o rok starszy Semir Stilić. Ale Zieliński nie miał też oporów przed wprowadzaniem do składu debiutantów. To u niego pierwsze szlify w ekstraklasie zbierali Marcin Kamiński, Bartosz Bereszyński czy Mateusz Możdżeń. - Podejmował odważne decyzje, nie bał się stawiać na młodych nawet w meczach z silnymi przeciwnikami. Nie dość, że były to decyzje odważne, to także trafne. Odkrył kilku piłkarzy - wspomina Ryszard Kuźma, asystent Zielińskiego z czasów pracy w Poznaniu.

Szczególny był debiut Kamila Drygasa. 19-letni wówczas pomocnik wybiegł w pierwszym składzie na mecz eliminacji Ligi Mistrzów ze Spartą Praga. Później trener postawił na niego m.in. w spotkaniu z Manchesterem City. - Ale to nie było tak, że nagle przychodził chłopak i grał. Każdy młody piłkarz był specjalnie przygotowywany przez sztab szkoleniowy. Trzeba go było wzmocnić mentalnie. Nic nie działo się z zaskoczenia - wspomina Kuźma.

W Krakowie sytuacja z młodymi piłkarzami jest nieco inna. Kapustka czy Wdowiak debiuty mają dawno za sobą. Od kiedy do klubu przyszedł Zieliński, ten drugi jest rezerwowym. Ostatnio jego miejsce w kadrze meczowej zajął inny nastolatek - Krzysztof Szewczyk. Mniej gra też Kapustka. Co prawda na inaugurację sezonu z Lechią wystąpił od pierwszej minuty, ale w przerwie zmienił go Miroslav Covilo. Od tamtej pory 19-letni pomocnik nie pojawił się na boisku.

Młodzi piłkarze zdają sobie jednak sprawę, że za wiek miejsca w składzie nikt im nie da. - Mamy w zespole bardzo dużą rywalizację, szczególnie w środku pola jest tłok. Nikt się nie załamuje ani nie obraża. Chodzi o to, żeby ten, kto wchodzi z ławki, dawał tę samą jakość co podstawowi zawodnicy - podkreśla Kapustka.

Na razie on, Wdowiak czy Szewczyk muszą uzbroić się w cierpliwość. - Dopóki drużynie idzie, trener pewnie nie będzie zmieniał składu. To dla nich duży problem, pewnie są wkurzeni. Chcieliby grać więcej, ale sezon jest długi. Z czasem jednak przyjdzie zmęczenie podstawowych zawodników i dostaną szansę. Tylko od nich zależy, czy ją wykorzystają. Choć to utalentowani piłkarze i szkoda, by nie grali - zaznacza Węgrzyn.