Sport.pl

Tour de Pologne. Tak łowcy autografów oblegali Kwiatkowskiego

152 kolarzy z 19 zawodowych ekip wyruszyło 3 sierpnia z Częstochowy na drugi etap Tour de Pologne 2015. Po przejechaniu 146 km, m.in. po malowniczych terenach Jury Krakowsko-Częstochowskiej, na mecie w Będzinie najlepszy okazał się Włoch Matteo Pelucchi z grupy IAM Cycling. Ale był to finisz pechowy dla większości zawodników.
Tour rozpoczął się w niedzielę od etapu ulicami Warszawy. W stolicy wygrał Niemiec Marcel Kittel z grupy Giant Alpecin i to on przyjechał do Częstochowy w żółtej koszulce lidera. Wielki faworyt Polaków - Michał Kwiatkowski ścigający się w belgijskiej grupie Etixx-Quick Step - był dziewiąty. - Mogę tylko pozytywnie myśleć o tym, jak się będę czuł na następnych etapach, bo dzisiaj kibice dostarczali mi mnóstwo sił i energii - mówił na mecie mistrz świata. W Częstochowie kibiców też nie brakowało, a łowcy autografów najliczniej oblegali właśnie ekipę Kwiatkowskiego.



Po Alejach widzowie kręcili się od rana, najpierw podglądając, jak na placu Biegańskiego rozrasta się kolarskie miasteczko, a potem oczekując na zawodników i ich ekipy. Przyjazd zawodowców to była cała ceremonia. Przed godziną 14 co jakiś czas pojawiał się wymalowany w barwy sponsora autokar i towarzyszące mu wozy z rowerami. Autokar - dodajmy - tylko z nazwy, bo w środku było wszystko, co potrzebne zawodowemu sportowcowi. Od wygodnego łóżka po... pralnię i suszarnię. W sumie tourowa ekipa liczyła około półtorej setki kolarzy, prawie czterysta innych osób i blisko sto samochodów. - Wiadomo, że finisz jest emocjonujący, ale uważam, że dla kibiców jeszcze bardziej atrakcyjny jest start do etapu - mówi Zygmunt Różański, człowiek od zawsze kojarzony z częstochowskim kolarstwem, który aż 12 razy w różnych rolach towarzyszył Tour de Pologne. - Mają więcej czasu, aby podglądać zawodników, zobaczyć, jak wygląda ta cała otoczka. A proszę przyznać, że jest na co popatrzeć. Wszystko tutaj jest na światowym poziomie - od organizacji po ściganie. Kolarze najpierw pojawili się na placu Biegańskiego, aby podpisać listę startową, potem kręcili się na rowerach wśród kibiców. Zdarzało się, że rozdawali autografy, ucinali sobie krótkie rozmowy, pozowali do zdjęć. Punktualnie o godz. 14.50 peleton ruszył na ulice Częstochowy. Najpierw pokonał III Aleję NMP, potem ul. Popiełuszki, Szajnowicza-Iwanowa, Dekabrystów, al. Armii Krajowej, Kościuszki, Wolności, Niepodległości i ul. Powstańców Śląskich. Al. Wojska Polskiego dotarł do ul. Bugajskiej, gdzie zlokalizowano tzw. start ostry. Stamtąd kolarze pojechali "krajówką" nr 46 przez Olsztyn do Janowa, po czym ich trasa wiodła przez Złoty Potok, Żarki, Myszków, Siewierz, Ząbkowice koło Dąbrowy Górniczej. Metę zlokalizowano w Będzinie, gdzie najszybciej finiszował Włoch Matteo Pelucchi z grupy IAM Cycling. Jako jeden z nielicznych uniknął upadku na samym finiszu, gdzie doszło do wielkiej kraksy: jeden z kolarzy się przewrócił, reszta wpadła na niego. Drugi był dotychczasowy lider Niemiec Marcel Kittel. Co z Kwiatkowskim? Też leżał, ale szybko się pozbierał. Dokładne wyniki będą znane po decyzji sędziów.

Więcej o: