Radosław Wiśniewski z Błękitnych: To dopiero początek przygody

Na skład Termaliki nie zwracaliśmy aż tak dużej uwagi. To zespół z ekstraklasy, więc zmiennicy dostali szansę i też mogli nas pokonać - mówi jeden z bohaterów Błękitnych Stargard, którzy w środę pokonali ekstraklasową Termalikę Nieciecza w I rundzie Pucharu Polski.
Wiśniewski zdobył dla Błękitnych bramkę. Ważną, bo wyrównał na 1:1. Goście niespodziewanie w Stargardzie prowadzili, ale gospodarze nie podłamali się, tylko parli do przodu i szybko odrobili stratę, a po paru minutach Wojciech Fadecki zdobył drugiego gola. W drugiej połowie stargardzianie skutecznie pilnowali wyniku.

Jakub Lisowski: Termalikę udało się wam przejść...

Radosław Wiśniewski: Nie było to takie proste. Uważam, że Termalica postawiła przed nami trudne wymagania, było ciężko, a jeszcze ten mecz nie ułożył się dla nas najlepiej. Szybko przejęliśmy inicjatywę, ale skończyło się to golem rywala. Bramka padła naprawdę z niczego, po kontrze, ale dość szybko udało się nam odwrócić losy tego spotkania.

Po straconym golu nie było widać u was załamania, ale jakąś taką pewność siebie.

- Wierzyliśmy w siebie już przed meczem i to było widać od pierwszej minuty. Atakowaliśmy, budowaliśmy akcję, stwarzaliśmy zagrożenie pod bramką Termaliki. Ten gol gości podziałał na nas jeszcze bardziej mobilizująco. Jeszcze przyspieszyliśmy, jeszcze więcej było determinacji i dość szybko zdobyliśmy dwie bramki.

Zaskoczeni byliście składem Termaliki? Było dużo zmian w porównaniu z ligą?

- Nie wszystkie jednak wynikały z tego, że trener Niecieczy chciał oszczędzać zawodników na ligę. Wiedzieliśmy, że mają kilka kontuzji w składzie, więc roszady były wymuszone. Ale na skład Termaliki nie zwracaliśmy aż tak dużej uwagi. To zespół z ekstraklasy, więc zmiennicy dostali szansę i też mogli nas pokonać. Przed meczem koncentrowaliśmy się jednak na sobie, naszej grze. To było najlepsze rozwiązanie.

W sumie rozpoczęliście kolejną fajną przygodę w Pucharze Polski.

- Mamy nadzieję, że taka będzie. Na razie to początek, fajny, bo pokonaliśmy zespół z ekstraklasy, ale przed nami kolejne spotkania. Teraz jednak trzeba się skupić na lidze. W niedzielę czeka nas mecz derbowy z Kotwicą Kołobrzeg. Chcemy i w ligowych rozgrywkach dobrze wejść w sezon. Liga też jest dla nas ważna.

Odzyskacie do meczu energię? Widać było, że pucharowy występ mocno was wyczerpał.

- Mam nadzieję. Tak jak mówiłem - Termalica postawiła przed nami ciężkie warunki i te spotkanie faktycznie kosztowało nas dużo sił. Ale jest czas na regenerację i w sobotę siły będą.

Golem z Termaliką pewnie zaklepał pan sobie miejsce w wyjściowym składzie.

- Tego nie mogę być pewny. Trener decyduje o składzie, taktyce. Wiadomo, że w lidze muszą grać m.in. młodzieżowcy, co też nie ułatwia zadania szkoleniowcowi. Ja i wszyscy pozostali będziemy czekać do niedzielnej odprawy.

Rozmawiał Jakub Lisowski