Sport.pl

Rajd Rafała Sonika na Przystanek Woodstock. Kto spędził 20 godzin na quadzie

Całą trasę z Łysej Polany do Kostrzyna nad Odrą przejechało trzech quadowców i dwóch motocyklistów. Jednym z tej piątki był Łukasz Rogacki, dla którego była to przygoda życia.
Dla Sonika tak długi odcinek (prawie 700 km) nie był niczym nowym. Podczas Rajdu Dakar były dnie, podczas których trzeba było pokonać nawet ponad tysiąc kilometrów, i to po bezdrożach Ameryki Południowej.

Co innego dla Rogackiego i jego przyjaciela, z którym wybrał się najpierw z Kalisza do Zakopanego, by rozpocząć rajd. Nigdy tak dużo czasu nie spędził na maszynie. Z Łysej Polany wystartowaliśmy o 5 nad ranem w czwartek, na pole namiotowe na Przystanku Woodstock dotarliśmy około godz. 1 w nocy w piątek.



Po co Sonik przyjechał na Woodstock

Zwycięzca Dakaru zaprosił wszystkich motocyklistów i miłośników ATV, by dołączali do niego na trasie. - Rzadko mam okazję jeździć quadem w Polsce, a podczas rajdów rywalizuję w samotności, dlatego tym razem bardzo chciałbym mieć na trasie towarzyszy. Jedziemy w szczytnym celu, bo ten swoisty rajd dedykuję Łukaszowi Berezakowi - najdzielniejszemu z wolontariuszy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy - mówił Sonik.

Sonik jedzie na przystanek Woodstock m.in. właśnie po to, by spotkać się tam z Łukaszem Berezakiem. - Każdy z nas ma swój Dakar. Jedni go wybierają, innym trasę wytycza los. Tylko od nas zależy, jak radzimy sobie z trudnościami - jak je przezwyciężamy. Łukasz jest przykładem małego człowieka o wielkim sercu i ogromnym harcie ducha. Chcę osobiście uścisnąć dłoń temu dzielnemu chłopcu - zaznaczył Sonik.

W ubiegłym roku obecnie 11-letniego Łukasza poznała cała Polska, gdy przeznaczył swoje oszczędności na WOŚP, a także kwestował na jej rzecz w Szczecinie. Chłopiec cierpi na chorobę Leśniowskiego-Crohna.

Więcej o: