Sport.pl

Transfery w Jagiellonii. Taki jest kierunek

Z Jagiellonii do Rizesporu odeszli Nika Dzalamidze i Patryk Tuszyński. W niedzielę pierwsza odpowiedź na pytanie, jak zespół poradzi sobie bez dwóch dotychczas podstawowych piłkarzy.
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

W czwartek już oficjalnie Dzalamidze i Tuszyński zostali piłkarzami (najprawdopodobniej za 1,5 mln euro) Caykuru Rizespor. To, że gracze Jagiellonii trafią do 14. drużyny ligi tureckiej, było już jasne od poniedziałku (transferów nie byłoby zapewne w tym momencie, gdyby Jagiellonia nie odpadła z eliminacji Ligi Europy). Gdy nadeszły pierwsze informacje o planowanych transferach, pojawiły się też głosy, że klub nie powinien sprzedawać dwóch podstawowych zawodników, że to zbyt duże osłabienie zespołu. Oczywiście, że można się denerwować na ten ruch, bo obaj mieli spory wpływ na poczynania ofensywne drużyny (Tuszyński 15 goli w poprzednim sezonie, Dzalamidze 3 bramki i 11 asyst), ale trzeba też pamiętać o kilku kwestiach. Po pierwsze, spekulacje o tym, że Gruzin zmieni klub, pojawiały się od kilku okienek transferowych, a teraz była już ostatnia możliwość, żeby na nim zarobić, gdyż kontrakt z Jagiellonią miał tylko do końca roku. Ponadto aby klub funkcjonował bez większych problemów, musi sprzedawać zawodników. W Białymstoku obrano taki kierunek, że sprowadzani są piłkarze zazwyczaj za darmo albo za niewielkie kwoty, a potem odchodzą za większe. W ostatnim czasie Jagiellonia przede wszystkim szeroko penetruje młodzieżowe rozgrywki (na szczęście przestano, przynajmniej na razie, sprowadzać "wynalazki" ze Skandynawii czy Portugalii, co też miało miejsce). Nie tak dawno wszak do Białegostoku trafił Karol Świderski (18-latek ma już na swym koncie gola w lidze i eliminacjach Ligi Europy). Ostatnio z kolei kontrakty podpisało trzech 16-latków (Paweł Olszewski, Michał Koźlik, Jakub Tabor). Dlaczego zdecydowali się na taki krok?

- Głównie dlatego, że w Białymstoku nie boją się stawiać na zawodników w moim wieku. Moi rówieśnicy trenują z pierwszym zespołem. Niewiele starsi asystują, bronią czy strzelają bramki - tłumaczy Olszewski na łamach oficjalnego serwisu internetowego Jagiellonii, która na przestrzeni ostatnich pięciu lat sprzedała piłkarzy za ponad 7 mln euro. Wyłożyła natomiast na ich sprowadzenie zdecydowanie mniej. Przecież Tuszyński trafił do Białegostoku w rozliczeniu za Adama Dźwigałę, rok temu Lechia Gdańsk machnęła na niego ręką.

- Nie dziwię się tym piłkarzom, że odeszli. Jeżeli ktoś komuś oferuje większe pieniądze, to nie ma o czym mówić. My myślimy, że jesteśmy pępkiem świata, a jesteśmy przeciętnymi europejskimi klubami - podkreśla trener Michał Probierz, a żeby rozwiać wszelkie wątpliwości, pytany o to, czy może zagwarantować, że kolejnych transferów z klubu nie będzie (jako następnego w kolejce wymienia się Macieja Gajosa), odpowiada: - Jak będą dobre pieniądze, to się sprzeda. Taka jest prawda.

Ważną kwestią jest też to, że białostocki klub deklaruje m.in., że "wynagrodzenie transferowe (...) przyczyni się do inwestycji w bazę sportową, która powstanie na Krywlanach".

Transfery Tuszyńskiego czy Dzalamidze to też sygnał dla innych zawodników. Dla tych, którzy mogą wahać się, czy warto przyjść do Jagiellonii, i dla tych, którzy są obecnie w kadrze zespołu.

- Myślę, że tym zawodnikom, którzy odeszli do Turcji, można pozazdrościć. Każdy przecież myśli o tym, żeby zmieniać swe położenie na coraz lepsze - stwierdza Łukasz Sekulski i dodaje: - Mam nadzieję, że dostanę od trenera szansę. Patryk przechodził drogę z niższych klas rozgrywkowych i na początku było ciężko, ale następnie stał się kluczowym napastnikiem ekstraklasy. Oby podobnie działo się w moim przypadku.

- Zrobimy wszystko, żeby tych chłopaków, których mamy, dalej promować. Widzą, że jak ktoś ciężko pracuje, solidnie trenuje, to ma szansę wyjechać - dodaje Michał Probierz.

W najbliższym czasie okaże się, czy wyrwy po odejściu kolejnych zawodników nie będą zbyt duże. Trzeba też przecież przypomnieć, że w tym okienku transferowym Jagiellonia sprzedała też Michała Pazdana (za 700 tys. euro do Legii Warszawa). Jego nie udało się, jak na razie, do końca skutecznie zastąpić. Igors Tarasovs popełnił błąd przy golu w rewanżowym meczu z Omonią Nikozja w kwalifikacjach Ligi Europy czy też w ostatnim meczu ligowym z beniaminkiem z Niecieczy, który na szczęście nie zakończył się stratą bramki. Jak będzie w przypadku braku Tuszyńskiego i Dzalamidze? Pierwsza odpowiedź na to pytanie w niedzielę. Wówczas (godz. 15.30) białostoczanie zmierzą się na własnym stadionie z Zagłębiem Lubin.

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl

Więcej o: