Termalica Bruk-Bet Nieciecza znowu przegrywa, i to nie przez atak

Poprawa względem pierwszego spotkania w ekstraklasie była tylko w jednym elemencie - niecieczanie w końcu oddali celny strzał. Na tym jednak kończą się pozytywy, bo Termalica przede wszystkim biegała za piłką, a rywal obnażył błędy w obronie. Jagiellonia - Nieciecza 2:0.
Beniaminek wciąż przegrywa i już nie tylko dlatego, że nie potrafi atakować. Największym problemem jest defensywa, która pozwala przeciwnikowi na oddanie dziesięciu celnych strzałów. Środkowi obrońcy gubili się w polu karnym rywala, a wykorzystujący całą szerokość boiska gospodarze mieli na tyle dużo miejsca, że ich zwycięstwo nie podlegało dyskusji.

Termalica miała być bardziej agresywna, szybciej wymieniać podania i oddawać więcej strzałów. Zadanie było utrudnione, bo w Białymstoku nie było kapitana Jakuba Biskupa, którego wykluczyła kontuzja łydki.

Udało się tylko to ostatnie, bo już po pierwszej połowie drużyna Piotra Mandrysza dwukrotnie uderzyła celnie na bramkę. Na tym się skończyło. Po raz pierwszy, gdy po wymianie kilku podań pod polem karnym Jagiellonii z dystansu uderzył Dalibor Pleva, i później, gdy z jeszcze większej odległości strzelał Bartłomiej Babiarz.

Tutaj już jednak nie było mowy o koronkowej akcji - były piłkarz Ruchu Chorzów przejął niecelne podanie obrońcy białostoczan. A to dlatego, że pomiędzy pierwszym a drugim celnym uderzeniem beniaminka Jagiellonia zdobyła niepodważalną przewagę. Gospodarze nie musieli nawet wyjątkowo szybko wymieniać piłki, by zmieniać ciężar gry i męczyć rywala. - Zaczęło się obiecująco, ale potem tylko biegaliśmy za piłką - powiedział w przerwie przed kamerami nc+ Dariusz Jarecki. Minę miał markotną, bo pięć minut wcześniej gospodarze wyszli na prowadzenie.

Jagiellonia wykonywała rzut rożny. Pierwsze zagranie niecieczanie wybili, przejął je Przemysław Frankowski, który dośrodkowywał tak, że mający prawie dwa metry bramkarz Termaliki Sebastian Nowak nie potrafił jej złapać. Jednocześnie wpadł w Michała Markowskiego i zanim zdążył się otrzepać, piłka była już w siatce, bo Maciej Gajos głową wykończył centrę Piotra Tomasika. I białostoczanie pewnie zmierzali po zwycięstwo.

- Oglądam ten mecz z dziewczyną i ona sama mówi, że o ile na początku Termalica coś potrafiła zrobić, to potem już nie stwarzała zagrożenia - mówił Jonatan Straus, nieobecny w składzie Jagiellonii lewy obrońca.

Urodziwej szatynce po przerwie najpewniej mina już lekko zrzedła, bo beniaminek raz po raz zaczął wchodzić w pole karne gospodarzy. Wszystko za sprawą pojawienia się na boisku Wojciecha Kędziory. 34-latek wygrywał pojedynki główkowe, potrafił przepchnąć rywala. Termalica przestała tylko wymieniać podania, ale zaczęła atakować. Najpierw w 53. minucie w świetnej sytuacji (kilka metrów od bramki) był Emil Drozdowicz, ale spudłował jak Adrian Paluchowski przed tygodniem i piłka wylądowała w krzesełkach, a niecały kwadrans później w słupek trafił Kędziora.

Uśmiech w Białymstoku powrócił jednak po kilku chwilach, bo Patryk Tuszyński wykorzystał świetne dośrodkowanie Rafała Grzyba i głową, po koźle, pokonał Nowaka. Znowu zaspała obrona Termaliki. Dopóki beniaminek nie poprawi się w defensywie, to tak łatwo bramki zdobywać będzie już nie tylko Piast i Jagiellonia, ale też cała reszta stawki.

Tym bardziej że uderzenie Tuszyńskiego nie było ostatnim słowem białostoczan. Gospodarze atakowali cały czas, ale nie był to szaleńczy napór, raczej cierpliwe budowanie akcji i czekanie na błąd rywala. Tych beniaminek robił zbyt wiele i jedynie litości gospodarzy i dobrej postawie Nowaka zawdzięcza to, że skończyło się tylko na dwubramkowej porażce.

Jagiellonia Białystok - Termalica Bruk-Bet Nieciecza (2:0) (1:0)

Bramki: Gajos (41.), Tuszyński (72.).

Jagiellonia: Drągowski - Modelski, Madera Ż, Tarasovs, Tomasik - Grzyb Ż, Romańczuk Ż - Frankowski (68. Grzelczak), Gajos (79. Wasiljew), Dżalamidze - Tuszyński (89. Świderski).

Termalica: Nowak - Fryc, Markowski, Sołdecki, Ziajka - Kaczmarczyk, Pleva (71. Foszmańczyk) - Plizga (46. Kędziora), Babiarz, Jarecki Ż (90. Wróbel) - Drozdowicz.