Jagiellonia wypunktowała beniaminka z Niecieczy

W pierwszej połowie zdecydowana przewaga, w drugiej mecz bardziej wyrównany, ale w obu częściach gry gole strzelała tylko jedna drużyna. Jagiellonia wygrała 2:0 w niedzielę na własnym stadionie z Termalicą. Beniaminek z Niecieczy pozostaje więc jeszcze bez punktu w ekstraklasie
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Jagiellonia i Termalica w pierwszej kolejce nowego sezonu poniosły porażki. Białostoczanie, grając w rezerwowym składzie, przegrali 2:3 z Koroną Kielce. Z kolei beniaminek z Niecieczy przegrał 0:1 z Piastem Gliwice.

W niedzielnym pojedynku trener Michał Probierz nie oszczędzał już swych najlepszych zawodników, jak to miało miejsce w Kielcach. W czwartek bowiem białostoczanie przegrali 0:1 na wyjeździe z Omonią Nikozja i tym samym na drugiej rundzie kwalifikacji pożegnali się z Ligą Europy. Od pierwszej minuty przeciwko drużynie z Niecieczy na murawę wybiegła ta sama jedenastka, która rozpoczynała czwartkowe spotkanie na Cyprze. Nie było w niej m.in. więc po raz kolejny Karola Mackiewicza. Pomocnik nadal zmaga się z problemami zdrowotnymi i jego pauza jeszcze trochę potrwa.

- Wszyscy dostają szybko szansę rehabilitacji. Teraz przed nami nowy rozdział. Skupiamy się na lidze i Pucharze Polski - stwierdził przed rozpoczęciem spotkania na antenie NC+ Michał Probierz.

Z kolei w podstawowym składzie beniaminka były trzy zmiany w porównaniu do starcia z Piastem. Z powodu kontuzji nie mógł zagrać kapitan Jakub Biskup. Natomiast na ławce mecz rozpoczęli Adrian Paluchowski oraz Mateusz Kupczak. Od pierwszej minuty zagrali natomiast m.in. Dawid Sołdecki, Dariusz Jarecki i Dawid Plizga, czyli zawodnicy w przeszłości reprezentujący barwy Jagiellonii.

- Radość z powrotu do Białegostoku była przed meczem. W trakcie spotkania jest ciężka praca i bieganie za piłką. Weszliśmy dobrze w mecz, a potem nie ułożyło się to po naszej myśli - stwierdził w przerwie spotkania Dariusz Jarecki i rzeczywiście beniaminek nieźle rozpoczął pojedynek, ale później skupił się przede wszystkim na obronie i czekał na Jagiellonię na własnej połowie.

Białostoczanie mieli przewagę w posiadaniu piłki (59 do 41 procent w pierwszej połowie), ale długo nie mogli udokumentować jej golem. Kilka razy próbował bramkarza ekipy z Niecieczy zaskoczyć Maciej Gajos. Dopiero po piątym uderzeniu pomocnika piłka znalazła drogę do bramki. Najpierw błąd popełnił bramkarz beniaminka Sebastian Nowak, a następnie Gajos strzałem głową wykończył podanie Piotra Tomasika.

- Dochodzę do tych sytuacji strzeleckich i cieszę się, że jedna wpadła. Gdyby było więcej spokoju, to mogłem jeszcze jedną bramkę strzelić - mówił w przerwie Gajos, a należy wspomnieć, że po jednym z jego uderzeń piłka odbiła się od słupka.

W przerwie Piotr Mandrysz, trener ekipy z Niecieczy, zdecydował się na jedną zmianę. Wojciech Kędziora zastąpił Dawida Plizgę. Zmiennik już w 53. minucie popisał się niezłą akcją. Kędziora bez problemów ograł Igorsa Tarasovsa i wyłożył piłkę do Emila Drozdowicza. Napastnik beniaminka zmarnował jednak supersytuację. Kędziora w 66. minucie już nie dogrywał, a sam wykańczał akcję. Piłka po jego uderzeniu nie wpadła jednak do bramki, a odbiła się od poprzeczki. Zawodnicy Termaliki w drugiej połowie prezentowali się lepiej niż w pierwszych 45 minutach, ale gola nie strzelili. Zrobili to za to gospodarze. W 72. minucie Nika Dzalamidze zagrał do Rafała Grzyba. Kapitan Jagiellonii popisał się superpodaniem z prawej strony. W polu karnym niepilnowany był Patryk Tuszyński, który strzałem głową wpisuje się na listę strzelców.

Więcej goli w niedzielnym meczu nie było, chociaż okazji do ich zdobycia gospodarze kilka jeszcze mieli. M.in. po jednym ze strzałów Piotra Grzelczaka piłka odbiła się od słupka, a po drugim z linii bramkowej wybił ją obrońca Termaliki. Drugą bramkę mógł też zdobyć Tuszyński, ale jego strzał był minimalnie niecelny.

Za tydzień Jagiellonia na własnym stadionie zmierzy się z kolejnym beniaminkiem ekstraklasy Zagłębiem Lubin.

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl