Ariel Wawszczyk wrócił do Błękitnych Stargard w kiepskiej atmosferze

Cracovia Kraków oskarżyła Błękitnych, że podbijała cenę za lewego obrońcę i dlatego zrezygnowała z transferu. Prezes stargardzkiego klubu: - To nie prawda!
Piłkarze Błękitnych Stargard świetnie się prezentowali wiosną w rozgrywkach Pucharu Polski, gdy dotarli do półfinału. Wielu zawodników było "typowanych" do przejścia do mocniejszych klubów, ale gdy przyszła przerwa między sezonami to z drugoligowca odszedł tylko Łukasz Kosakiewicz. Prawy obrońca zamienił drugoligowca na pierwszoligową Chojniczankę Chojnice.

Szansę miał również Ariel Wawszczyk. Defensor spodobał się Jackowi Zielińskiemu. Trener ekstraklasowej Cracovii szybko zaprosił Wawszczyka na treningi i zawodnik przygotowywał się do sezonu z Cracovią. Brakowało jednak sfinalizowania transferu.

- Ariel nie miał z nami kontraktu, ale ze względu na to, że gra u nas od juniora, to należy nam się tzw. ekwiwalent za wyszkolenie. To wszystko jest uregulowane przepisami PZPN - mówi Zbigniew Niemiec, prezes Błękitnych. - Cracovia zaproponowała nam... podpisanie umowy transferu definitywnego. To było niezgodne z przepisami i ten pomysł odrzuciliśmy.

Błękitni nie zerwali jednak rozmów i nie nakazali Wawszczykowi powrót do Stargardu.

- Z działaczami Cracovii rozmawiałem może z trzy razy. W końcu zaproponowali 60 tys. zł, co nas nie satysfakcjonowało. Poinformowałem o tym krakowski klub - mówi Niemiec.

- Błękitni podbijali cenę. Zażądali od nas 400 tys. zł. Chyba odpłynęli - złościł się prof. Janusz Filipiak, szef Cracovii.

- To nie jest prawda. Prowadziłem rozmowy z menedżerem Ariela. Powiedziałem, że skoro Cracovia proponuje 60 tys., a znacznie więcej należy nam się za wyszkolenie [prezes Błękitnych nie chciał zdradzić, ile oczekiwał, ale według przepisów mógł oczekiwać ok. 240 tys. zł - red.], to możemy pójść na ustępstwa i spotkać się w połowie. W ostatniej rozmowie z przedstawicielem Cracovii usłyszałem, że dają 60 tys. i nie będą negocjować dalej. Temat więc zakończyliśmy - przedstawia prezes drugoligowca.

Ariel Wawszczyk smutku nie kryje.

- Nie chcę teraz oceniać, kogo jest wina, że wróciłem do Stargardu. Za jakiś czas poznamy pewnie prawdę - mówił w rozmowie ze "Sportowymi Faktami". - Już się tam zaadoptowałem, klub produkował koszulki z moim nazwiskiem...

Wawszczyk dostał propozycję przedłużenia umowy z Błękitnymi i przez kolejny sezon będzie zawodnikiem drugoligowca. Zagrał nawet w sobotnim sparingu ze Świtem Skolwin (III liga).