Lech Poznań. Maciej Skorża ma dylemat, czy rotować składem. "Legia miała szerszą i lepszą jakościowo kadrę"

Do połowy października Lech Poznań może grać mecze co trzy dni. Trener Maciej Skorża planuje rotacje, ale nie może przesadzać ze zmianami w składzie, bo stawka jest zbyt wysoka


Maciejowi Skorży przed sezonem wydawało się, że Lech ma na tyle szeroką kadrę, że na mecze co trzy dni może wystawiać dwa równorzędne składy. Porażka z Pogonią pokazała, że "Kolejorz" nie ma w garażu dwóch równorzędnych aut i Skorża musi wybierać - ryzykować "zajechanie" mercedesa, czy na mniej istotne spotkania dojeżdżać mniej reprezentatywnym golfem?

Lech Poznań do przerwy na mecze reprezentacji, które odbędą się w drugim i trzecim tygodniu października, rozegra - przy wariancie, że nie odpadnie z pucharów - osiemnaście meczów. Na to składa się dziesięć kolejek ligowych, dwa spotkania Pucharu Polski, cztery w ramach eliminacji w europejskich pucharów i ewentualne dwa w fazie grupowej Ligi Mistrzów lub Ligi Europy. - To wygląda przerażająco, nie ma nawet kiedy dać zawodnikom choćby dnia wolnego. Będę musiał rotować składem, bo nie ma szans, by zawodnicy utrzymali optymalną formę fizyczną - martwi się Maciej Skorża.

Nie ma jednak mowy o tym, by Lech mógł pozwolić sobie na wystawienie kompletnie innych jedenastek na europejskie puchary i w ekstraklasie. Kadra zespołu jest po prostu za wąska - aktualnie "Kolejorz" ma osiemnastu zdrowych zawodników z pola. Skorża nie może pozwolić sobie na wymienianie całego składu - tak jak zdarzało się to Legii Warszawa w zeszłym sezonie. - Wtedy Legia miała szerszą kadrę i dlatego nawet podczas rotowania wygrywała mecze, była pierwsza w tabeli. Dziś inne polskie drużyny nie mogą sobie na to pozwolić i my się do tego grona zaliczamy - tłumaczy trener Lecha.

Wymiana zbyt wielu ogniw może poskutkować tym, co widzieliśmy podczas przegranego meczu z Pogonią Szczecin 1:2. Na podobną wpadkę Lech nie może sobie pozwolić. Musi szachować siłami przed dwumeczem z FC Basel, ale musi też pokonać Lechię Gdańsk. Bo na zbyt dużą stratę do Legii Warszawa w ekstraklasie też nie może sobie pozwolić. - Musimy być blisko pierwszego miejsca w tabeli. Trzeba trzymać rękę na pulsie, bo Legia ma przed sobą teoretycznie łatwy terminarz - mówi Skorża. Rywale z Gdańską są jednak w podobnej sytuacji, bo przed tygodniem przegrali u siebie z Cracovią 0:1.

Trener Lecha musi rotować chociażby przez względy zdrowotne. W sobotę nie zagrają na pewno Dawid Kownacki, Karol Linetty i Paulus Arajuuri. Pod znakiem zapytania stoi występ Barry'ego Douglasa, wolne prawdopodobnie dostanie Tomasz Kędziora. Zmiany w składzie są nieuniknione, bo już w środę lechici zagrają u siebie z Bazyleą. Ale szkielet zespołu pozostanie niezmieniony, bo dla kluczowych piłkarzy brakuje zastępców. A jeśli są, to niesprawdzeni.

W 70 dni Lech zagra osiemnaście meczów. To test dla wielu osób z klubu. Dla Skorży - by odpowiednio szachować siłami między europejskimi pucharami, ligą i Pucharem Polski. Dla całego sztabu - by zadbać o formę fizyczną piłkarzy. I przede wszystkim dla samych zawodników, którzy będą musieli przestawiać się z Ligi Mistrzów na ekstraklasy czy PP. Jednego dnia będą grali z Bazyleą, by w następnym tygodniu jechać do Grudziądza lub Kwidzyna. Jeśli któreś z ogniw pęknie, to Lech szybko zażegna problem gry na wielu frontach.

Mecz Lecha z Lechią w sobotę o 20.30.