Sport.pl

CO ZA MECZ! Remis PGE Stali z Falubazem. Zadecydował ostatni bieg

Żużlowcy PGE Stali Rzeszów zremisowali na własnym torze ze SPAR Falubazem Zielona Góra 45:45 w zaległym meczu 9. kolejki PGE Ekstraligi. O podziale punktów zadecydowały biegi nominowane i niesamowity ostatni bieg liderów rzeszowian, Grega Hancocka i Petera Kildemanda.

Chcesz wiedzieć wszystko o PGE Stali? Wejdź na RZESZOW.SPORT.PL



PGE Stal przed zaległym spotkaniem z Falubazem nie była w komfortowej sytuacji. Zamykała tabelę PGE Ekstraligi z zaledwie czterema punktami na koncie. Musiała więc zapunktować, by odskoczyć nieco od dna. I bojowe nastawienie rzeszowian było widać od pierwszego biegu.

Trener Janusz Ślączka poeksperymentował nieco składem, zestawiając w jednej parze Amerykanina Grega Hancocka i Szweda Petera Ljunga, a w drugiej dwóch Polaków, Dawida Lamparta i Karola Barana. O ile pierwsza wyglądała na silną, o biegi z tą drugą drżeli fani żużla.

Lampart z Baranem jednak już w swoim pierwszym starcie przywieźli za plecami Australijczyka Darcy'ego Warda, ale później było już gorzej. Błędy na pierwszym łuku i na trasie w biegu piątym spowodowały, że goście wygrali 5:1 i objęli prowadzenie w meczu. Wcześniej bowiem były trzy remisy, a w czwartej gonitwie PGE Stal wygrała 4:2.

Po siedmiu biegach znowu był remis. Greg Hancock wygrał wyraźnie, a Ljung był trzeci, choć przez chwilę miejscowi jechali na 5:1. Szwed, który wrócił do składu PGE Stali po dłuższej przerwie, stracił jednak pozycję na rzecz Piotra Protasiewicza. Wyprzedził jednak Krystiana Pieszczka, który jechał jako zastępstwo zawodnika za kontuzjowanego Jarosława Hampela.

Hampel ma poważną kontuzję i Falubaz już po raz kolejny stosuje za niego zastępstwo zawodnika. W Rzeszowie wszystkie takie zmiany nie dały za wiele. Każdy bieg bowiem kończył się remisem. Tak jak i w biegu dziewiątym, gdy groźną parę Piotr Protasiewicz - Darcy Ward pogodził Hancock. Niestety Falubaz prowadził już wtedy dwoma punktami, bo gonitwę wcześniej na starcie zaspał Duńczyk Peter Kildemand i goście prowadzili 5:1. Na szczęście "Pająk" uporał się ze Szwedem Andreasem Jonassonem, ale nie dał rady znakomicie spisującemu się Grzegorzowi Walaskowi. Były żużlowiec rzeszowskiego zespołu jeszcze nie tak dawno leczył kontuzjowany obojczyk, ale w Rzeszowie był niemal nie do objechania. Już na starcie był daleko z przodu, a później pewnie dowoził pierwsze miejsca. Radził sobie z nim tylko Hancock, który ciągnął wynik PGE Stali.

A ten oscylował cały czas koło remisu. Sporo biegów kończyło się wynikiem 3:3, a jeśli ktoś już odskoczył na dwa oczka, to rywale szybko odrabiali straty. Tak było właśnie w jedenastej gonitwie, w której słabego Ljunga zastąpił młodzieżowiec Artur Czaja. Ten przywiózł za sobą Jonssona, a Kildemand znów przypomniał sobie, jak się wygrywa, i w meczu było 33:33.

Kolejna gonitwa rozgrzała i tak nagrzaną słońcem rzeszowską publiczność. Dawid Lampart stoczył pasjonującą walkę o trzy punkty z Walaskiem, i choć długo prowadził, przegrał ją na ostatnich metrach. Znów był remis, a Walasek zebrał gromkie brawa od rzeszowskiej publiczności, która pamięta jego dobrą jazdę dla miejscowej drużyny.

Oklaski dostawał też raz za razem Hancock, który po czterech swoich biegach był niepokonany. Wygrał w biegu trzynastym, a że ostatni był Karol Baran, to w meczu zanotowano ósmy remis. Przed biegami nominowanymi było więc 39:39 i wszystko miało rozstrzygnąć się w dwóch ostatnich gonitwach. Przed nimi było wiadomo jedno, bonus za lepszy bilans w dwumeczu pojedzie do Zielonej Góry, ale obie drużyny walczyły jeszcze o dwa meczowe oczka.

Niestety już w czternastym biegu marzenia o zwycięstwie PGE Stali prysły. Para Lampart - Czaja niestety nie dała rady rywalom i przegrała 1:5 i przed Kildemandem i Hancockiem było bardzo trudne zadanie. Tylko wygrana 5:1 dawała remis i jeden meczowy punkt. Ale od czego ma się takich liderów jak Duńczyk i Amerykanin. Para rzeszowska przywiozła podwójne zwycięstwo, zostawiając z tyłu liderów Falubazu, czym zapewniła sobie jakże ważny punkt meczowy, który może okazać się kluczowy w walce o utrzymanie. Do zwycięstwa zabrakło jeszcze jednego żużlowca, który jeździłby tak jak wspomniana dwójka.



PGE Stal Rzeszów45
SPAR Falubaz Zielona Góra45
PGE Stal: 9. Greg Hancock 15 (3, 3, 3, 3, 3), 10. Peter Ljung 1 (0, 1, 0, -, -), 11. Dawid Lampart 7 (2, 0, 2, 2, 1), 12. Karol Baran 3+1 (1*, 1, 1, 0), 13. Peter Kildemand 12+1 (3, 2, 2, 3, 2*), 14. Artur Czaja 5+2 (2, 1*, 1, 1*, 0), 15. Krystian Rempała 2 (1, 1, 0).

SPAR Falubaz: 1. Grzegorz Walasek 14 (2, 3, 3, 3, 3, 0), 2. Andreas Jonsson 6+3 (1*, 2*, 1, 0, 2*), 3. Darcy Ward 10+2 (0, 3, 1*, 2, 1*, 3), 4. Jarosław Hampel - zastępstwo zawodnika, 5. Piotr Protasiewicz 12 (2, 2, 2, 3, 2, 1), 6. Krystian Pieszczek 3 (3, 0, 0, 0), 7. Alex Zgardziński 0 (d, 0, w).

Sędziował: Wojciech Grodzki (Opole)

NCD - 64,62 sek. - Peter Kildemand w IV biegu i Greg Hancock w VII biegu

Widzów: 8 tys.



Bieg po biegu

I - Hancock (64,93), Walasek, Jonsson, Ljung 3:3 (3:3); II - Pieszczek (65,92), Czaja, Rempała, Zgardziński d 3:3 (6:6); III - Walasek (65,22), Lampart, Baran, Ward 3:3 (9:9); IV - Kildemand (64,62), Protasiewicz, Rempała, Zgardziński 4:2 (13:11); V - Walasek (65,88), Jonsson, Baran, Lampart 1:5 (14:16); VI - Ward (64,70), Kildemand, Czaja, Pieszczek 3:3 (17:19); VII - Hancock (64,62), Protasiewicz, Ljung, Pieszczek 4:2 (21:21); VIII - Walasek (65,48), Kildemand, Jonsson, Rempała 2:4 (23:25); IX - Hancock (64,68), Protasiewicz, Ward, Ljung 3:3 (26:28); X - Protasiewicz (64,70), Lampart, Baran, Zgardziński 3:3 (29:31); XI - Kildemand (64,98), Ward, Czaja, Jonsson 4:2 (33:33); XII - Walasek (65,48), Lampart, Czaja, Pieszczek 3:3 (36:36); XIII - Hancock (64,97), Protasiewicz, Ward, Baran 3:3 (39:39); XIV - Ward (64,92), Jonsson, Lampart, Czaja 1:5 (40:44); XV - Hancock, Kildemand, Protasiewicz, Walasek 5:1 (45:45).

Nowe podprowadzające PGE Stali Rzeszów [GALERIA ZDJĘĆ]




Więcej o: