Trudna sytuacja Polaków. Jerzy Janowicz przegrał teoretycznie łatwiejszego singla [ZDJĘCIA]

Spotkanie najlepszego polskiego tenisisty z drugą rakietą Ukrainy miało przynieść gospodarzom cenny punkt i spotęgować nadzieje na awans do wrześniowego barażu o Grupę Światową Pucharu Davisa. Niestety, Janowicz przegrał w trzech setach z Ołeksandrem Dołgopolowem i już po pierwszym piątkowym spotkaniu reprezentacja Polski znalazła się pod ścianą.
Do wygranej nad Ukrainą nasi zawodnicy potrzebują łącznie trzech punktów. Ten teoretycznie najłatwiejszy powinno się udać zdobyć w sobotę, gdy do gry wejdzie bardzo mocny biało-czerwony debel, czyli Marcin Matkowski i Łukasz Kubot. Pozostałych dwóch upatrywano raczej w spotkaniach z udziałem Jerzego Janowicza, gdyż Michał Przysiężny wydaje się (przynajmniej rankingowo) odstawać od pozostałych trzech singlistów.

Oczekiwania były spore, bo Ukraina - choć najmocniejsza od lat - wydawała się rywalem całkowicie w zasięgu. Polacy dobrze weszli w tegoroczne rozgrywki, pokonali w marcu Litwę (3:2) i obudzili apetyty rodzimych kibiców. Gdyby w Azoty Arenie udało się ograć sąsiadów zza wschodniej granicy, od Grupy Światowej biało-czerwonych dzieliłby już tylko jeden krok.

Niestety, już w pierwszym secie kibice, których w szczecińskiej hali pojawiło się około 2 tys., dostali taki obraz Jerzego Janowicza, jakiego z pewnością nie chcieli oglądać. Polak nie wykorzystał kilku szans na przełamanie, sam stracił własny serwis i zasłużenie przegrał 3:6. Dodatkowo po jednej z piłek łodzianin wdał się w niepotrzebną dyskusję z sędzią i na dobre dwie minuty zatrzymał mecz.

Druga część spotkania zaczęła się bardzo obiecująco. Lider polskiej reprezentacji pewnie wygrał gema przy swoim serwisie, a już kilka minut później krzyczał z radości, myśląc, że udało mu się podwyższyć prowadzenie na 2:0. Niestety, sędzia szybko sprowadził naszego zawodnika na ziemię, wywołał aut i trzeba było grać dalej.

Następnie powtórzyła się sytuacja z poprzedniej partii. Janowicz zmarnował szansę na przełamanie, a chwilę później sam stracił podanie. Polak znów miał pretensje do arbitrów, a na przerwę między gemami zszedł, machając ręką w kierunku sędzi liniowej, która uznała, że jeden z jego ostatnich serwisów wylądował na aucie. Seta nie dało się już odratować (4:6) i po 83 minutach walki na tablicy świetlnej widniał wynik 0:2.

Trzecia, a jak się później okazało ostatnia, odsłona to gra gem za gem. Obaj tenisiści skutecznie bronili swoich podań i do wyłonienia zwycięzcy niezbędny był tie-break. W tym gra toczyła się wyrównanie do stanu 2:2. Od tego momentu Dołgopolow wygrał pięć kolejnych piłek i w bardzo dobrym stylu zapewnił swojej reprezentacji pierwszy punkt.

W piątek wieczorem drugi mecz singlowy, w którym Michał Przysiężny skrzyżuje rakiety z Sergiejem Stachowskim. W sobotę o godzinie 14. rozpocznie się natomiast konfrontacja deblistów z udziałem Matkowskiego i Kubota.