Sport.pl

Rowerowy weekend na Podhalu. Cezary Zamana: Jazda po górach może być atrakcyjna

Łopuszna w gminie Nowy Targ stanie się w najbliższy weekend bazą kolarzy. Tam staną start i meta Kross Road Touru oraz SK bank Mazovia MTB Maratonu. - W Polsce brakuje imprez rowerowych w górach - podkreśla Cezary Zamana, były zwycięzca Tour de Pologne i organizator wyścigów.
Damian Gołąb: Pana wyścig po raz pierwszy trafia na Podhale. Skąd pomysł, by zorganizować imprezę dla kolarzy w okolicach Nowego Targu?

Cezary Zamana: Wszystko zaczęło się od zupełnie innej dyscypliny sportu. Zimą biegam na nartach i poproszono mnie o pomoc w promocji nowej trasy z Obidowej z wejściem na Turbacz. Przy okazji okazało się, że gmina Nowy Targ jest zainteresowana organizacją imprez rowerowych.

To ciekawa inicjatywa, bo w Polsce brakuje wyścigów w górach. Szczególnie kolarstwa szosowego. Same Gorce wciąż nie zostały też do końca odkryte przez ludzi jeżdżących na rowerach terenowych. Dla kolarzy z innych rejonów Polski jazda po górach będzie atrakcyjnym wydarzeniem.

Rowerowy weekend rozpocznie sobotni wyścig szosowy. Jakim zainteresowaniem cieszy się impreza?

- Przewidujemy, że na szosie wystartuje około 300 osób. Stworzyliśmy formułę, dzięki której nawet ci, którzy dopiero zaczynają jazdę w grupie, mogą się sprawdzić. Jako jedyni w Polsce mamy sektorowy system startowy. Dzięki temu zawodnicy z mniejszym doświadczeniem spokojnie startują z ostatnich sektorów, a ci o wyższym poziomie sportowym z pierwszych. Dlatego nasze imprezy nazywam "od amatora do zawodowstwa".

W niedzielę kolarze wyruszą na górskie trasy. Maraton MTB wjedzie na Turbacz.

- Wyścig wjedzie na Turbacz i z niego zjedzie. Kolarze osiągną wysokość 1280 metrów. W przeszłości wjeżdżali już na wyższe punkty, choćby na Śnieżkę, ale z nich nie zjeżdżali. Pod tym względem będzie to pierwsze takie wydarzenie w historii polskiego MTB. Łączna suma przewyższeń na najtrudniejszym dystansie Giga [86 km - przyp. red.] wyniesie 2600 metrów, na nieco krótszym Mega - 1600 metrów. Dla porównania, w czasie tegorocznego Tour de France kolarze wjeżdżają na górę o przewyższeniu 1000 metrów.



Jak na tak trudnej trasie odnajdą się początkujący rowerzyści?

- Cały cykl od początku był i jest skierowany do amatorów. Nie chcemy robić imprezy ekstremalnej. Moim celem jest rozpowszechnianie kolarstwa. W Łopusznej problemem było znalezienie łatwiejszej trasy Hobby, po której jeżdżą całe rodziny. Udało się i zorganizujemy cztery trasy o różnym poziomie trudności. Większość wjazdów i zjazdów będzie prowadziło szlakami turystycznymi, m.in. tym nowym z Obidowej na Turbacz, który sam sprawdziłem. Dzięki temu wszyscy będą w stanie posmakować prawdziwie górskiej jazdy.

Spodziewa się pan przyjazdu wielu rowerzystów z centralnej Polski. A co z mieszkańcami Małopolski?

- Myślę, że w wyścigu wystartuje spora grupa wprawionych kolarzy z okolic. Od pewnego czasu w Małopolsce wreszcie zaczynają się pojawiać kolarze, czego najlepszym przykładem jest Rafał Majka. 20 czy 30 lat temu tego nie było. Ale Małopolska jest na razie najmłodszą wylęgarnią kolarzy spośród wszystkich polskich regionów.

Więcej o: