Wisła Kraków pokonała Banika Ostrawa 3:1 w ostatnim sparingu

Wisła Kraków dobrze zakończyła okres przygotowawczy przed rozpoczęciem sezonu i dodatkowo sięgnęła w Kalwarii Zebrzydowskiej po lokalny puchar. To pierwsze trofeum krakowian od 2011 roku.
Puchar Burmistrza Miasta Kalwaria Zebrzydowska im. dr. hab. inż. Augustyna Ormantego - o to trofeum walczyli w sobotnie popołudnie piłkarze Wisły i Banika. Udało się krakowianom, którzy tylko momentami tracili kontrolę nad spotkaniem.

Banik to 13. zespół ostatniego sezonu czeskiej ekstraklasy (na 16 drużyn) i jednocześnie najsilniejszy rywal krakowian w tym okresie przygotowawczym.

Próba generalna przed rozpoczęciem nowego sezonu odbyła się bez kapitana Arkadiusza Głowackiego. Obrońca dostał wolne przez lekką kontuzję i nawet nie pojechał z drużyną na mecz. Wobec tego obok Richarda Guzmicsa w środku defensywy po raz kolejny wystąpił 19-letni Krystian Kujawa. I po raz kolejny zagrał obiecująco.

Słabo mecz rozpoczął wracający po pięciu latach do Wisły Krzysztof Mączyński. Widać było po pierwszych kilku niecelnych zagraniach, że nie ma za sobą co najmniej kilku dni treningów.

Jaki środkowy pomocnik, taki cały zespół i w pierwszym kwadransie Wisła pokazywała przede wszystkim nieskuteczność w rozegraniu. - Niemrawo grają - załamywali ręce kibice spragnieni bramek krakowskiego zespołu.

I te gole dostali, zanim jeszcze minęło 30 minut. Wisła wyprowadziła kontratak. Maciej Jankowski zagrał do Pawła Brożka, ten, choć mógł strzelać, wyłożył piłkę wbiegającemu w pole karne Maciejowi Sadlokowi.

Nie minęły nawet dwie minuty, a krakowianie podwyższyli. Błąd obrońcy wykorzystał Jankowski i przejął piłkę. Wisła miała na tyle dużo czasu w polu karnym Banika, że choć pierwszy strzał był zablokowany, to drugi, Brożka, wpadł już do siatki.

Czesi odpowiedzieli dziesięć minut później. Do prostopadłego podania dopadł Francis Narh i uderzył w długi róg. Źle ustawiony był przede wszystkim Guzmics. Węgier wcześniej kilkukrotnie dobrze włączył się do ataku, nieźle też podawał, ale obrońcę jednak rozlicza się z pracy w defensywie.

Na drugą połowę krakowianie wyszli niemal bez zmian. Zamiast Mączyńskiego na boisku pojawił się Alan Uryga. Krakowianie dalej atakowali, ale zamiast uderzać, woleli wciąż wymieniać podania pod bramką rywala. - Oddajcież strzał! - krzyczeli widzowie.

Krakowianie zaczęli uderzać, gdy nie mieli już innego wyjścia. 20 minut przed końcem meczu trzecią bramkę dla krakowskiego zespołu zdobył Brożek, ale podwyższyć wiślacy mogli już wcześniej. Z bliskiej odległości, choć w trudnej sytuacji, do siatki nie trafił Rafał Boguski.

Wisła nie oddała prowadzenia i po ostatnim gwizdku sędziego Dawida Pająka cieszyła się ze zdobycia okazałego pucharu.

Próbę generalną urządzili też kibole. W pierwszej połowie kilku z nich przedostało się na murawę i zerwało flagę Banika. Potem powiesili ją do góry nogami na płocie. Powód? Czesi to klub, którego kibice lubią się z GKS-em Katowice. To w środowisku kibicowskim się zdarza, lecz tylko w przypadku flag wywieszanych przez innych fanów. Tę akurat zawiesili organizatorzy...

Wisła Kraków - Banik Ostrawa 3:1 (2:1)

Bramki: Sadlok (29.), Brożek (30., 71.) - Narh (41.)

Wisła: Cierzniak - Jović (86. Witek), Kujawa (77. Czekaj), Guzmics, Sadlok - Mączyński (46. Uryga), Popović (69. Crivellaro) - Burliga, Jankowski (61. Boguski), Cywka (86. Marszalik) - Brożek (77. Kuczak).