Warsaw Eagles pewnie pokonali Kozły Poznań. I mają kolejnego rozgrywającego z USA

Warsaw Eagles bez problemów, 28:0, pokonali w sobotę Kozły Poznań w 9. kolejce Topligi.


Orły rywalizują z Kozłami od kwietnia 2007 roku i nie przegrały z nimi nigdy. W sobotę seria została podtrzymana.

Warszawianie przystąpili do zawodów wzmocnieni nowym amerykańskim rozgrywającym Kevinem Vye. Zawodnik ten jeszcze kilka tygodni temu występował w zespole Berlin Rebels, który należy do najwyższej klasy rozgrywkowej ligi niemieckiej. Raptem kilka godzin przed meczem na lotnisku w Warszawie wylądował defensor Enrique Williams, który jeszcze w zeszłym roku był gwiazdą bardzo dobrej drużyny Uniwersytetu Południowej Alabamy.

- Zakontraktowaliśmy nowego rozgrywającego Kevina Vye'a po to by zwiększyć rywalizację na tej pozycji - mówił prezes Eagles Roman Iwański. - W tym sezonie straciliśmy już trzech quarterbacków, ostatnio Filipa Mościckiego, który doznał kontuzji. Mamy teraz kilka tygodni by dobrze zgrać formację ataku przed play-offami.

- Ale Vye to nasz niejedyny nabytek. Enrique Williams zastąpił wyłączonego do końca sezonu z powodu kontuzji Andre Whyte'a. Budujące jest to, że do gry po rekonwalescencji powróciło kilku polskich zawodników, między innymi, Krzysztof Owsianowski i Maciej Wudecki. Do upragnionego celu zmierzamy nie zważając na liczne wypadki losowe - dodał Iwański.

W meczu z Kozłami jako pierwszy na pozycji quarterbacka pojawił się Andrew Bettancourt. Po złym odkopnięciu Kozłów Orły znalazły się raptem 28 jardów przed polem punktowym przeciwników. Po kilku zagraniach, serię ataku krótkim biegiem zwieńczył Bettancourt. Po nieudanej próbie podwyższenia za jeden w wykonaniu Jamie'go Boyle'a warszawianie prowadzili 6:0. Jeszcze w pierwszej kwarcie gospodarze odzyskali piłkę, także dzięki temu, że rozgrywający gości Taylor Latham dwa razy został powalony przed linią wznowienia akcji. Sprawcami tych skutecznych zagrań defensywnych byli Konrad Paszkiewicz i Antoni Omondi.

Niedługo później Clarence Anderson zdobył przyłożenie po 8-jardowym biegu. Chwilę później, przy próbie podwyższenia za dwa, zawodnik ten podał precyzyjnie do weterana Jakuba Zdunia i po pierwszej odsłonie Orły prowadziły 14:0. 

W ofensywie warszawian na pozycji rozgrywającego na przemian grali Vye i Bettancourt. Przed przerwą obudził się liniowy defensywny Kozłów Jamie Brooks, który kilkukrotnie psuł krew rywalom. Jednak przed końcem pierwszej połowy gospodarze byli w stanie podwyższyć prowadzenie. Dobre podanie Vye'a wykorzystał Marcin Jodłowski. 

Trzecią kwartę świetną akcją powrotną po wykopie rozpoczął Anderson. Dobry ciąg zagrań ukoronował akcją za sześć punktów Vye i Eagles prowadzili już czterema przyłożeniami. Bardzo kiepsko dysponowana w pierwszej połowie ofensywa gości zaczęła nabierać tempa po tym, jak na pozycję rozgrywającego przeniósł się Boshe Watkins. Pierwszą dobrą szansę przyjezdni otrzymali po przechwycie Filipa Kłoskowskiego. Jednak już dwa zagrania później dla zespołu ze stolicy futbolówkę odzyskał Caleb Singleton.

W czwartej kwarcie na karkołomną próbę kopnięcia z pola zdecydował się Boyle. Przy tym zagraniu piłka została ustawiona do field goala aż 60 jardów od bramki poznanian. Kopnięcie było wystarczająco mocne, ale futbolówka minimalnie minęła lewy słup. Już do końca meczu żadna z drużyn nie wypracowała sobie dogodnej okazji do zdobycia punktów i spotkanie zakończyło się przekonującym zwycięstwem warszawian 28:0. Co ciekawe, w tegorocznym dwumeczu Orły pobiły Kozły 59:0.

Eagles po ośmiu meczach mają bilans 6-2, a w kolejnym spotkaniu, 22 czerwca, podejmą Warsaw Sharks (0-8).

Więcej o: