Wisła wraca z Olsztyna zwycięska. Dwa gole, kołyska i pewne utrzymanie

Piłkarze nożni Wisły Płock pokonali w sobotę na wyjeździe Stomil Olsztyn 2:1 (1:1). Nafciarze kończyli ten pojedynek w "10". Podopieczni Marcina Kaczmarka zgromadzili już na koncie 41 punktów, co daje im utrzymanie w pierwszej lidze.

 

Świetnie zaczęli sobotni mecz płoccy piłkarze. Po dośrodkowaniu Filipa Burkhardta w pole karne Paweł Magdoń zgrał piłkę do stojącego obok Marcina Krzywickiego, który strzałem z kilka metrów dał Wiśle prowadzenie. Płoccy piłkarze po tym trafieniu zrobili kołyskę dla Krzysztofa Janusa, któremu urodził się syn.
I to były, jak się pózniej okazało, jedyne miłe chwile dla Wisły w pierwszej połowie. Płocczanie niepotrzebnie oddali inicjatywę piłkarzom z Olsztyna. W 12. minucie bliski zdobycia wyrównującego gola był Michał Trzeciakiewicz. Jego strzał z kilkunastu metrów obronił bramkarz Wisły Seweryn Kiełpin. Walczący o utrzymanie na zapleczu ekstraklasy gospodarze kilka minut znów mogli strzelić bramkę, ale strzał Piotra Darmochwała minimalnie minął bramkę nafciarzy.
Płoccy piłkarze w tym czasie sprawiali wrażenie, jakby już ten mecz wygrali. A Stomil za wszelką cenę dążył do wyrównania i dopiął swego w 35. minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, w polu karnym Wisły mocno się zakotłowało. W potwornym zamieszaniu żaden z płockich obrońców nie potrafił wybić piłki jak najdalej od  bramki, aż w końcu dopadł do niej Arkadiusz Czarnecki pokonując Seweryna Kiełpina.
Na drugą połowę trener Wisły Marcin Kaczmarek dokonał w składzie dwóch zmian. Słabo spisujących się w pierwszej części gry Estończyka Alberta Taara i Pawła Kaczmarka zastąpili odpowiednio Piotr Wlazło i Łukasz Kacprzycki.
Ba, jakby tego było mało do Wisły znów uśmiechnęło się szczęście. Za drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę boisko musiał opuścić Czarnecki. Płocczanie od tego momentu dłużej utrzymywali się przy piłce, długo rozgrywali atak pozycyjny, ale nie udało im się stworzyć poważnego zagrożenia pod bramką Stomilu.
Niestety, w 69. minucie spotkania Wisła też grała w osłabieniu. Obrońca i kapitan płockiego zespołu Paweł Magdoń, próbując zatrzymać kontrę gospodarzy, przerwał lot piłki rękami za co dostał czerwoną kartkę.
Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się podziałe punktów, na cztery minuty przed końcem spotkania drugiego gola dla Wisły zdobył Filip Burkhardt. To jego czwarte trafienie w tym sezonie.
Już w doliczonym czasie gry gospodarze mogli zdobyć drugiego gola, ale kapitalną interwencją po raz kolejnym w tym meczu popisał się Kiełpin. Ratując tym samym Wiśle bardzo cenne trzy punkty, które praktycznie dają nafciarzom utrzymanie w pierwszej lidze.
W kolejnym meczu (11 maja) Wisła zmierzy się na własnym boisku z GKS-em Tychy. Spotkanie rozpocznie się o godz. 12.30.
Stomil Olsztyn - Wisła Płock 1:2 (1:1)
Bramki: Marcin Krzywicki (4.), Filip Burkhardt (86.)
Wisła: Kiełpin - Stefańczyk, Magdoń CZ, Radić, Hiszpański - Góralski (84. Sielewski), Taar (46. Wlazło), Janus, Kaczmarek (46. Kacprzycki), Burkhardt - Krzywicki

 

Świetnie zaczęli sobotni mecz płoccy piłkarze. Po dośrodkowaniu Filipa Burkhardta w pole karne Paweł Magdoń zgrał piłkę do stojącego obok Marcina Krzywickiego, który strzałem z kilka metrów dał Wiśle prowadzenie.

Płoccy piłkarze po tym trafieniu zrobili kołyskę dla Krzysztofa Janusa, któremu urodził się syn. I to były, jak się pózniej okazało, jedyne miłe chwile dla Wisły w pierwszej połowie. Płocczanie oddali inicjatywę piłkarzom z Olsztyna. W 12. minucie bliski zdobycia wyrównującego gola był Michał Trzeciakiewicz. Jego strzał z kilkunastu metrów obronił bramkarz Wisły Seweryn Kiełpin. Walczący o utrzymanie na zapleczu ekstraklasy gospodarze kilka minut znów mogli strzelić bramkę, ale strzał Piotra Darmochwała minimalnie minął bramkę nafciarzy.

Stomil za wszelką cenę dążył do wyrównania i dopiął swego w 35. minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, w polu karnym Wisły mocno się zakotłowało. W potwornym zamieszaniu żaden z płockich obrońców nie potrafił wybić piłki jak najdalej od bramki aż w końcu dopadł do niej Arkadiusz Czarnecki, który pokonał Seweryna Kiełpina.

Na drugą połowę trener Wisły Marcin Kaczmarek dokonał w składzie dwóch zmian. Słabo spisujących się w pierwszej części gry Estończyka Alberta Taara i Pawła Kaczmarka zastąpili odpowiednio Piotr Wlazło i Łukasz Kacprzycki.

Już na początku gry do Wisły znów uśmiechnęło się szczęście. Za drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę boisko musiał opuścić Czarnecki. Płocczanie od tego momentu dłużej utrzymywali się przy piłce, długo rozgrywali atak pozycyjny, ale nie udało im się stworzyć zagrożenia pod bramką Stomilu. Niestety, w 69. minucie spotkania Wisła też grała w osłabieniu. Obrońca i kapitan płockiego zespołu Paweł Magdoń, próbując zatrzymać kontrę gospodarzy, przerwał lot piłki rękami i został za to zagranie ukarany czerwoną kartką.

Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów na cztery minuty przed końcem spotkania, drugiego gola dla Wisły, i jak się późńiej okazało zwycięskiego, zdobył Filip Burkhardt.To jego czwarte trafienie w tym sezonie.

Już w doliczonym czasie gry gospodarze mogli zdobyć drugiego gola, ale kapitalną interwencją po raz kolejny w tym meczu popisał się Kiełpin. Uratował tym samym Wiśle bardzo cenne trzy punkty, które praktycznie dają nafciarzom utrzymanie w pierwszej lidze.

W kolejnym meczu (11 maja) Wisła zmierzy się na własnym boisku z GKS-em Tychy. Spotkanie rozpocznie się o godz. 12.30.

Stomil Olsztyn - Wisła Płock 1:2 (1:1)

Bramki: Stomil - Arkadiusz Czarnecki (35.); Wisła - Marcin Krzywicki (4.), Filip Burkhardt (86.)

Wisła: Kiełpin - Stefańczyk, Magdoń CZ, Radić, Hiszpański - Góralski (84. Sielewski), Taar (46. Wlazło), Janus, Kaczmarek (46. Kacprzycki), Burkhardt - Krzywicki