Legia pokonała Polonię na Torwarze. Kibice przerwali mecz

Legia - Polonia 69:58 w meczu drugoligowych koszykarzy. Spotkanie na Torwarze obejrzał komplet 4,8 tys. kibiców. Na początku drugiej połowy spotkanie zostało przerwane ze względu na serpentyny rzucone na parkiet.


80 proc. hali wypełniły grupy kibicowskie dopingujące tak jak na "Żylecie" na stadionie. Na początku spotkania fani Legii zaprezentowali efektowną oprawę z flag z klubowych kolorach na kilkunastu sektorach, potem przez cały mecz skandowali, śpiewali i skakali, tworząc atmosferę, której na meczach koszykówki w Polsce się nie spotyka. Także dlatego, że momentami kilkutysięczny tłum zaciekle bluzgał na Polonię. A w przerwie i na początku drugiej połowy sprawił, że spotkanie zostało przerwane i zrobiło się niebezpiecznie.

Błysk Polonii

Polonia, która przed derbami miała bilans 7-9, na boisku nic sobie z tego nie robiła, zaczęła odważnie i do przerwy prowadziła jednym punktem. Legia co prawda prowadziła w pierwszej kwarcie 13:10 po dwóch celnych trójkach Michała Świderskiego i Bartłomieja Bojko oraz 22:17 w połowie drugiej kwarty, ale "Czarne Koszule" potrafiły zareagować. A szczególnie najbardziej doświadczony w ich zespole Marek Popiołek. 25-letni rzucający trafił za trzy na 20:22, a chwilę później świetnie wykończył akcje po równie dobrych podaniach Adriana Kordalskiego. Polonia przez moment prowadziła nawet 29:26.

Legia, faworyt, lider grupy A drugiej ligi z bilansem 14-1, zawodziła. Przegrywała przede wszystkim walkę o zbiórki (do przerwy 18:24), bo poloniści dobrze zastawiali wysokich gospodarzy. Damian Cechniak, który dominował pod tablicami w poprzednim meczu na Torwarze z Basketem Piła, tym razem był niewidoczny. Zresztą podobnie jak większość jego kolegów, z których w pierwszej połowie żaden nie trafił więcej niż dwóch rzutów z gry.

Mecz przerwany

Legia zawodziła, ale momentami potrafiła niezłą presją wymuszać straty gości - poloniści do przerwy popełnili ich 11, z czego aż pięć miał najlepszy strzelec "Czarnych Koszul" Daniel Nieporęcki. Nieźle pilnowali go Paweł Podobas, Mikołaj Motel czy nowy zawodnik Legii Arkadiusz Kobus, ale legionistom trudniej było zatrzymać szybkiego Kordalskiego, mądrego Popiołka czy najskuteczniejszego w pierwszej połowie Pawła Sieradzkiego, który zdobył 10 punktów, dwukrotnie trafiając za trzy.

W przerwie poloniści nie mogli się rozgrzewać, bo z trybun co chwila leciały na ich połowę serpentyny. Na dodatek kiedy goście wyszli z szatni, wciąż trwał konkurs kibiców pod koszem, na który miała atakować Polonia. Jeden z kibiców próbował zatrzymać rozgrzewkę "Czarnych Koszul" i odepchnął jednego z jej zawodników. Chwilę później interwencji lekarza potrzebował drugi trener Polonii Adam Latos.

W hali zrobiło się bardzo nieprzyjemnie, choć kilka tysięcy kibiców Legii wciąż bawiło się dobrze. Po 34 sekundach drugiej połowy kibice zarzucili całe boisko serpentynami, mecz został przerwany. W tym czasie w stronę polonistów leciały nierozwinięte rolki serpentyn. Można było poczuć się niebezpiecznie. Kibiców przez mikrofon uspokoić próbował drugi trener Legii Robert Chabelski, prezes Roman Podobas podbiegał do trybun.

Legia silniejsza

Mecz wznowiono po 10 minutach i dograno go już bez przeszkód do końca, choć podczas przerw na żądanie w stronę ławki Polonii leciały jeszcze nierozwinięte rolki z kas. Na boisku na niewielkie prowadzenie wyszła Legia, ale obie drużyny, jakby wybite z rytmu przez nieplanowaną, długą przerwę, grały słabiutko.

Legioniści poprawili jednak grę na deskach, a gdy w 27. minucie za trzy trafił Mikołaj Motel, prowadzili 42:36. Chwilę później Podobas podwyższył na 44:36. A w ostatnich sekundach ten sam zawodnik dobił spod kosza niecelny rzut Motela i po 30 minutach gospodarze prowadzili 49:39.

Legia zaczęła wreszcie grać tak, jak na lidera tabeli przystało. Błysku w jej grze - tak jak w całym sezonie - nie było, ale w detalach gospodarze przeważali. Dobrą zmianę dał Kobus, który zbierał, bronił, wyprowadzał kontry. Legia osiągnęła przewagę tym, czym wygrała poprzednie 14 spotkań. Siłą, defensywą i szerokim składem, który pozwalał drużynie trenera Piotra Bakuna utrzymywać wysoką intensywność gry.

Polonia się nie poddała i w czwartej kwarcie próbowała zmniejszyć straty. Zmniejszyła - do 56:61, bo legioniści od połowy czwartej kwarty znów zaczęli grać słabo. W ostatniej minucie koszykarze Polonii pudłowali jednak z dystansu, a legioniści wykorzystywali rzuty wolne.

Najwięcej punktów dla zwycięzców zdobył Podobas - 16. Po tyle samo dla Polonii rzucili Popiołek i Sieradzki.