Nafciarze wygrali z Porto. Są jedną nogą w TOP 16 Ligi Mistrzów [FOTO]

Słabiutka skuteczność w pierwszej połowie i gole Marcina Lijewskiego i Petara Nenadicia po indywidualnych akcjach w drugiej połowie dały piłkarzom ręcznym Orlen Wisły Płock zwycięstwo nad FC Porto Vitalis 28:22 (12:10 ). To pierwsza wygrana nafciarzy w tej edycji Ligi Mistrzów przed własną publicznością.
Nie był to łatwy mecz dla nafciarzy. Po pierwsze, by być jedną nogą w kolejnej rundzie Ligi Mistrzów, nafciarze musieli wygrać to spotkanie. A przy okazji zwyciężyć w pierwszym pojedynku w tych elitarnych rozgrywkach przed własną publicznością. Zadanie było tym trudniejsze, że szkoleniowiec Orlen Wisły Manolo Cadenas nie mógł skorzystać z czołowych graczy, m.in. Mariusza Jurkiewicza i Valentina Ghionei. W ostatnim przypadku możemy mówić o prawdziwym pechu, bo w środę na ostatnim treningu przed spotkaniem z Portugalczykami złamał kość śródręcza prawej ręki. Będzie ona usztywniona przez blisko sześć tygodni, a to oznacza, że w tym roku już nie zagra.

W pierwszej połowie nafciarze grali słabo. Zawodziła skuteczność, karnych nie wykorzystali Petar Nenadić i Vedran Zrnić, który pod nieobecność kontuzjowanego Ghionei pełni funkcję pierwszego prawoskrzydłowego.

Ale nie tylko oni mieli problemy ze zdobywaniem bramek. Dwóch 100-procentowych sytuacji, w tym jednej z kontry, nie wykorzystał Muhamed Toromanović. Na dodatek, jakby tych problemów było mało, na cztery minuty przed końcem pierwszej połowy faulowany był Kamil Syprzak. Chwilę później okazało się, że uraz, jakiego doznał, w tej sytuacji sprawił, że kołowy Olen Wisły musiał opuścić boisko w asyście lekarza drużyny. I więcej na parkiecie w tym meczu już się nie pojawił.

Co prawda płoccy szczypiorniści schodzili do szatni, prowadząc dwoma bramkami, ale można było mieć obawy przed drugą częścią tego spotkania o to, jak trudy tego pojedynku wytrzyma zdziesiątkowana drużyna Manolo Cadenasa.

A zaczęło się obiecująco. Gole głównie zdobywali Marcin Lijewski i Petar Nenadić, co pozwoliło nafciarzom odskoczyć na cztery bramki przewagi. Ale ambitnie grający Portugalczycy, którzy nie wystąpili podobnie jak płocczanie bez trzech podstawowych graczy, szybko te straty niwelowali do dwóch trafień.

I choć gospodarze sprawili, że na trybunach po niektórych akcjach rozlegał się głośny jęk zawodu, to jednak naszym zawodnikom należą się wielkie brawa za walkę. Choć ten mecz był gorszy w ich wykonaniu niż w sobotę w pierwszym pojedynku w Porto, to jednak wygrali różnicą sześciu goli. I to cieszy.

Orlen Wisła Płock - FC Porto Vitalis 28:22 (12:10)

Orlen Wisła: Sego, Wichary - Kwiatkowski, Wiśniewski 2, Zrnić 2 (1), Nenadić 7, Kavas, Toromanović 4, Syprzak 3, Lijewski 6, Eklemović 1, Milas, Nikcević 3

FC Porto: Bravo, Laurentino - Duarte 3, Mourao, Ferraz 6, Alves, Spinola 4 (2), Amador Salina, Moreira 1, Hernandez Borges 1, Davyes 3, Santos 3 (2), Rosario, Pereira 1

Kary: Orlen Wisła - 8 min; FC Porto - 12 min

Sędziowali: Mirza Kurtagic, Mattias Wetterwik (obaj ze Szwecji)