Polonia gra z Bzurą Chodaków. To rywal z książki "Do przerwy 0:1"

W sobotę o godz. 18 w ostatnim tegorocznym meczu na Konwiktorskiej Polonia podejmuje Bzurę Chodaków. Rywal to szczególny, bo dzięki ?Czarnym Koszulom? trafił do literatury i na scenę teatralną.


"Maniuś zdziwił się. Zrozumiał, że szef jest w złym humorze. To mu się ostatnio dość często zdarzało, gdyż jego ulubiona drużyna » Polonia «przegrała pod rząd dwa mecze. Chłopiec chciał się wycofać, ale rozmyślił się. Postanowił jeszcze raz wypróbować swe zdolności i rozchmurzyć ponurego fryzjera.

- Zobaczy pan, że następny mecz wygramy - rzucił, nie patrząc na szefa. - Do kółka wlejemy tym z Chodakowa, panie szefuniu".

Tak Maniuś, czyli Paragon, pocieszał fryzjera w legendarnej książce Adama Bahdaja "Do przerwy 0:1". Ci z Chodakowa to piłkarze Bzury. "Czarne Koszule" rywalizowały z nimi w III lidze. Trudno stwierdzić, czy zapowiedzi Paragona się sprawdziły. Bywało z tym różnie. - W latach 50. to był nasz wieczny prześladowca. Walczyliśmy z nim o pierwsze miejsce w tabeli i wcale nie wygrywaliśmy - wspomina Juliusz Kulesza, znany grafik, który Polonii kibicuje od lat 30. ubiegłego wieku. We wrześniu 1955 roku Bzura rozgromiła Polonię 7:1 i wyprzedziła ją w tabeli. Nie awansowała do II ligi, bo przegrała baraże. Rok później znów była lepsza. I awansowała. "Lata 50. to był najświetniejszy okres w historii klubu" - czytamy na stronie oficjalnej klubu z Chodakowa.

Później oba kluby też spotykały się ze sobą. Dla Polonii takie mecze były pewnym symbolem upadku, a później wspomnień.

"Pamięta tata, jak się rodził mały Ignaś? Jak było pięknie? Awans do drugiej, pochód przez miasto... I co? Trzy sezony i znowu Bzura Chodaków. I końca nie widać" - mówił Jan II, jeden z bohaterów sztuki "Czarne Serca", wystawianej z okazji stulecia klubu z Konwiktorskiej. Ten sam kibic w latach świetności Polonii nie omieszkał wspomnieć o dzisiejszym rywalu "Czarnych Koszul": "Nic nie rozumiesz? Polonia może być mistrzem Polski! Po pięćdziesięciu czterech latach. Po czterdziestu latach tułaczki po różnych Chodakowach, Zgierzach, Suwałkach!".

- Zapamiętałem Bzurę z książki Bahdaja. Stąd ten cytat. Chyba wtedy jeszcze w dzieciństwie zainteresowałem się Polonią, choć pochodzę z Zielonej Góry. Zawsze frapowało mnie, że jest taki klub, któremu kibicuje cała Warszawa, a ja nie mogę go nigdzie znaleźć w tabeli I ligi - mówi scenarzysta sztuki Doman Nowakowski. - Z tym większą chęcią wybiorę się na ten mecz, nazwa Bzury Chodaków wzbudza we mnie więcej emocji niż nasi poprzedni przeciwnicy z Ostrowa czy Gąbina. To taki nasz ligowy klasyk - dodaje.

Dla piłkarzy z dawnych lat był to przeciwnik jak każdy inny, ale nie do zapomnienia. - Twardy rywal, ostro z nami walczyli. Nawet jeden mecz był przerwany, bo na boisko wbiegli kibice Legii, ale nic się nie stało, takich zadym jak niedawno w Łomiankach wtedy nie było - wspomina Stanisław Kralczyński, piłkarz Polonii w latach 60. i 70. - Może raz z nimi grałem. Na Konwiktorskiej było kompletnie zalane boisko. W rejonie Sochaczewa to był przez długie lata najsilniejszy klub - opowiada Stanisław Mróz.

Dziś Bzura podupadła, tak jak i Polonia. Gra w czwartej lidze, choć występowała i w drugiej (dziś pierwszej). Raczej nie powinna już prześladować sportowo "Czarnych Koszul", bo zajmuje dopiero 16. miejsce, walczy o utrzymanie. Klub nie miał warunków, by przyjąć swojego odwiecznego rywala w Chodakowie, który stał się dzielnicą Sochaczewa. Poprosił o przeniesienie meczu do Warszawy. Będzie to pierwsze spotkanie obu drużyn po 47 latach. Jeszcze jeden powód, by nazwać ten mecz klasykiem niższych lig.

Więcej o Polonii na Facebooku Warszawa.sport.pl