Sport.pl

Politechnika gra w Bielsku-Białej, czyli Jakub Bednaruk wraca do domu

Miał 14 lat, kiedy przyszedł na pierwszy trening do klubu z Bielska-Białej. W sobotę Jakub Bednaruk stanie jako jego przeciwnik w swoim rodzinnym mieście. I jest zdecydowanym faworytem. Początek meczu o godz. 14.45, transmisja w Polsacie Sport.


Siatkarze AZS Politechniki Warszawskiej rozegrają drugi mecz w tym sezonie z BBTS, beniaminkiem, który został przyjęty do PlusLigi razem z Czarnymi Radom. To tam zaczynał siatkarską karierę trener akademików - 37-letni dziś Bednaruk.

- Musiałem zapytać o zgodę ojca, który był dyrektorem BKS, a to klub konkurencyjny dla BBTS. Bielsko-Biała była podzielona od zaborów: BKS jest w Białej, a BBTS w Bielsku. Wypatrzyli mnie w podstawówce, później przejął mnie trener Wojciech Bućko, ojciec obecnego zawodnika BBTS Bartosza, przeciwko któremu zagramy w sobotę. Dużo tych podtekstów, prawda? - śmieje się Bednaruk.

Z juniorami BBTS zdobył dwa mistrzostwa i wicemistrzostwo Polski. W jego drużynie był rok młodszy Piotr Gruszka. W pierwszym seniorskim sezonie Bednaruka BBTS przegrał awans do najwyższej klasy, a szkoleniowiec Politechniki miał 19 lat i był jednym z najmłodszych na swojej pozycji w całej lidze. Później wyjechał do Radomia, tam przez kilka lat grał w Czarnych, następnie były Górnik Radlin, Legia Warszawa, znów Czarni, Skra Bełchatów i powrót do Bielska. - Zapisałem się w jakiś sposób niechlubnie, bo ze mną w składzie BBTS opuścił PlusLigę na lata - wspomina Bednaruk.

W sobotę jego drużyna jest zdecydowanym faworytem. W pierwszej kolejce pokonała Effectora Kielce 3:0, w takim samym stosunku BBTS przegrał z mistrzem Polski Asseco Resovią. Akademicy już w piątek wybrali się w Beskidy.

Bednaruk: - Jak już wjechałem do miasta, zobaczyłem dworzec, zrobiło mi się miło. Kilku przyjaciół przyjdzie na mecz, znów poczuję się jak w domu. Sportowo miło nie będzie, trzeba uważać, choć rywal to beniaminek. Politechnika potęgą nie jest, ale zwycięstwo z Effectorem dało odpowiedź, że wciąż jesteśmy silni. Chłopaki czują się mocni, bo wiedzą, że grają dobrą siatkówkę. Pierwszy mecz, nowa hala, pierwszy mecz dla tego miasta na takim poziomie od 10 lat. Musimy się pilnować, ale grać swoje.

Politechnika przyjechała osłabiona, bez kluczowego zawodnika Marcina Nowaka, który w poprzednim spotkaniu naciągnął łydkę. To niegroźna kontuzja, ale Bednaruk nie chciał, by się pogłębiła. Na środku zagrają więc młodzi Mateusz Sacharewicz i Przemysław Smoliński. - Z grubej rury niech zaczną, to mecz telewizyjny, niech poczują klimat. Mam pomysł, by pozmieniać w składzie i grze drużyny coś więcej, może ulepszyć - zastanawia się szkoleniowiec.

Wszystkie oczy skierowane będą na młodego skrzydłowego Politechniki, który już na inaugurację potwierdził, że jest talentem, jakiego PlusLiga dawno nie widziała. Mowa o 18-letnim, mającym 200 cm Arturze Szalpuku. Jego trener chce zobaczyć go na głębokiej wodzie. - Niech czuje klimat wielkich spotkań, pozna wyjazdowe obyczaje, jestem ciekaw, jak zareaguje na kamery. To będzie dla niego niesamowite przeżycie, aż się cieszę, że zobaczę go w takich warunkach. Niech kształtuje się młody sportowy charakter.

W drużynie przeciwnej warszawiacy chcą uważać na leworęcznego atakującego z Argentyny Jose Luisa Gonzaleza, który przed tygodniem zdobył 16 punktów.

Warszawa.sport.pl na Facebooku. Dołącz do nas!

Więcej o: