Łza się w oku kręci, czyli Polonia kończy swój żywot. Pożegnanie przy Konwiktorskiej

Pełny stadion pożegnał drużynę ?Czarnych Koszul? w ekstraklasie w jej ostatnim meczu na Konwiktorskiej na długie lata. Remis z Piastem Gliwice był tylko dodatkiem do smutnej uroczystości.
Rusz się. Przejazd na rolkach, longboardy i frisbee. Co jeszcze w Warszawie?

Kilka dni temu okazało się, że Polonia Warszawa nie otrzyma licencji na grę w ekstraklasie w przyszłym sezonie z powodu kilkumilionowych długów. Drużyna nie może też zagrać w I czy II lidze. Do upadku klubu ze 101-letnią tradycją doprowadził jego właściciel i prezes Ireneusz Król, który nie ma pieniędzy na utrzymanie zespołu. W przyszłym sezonie zupełnie nowa Polonia rozpocznie rozgrywki co najwyżej w III lidze.

Trzeba było się pokazać na pogrzebie

Stefan Friedmann, znany aktor i satyryk, kibic Cracovii i Polonii: - Smutne to wszystko. Byłem tu, kiedy ta drużyna odnosiła największe sukcesy. Zdobywała mistrzostwo Polski, Puchar Polski. Trzeba było się też pokazać na pogrzebie.

Piotr Kubiaczyk, basista grupy De Mono: - Wyciągnąłem z szafy szalik, który ostatni raz założyłem na mistrzowską fetę. Trochę stracił kolory, wyblakł, jest jeszcze na nim stara data założenia klubu, ale dziś czeka nas wyjątkowy mecz.

Paweł Kieszek, wychowanek "Czarnych Koszul", od kilku lat występujący w klubach portugalskich: - Od dwóch miesięcy planowałem się wybrać na ten mecz, wiedziałem, że będę miał wtedy wolne. Nie sądziłem, że przyjdzie mi zobaczyć ostatni mecz Polonii w ekstraklasie. Spędziłem tu dziesięć lat, ten klub mnie wychował. Bez Polonii nie grałbym dziś w Vitorii Setubal, wcześniej w FC Porto, w Bradze. Łza się w oku kręci.

Wojciech Krupa, na Polonii od kilkudziesięciu lat, były piłkarz drużyny z Konwiktorskiej z czasów jej występów w (dawnej) II i III lidze: - Dwa mecze ostatnie opuściłem. Nie dałem rady, ciężko choruję, przechodzę chemię. Ale nie mogłem sobie darować, by dziś nie przyjść.

Czwartkowy mecz Polonii obejrzał komplet publiczności (6,3 tys. osób) mimo niedogodnego terminu, mało atrakcyjnego przeciwnika, wobec hiobowych wieści sprzed kilku dni o odebraniu licencji. Ale był to ostatni mecz w ekstraklasie. Na długie lata, w najlepszym wypadku na trzy, ale kto wie, czy nie na 41, jak w nieoficjalnym hymnie warszawskiego klubu odśpiewanym na stojąco tuż przed rozpoczęciem spotkania.

Był to mecz, w którym kibice złożyli hołd piłkarzom i trenerom, piłkarze - swoją grą i jak zwykle profesjonalną postawą kibicom, a wszyscy jednogłośnie w bardziej lub mniej wyszukany sposób potępili prezesa Ireneusza Króla, który doprowadził - choć zapomniano o Józefie Wojciechowskim - do degradacji istniejącego od 101 lat klubu.

Królu złoty, gdzie są banknoty?!

Do budynku klubowego zawodnicy weszli w koszulkach z napisem na awersie: "Królu złoty, gdzie są banknoty?!", a na rewersie z wizerunkiem świni z głową prezesa klubu. Na stadionie T-shirty nosiły również narzeczone piłkarzy. W pierwszej połowie kibice wznieśli transparenty z przekreślonym wizerunkiem Króla z napisem: "Kłamca". "Kłamstwo ma krótkie nogi i podwójny podbródek..." - to z kolei zapisana na płachcie i zawieszona na płocie krótka charakterystyka człowieka, przez którego Polonia kończy swój żywot w ekstraklasie.

Nikt nie potrafi zrozumieć, co kierowało szemranym właścicielem Polonii.

Kubiaczyk, działający równocześnie w Stowarzyszeniu Klubu Sportowego Polonia Warszawa: - Złożyliśmy mu dwie oferty. Jedną za symboliczną złotówkę, ale z przejęciem wynoszącego 8 mln zł długu licencyjnego. Drugą z pewną gratyfikacją. I co? I ten człowiek na to nie odpowiada. Niepoważne.

Polonia nigdy nie zginie

Friedmann: - Przeżywam to uczuciowo, bo jestem związany z Polonią, ale podobnego zdarzenia doznałem sam na własnej skórze w teatrze Bajka i z panem Biskupskim. Po bankructwie teatru nie mogę do dziś wyegzekwować pieniędzy, ja, Karol Strasburger, inni aktorzy. Pan Biskupski mieszka u chorej matki. Nie można pociągnąć go do odpowiedzialności. Pewnie tak będzie z Królem.

Ale wciąż czynny prezes Polonii to już przeszłość. Na Konwiktorskiej nadchodzą nowe czasy. Powstanie nowa drużyna, nie zagra w niej żaden z obecnie występujących zawodników. Wszyscy rozpierzchną się w poszukiwaniu nowych miejsc pracy. Odejdzie też trener Piotr Stokowiec, jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy trener mijającego sezonu w ekstraklasie. Ale Polonia pozostanie. Właścicielem zostanie stowarzyszenie, zbuduje klub, który zacznie sezon od III albo IV ligi.

W przerwie meczu na boisko wybiegło 150 nawet siedmioletnich chłopców z prężnej Akademii Piłkarskiej, której dowodzi obecny dyrektor sportowy klubu Paweł Olczak. Małe szkraby w koszulkach z napisem: "Polonia to my" rozegrały kilka pokazowych gierek przy aplauzie publiczności i okrzykach: "Polonia nigdy nie zginie". Ich nieco starsi koledzy będą tworzyć wkrótce nową trzecioligową bądź czwartoligową Polonię.