Jak w Warszawie działają Kibice Razem

- Przychodziły do nas dzieci, które kibicują Legii, choć działamy pod szyldem Polonii. Zaakceptowały nasze zasady i nie chciały opuszczać warsztatów - mówi Franciszek Rapacki z ośrodka ?Kibice Razem?.
Aby go znaleźć trzeba o nim wiedzieć. Zaadaptowany parter lokalu komunalnego w boku przy Andersa nie zdradza kolorowym szyldem, najmniejszą reklamą, celu swojego przeznaczenia. Dopiero w środku wszystko staje się oczywiste.

Ze ścian bije w oczy polonijne graffiti, biblioteczka wypełniona została książkami nt. "Czarnych Koszul", widać klubowe pamiątki. Za obszernym stołem w głównej sali dwóch chłopców siedzi z nauczycielką angielskiego. - To piłkarze z MKS Polonia. Ale na darmowe korepetycje - z angielskiego, chemii, matematyki - przychodzi kilkadziesiąt dzieci, nie tylko zawodników. To jedna z naszych inicjatyw - opowiada Franciszek Rapacki, kibic Polonii współpracujący z ośrodkiem "Kibice Razem".

Miejsce dla wszystkich

W niemal pół roku, zrodzony z prostego niemieckiego konceptu, ośrodek przy Andersa przekształcił się w siedzibę organizacji kibiców. Podczas Euro to tu znajdowało się centralne biuro wolontariatu i akcji "Ambasad Kibiców". W lipcu, kiedy zagrożone było istnienie Polonii, gromadzili się tam zwolennicy zbudowania klubu od podstaw. Teraz odbywają się tam promocje książek, sesje historyczne i socjologiczne o zachowaniach kibiców, ich ruchach, warsztaty dla dzieci, a do tego akcje zewnętrzne m.in. organizacja zabaw ulicznych, turnieju dla młodzieży, meczu z Polonią Wilno czy pomocy dla białoruskich opozycjonistów.

- To żywe miejsce, w którym ludzie mogą się spotkać, podyskutować. Przychodzą nie tylko kibice i nie tylko kibice Polonii. Pojawiają się z różnymi pomysłami. Jeden proponuje zabudować wolny plac na Muranowie, inny chce napisać śpiewnik dla dzieci, nagrać płytę lub film reklamujący klub - mówi Agata Koczowska z ośrodka.

- Przychodziły do nas dzieci, które kibicują Legii, choć działamy pod szyldem Polonii. Zaakceptowały nasze zasady. Uszanowały je i wcale nie chciały opuszczać naszych warsztatów - dodaje Rapacki.

Niemieckie korzenie

W 1981 roku podczas zamieszek przed derbowym meczem Werderu z HSV Hamburg zginął jeden bremeński kibic. Pracownicy uniwersytetu z Bremy zastanawiali się nad tym, jak poradzić sobie z chuliganami. Do dyskusji zaprosili również kibiców Werderu. Po miesiącach rozmów, analizowania różnych pomysłów narodził się pierwszy w Niemczech ośrodek skupiający kibiców, działaczy społecznych.

Do dziś istnieje około 50-ciu FanProjekte. W 1992 roku zostały uznane za integralną część Narodowej Koncepcji Bezpieczeństwa w Sporcie, dostały wsparcie od samorządów lokalnych, instytucji piłkarskich. Niedawno projekt poparła Komisja Europejska. - Stało się to niemieckim produktem eksportowym, podobne projekty pojawiły się już w Szwajcarii, Austrii, Czechach i Hiszpanii. Są też już w Polsce - mówi pomysłodawca zaszczepienia tego pomysłu, koordynator "Kibice Razem" Dariusz Łapiński.

- Projekt niemiecki znałem doskonale. Chodziłem do takiego ośrodka dla kibiców w mieście, w którym mieszkałem. Kiedy przyznane zostało nam Euro zaproponowałem, żeby coś takiego stworzyć w miastach polskich - dodał.

Pierwszy zaczął działać we Wrocławiu, kolejne w Gdańsku i Gdyni, w maju ośrodek "Kibice Razem" powstał w Warszawie, pod szyldem Polonii. Projekt przedstawiono też grupom kibiców Legii, ale żadna z nich nie spełniała warunków transparentności.

Hasło "Czarni Kulturalni"

- Wszędzie zaczyna się podobnie. Najpierw rozmawiam ze stowarzyszeniem kibiców, bo nie można działać bez kibiców. Jeśli strony są na tak, idziemy do miasta i prosimy o środki. Ale cały czas szukamy wsparcia zewnętrznego, na przykład z Funduszu Inicjatyw Obywatelskich. Chcemy odciążyć samorządy - mówi Łapiński.

- Objęte projektem środowiska kibiców często ze sobą rywalizują, jednak w codziennej pracy nie ma to znaczenia. Żadne draki na trybunach i poza nimi nie są usprawiedliwiane, ale konkurencyjność uznawana jest za immanentną część tej kultury. Chodzi o to, żeby zachować koloryt kibiców. Dopuszczalne są oprawy przeciw innej drużynie, ale z zachowaniem dobrego smaku - tłumaczy Rapacki.

W Warszawie organizacja "Kibice Razem" wszczepiła się w nurt polonijnego hasła "Czarni Kulturalni", dzięki czemu przeprowadziła już kilka akcji. - Zorganizowaliśmy promocję książki wydawnictwa "Czarne" o piłce nożnej. Na to spotkanie przybyło dużo osób spoza środowiska kibiców. Jedna pani powiedziała nam wprost, że bała się tu przyjść, ale ponieważ spotkanie organizowało jej ukochane wydawnictwo, to spróbowała. Po zakończeniu promocji podeszła do nas i powiedziała; Jestem w szoku. Nie sądziła, że kibice mogą zorganizować normalne spotkanie autorskie - mówi Koczowska.

- Tu, w Warszawie, pracują znakomici ludzie, ze znakomitymi kibicami - mówi Łapiński. - Ale gdzie indziej sytuacja też jest jasna. Nie ma mowy o tym, żeby akcję przejęły jakieś ciemne moce. W krótkich żołnierskich słowach ustalam zasady.

Plany na przyszłość? Ośrodek animuje powstanie stowarzyszenia kilku amatorskich sekcji związanych z "Czarnymi Koszulami": kolarstwa górskiego, triathlonowej, biegowej. Grupa historyków związana z akcją szuka po Warszawie polonijnych miejsc pamięci, graficy szykują komiks.

Warszawski przykład, podobnie jak gdański, gdyński i wrocławski, działają pozytywnie na innych. - Mamy projekty zbudowania 14 innych ośrodków. Wszystko zależy jednak od decyzji samorządów, czy będą chciały mieć takie ośrodki w swoich miastach - tłumaczy Łapiński. - Dotyczy to również projektu KR Polonia Warszawa. Jego dalsze losy leżą w rękach warszawskich radnych i urzędników.