MŚ piłka ręczna. Holandia - Polska. Transmisja TV. Gdzie obejrzeć?

Mecz Holandia - Polska w MŚ piłkarek ręcznych odbędzie się w piątek o 18:00. Transmisja TV w TVP Sport. Relacja na żywo w Sport.pl i aplikacji Sport.pl LIVE. Stream online na stronie sport.tvp.pl.

Mecz gigant z Holandią w piątek o godz. 18. Polki za jednym zamachem mogą wygrać półfinał, zapewnić sobie medal mistrzostw świata i być o włos od olimpijskiej podróży do Rio. Ale pewne jest tylko to, że będzie bolało.

 

Będzie bolało, bo piłka ręczna ma kolor sinozielony. Internet obiegły zdjęcia polskich dziewczyn po meczu z Kubą i Angolą. Nogi Kingi Achruk wyglądały tak, jakby spadła ze schodów. Siniak na siniaku. Plus rozcięty policzek i szwy po starciu z kubańskim Mackie Majchrem. Nie lepiej było po ćwierćfinale z Rosją, kiedy najskuteczniejsza w siedmiu meczach Karolina Kudłacz-Gloc upadła z wyczerpania i do szatni była wnoszona na barkach koleżanki. Na pytanie, jak dziewczyny znoszą tratowanie się nawzajem co drugi dzień, drugi trener reprezentacji Antoni Parecki stwierdził wczoraj spokojnie: - Proszę pana, Karolina dzisiaj już była na siłowni. Pan po prostu nie rozumie, że na tym polega piłka ręczna. Dajesz z siebie wszystko i za dwa dni znowu dajesz z siebie wszystko.

A w międzyczasie idziesz na siłownię. Karolina nie musiała. Mogła iść sobie pograć i porzucać na relaksacyjnym treningu w hali. Te dziewczyny są ze stali.

Mecz z niepokonaną na MŚ w Danii Holandią może być jeszcze bardziej wyczerpujący. - Taktyka i zgranie przeciw kilogramom - tłumaczy trener Henk Groener. "Szybkość przeciw tyranii warunków fizycznych" - pisali o jego planach w Holandii. Trzeba będzie ganiać od ściany do ściany, bo rywalki są rzeczywiście ultraszybkie. Uwielbiają i umieją wykonywać kontry, zaliczyły ich w turnieju bardzo dużo, są w nich rekordzistkami. W obronie wykonały już w sumie 78 przechwytów i bloków, wicelider Rosja ma ich 61, a Polska - zaledwie 37. W kilku elementach gry, zwłaszcza tych dotyczących szybkich akcji, ich statystyczne wyniki są ponaddwukrotnie wyższe niż u Polek, choć przecież obie drużyny grały w grupie z tymi samymi przeciwniczkami. Ich linia na kole jest bardzo efektownie zgrana z bramkarką, dzięki czemu Tess Wester jest liderką w tej klasyfikacji - ma 46 proc. obron po siedmiu meczach. Polka Anna Wysokińska dopiero w dwóch ostatnich spotkaniach poprawiała dynamicznie statystyki - teraz jest na 11. miejscu z 35-procentową skutecznością.



Za Holenderkami trzeba więc będzie ganiać jak struś pędziwiatr albo znaleźć sposób, aby narzucić swój styl. Ta drużyna, która to zrobi lepiej, wygra, bo obie są jakby na dwóch biegunach piłki ręcznej.



- Jasne, myślimy nad tym, jak zneutralizować ich szybkość, jak nie dopuszczać do tylu bloków i przechwytów. Po południu analizowaliśmy nasz mecz grupowy. Wiemy, że Holenderki nas nie zlekceważą po swoim zwycięstwie, ale mogą z niego wysnuć błędne wnioski, na przykład o poziomie naszej obrony. Powiem tak: w grupie Polska grała z najlepszą Holandią, a Holandia z najsłabszą Polską. Ale nas już tam nie ma, jesteśmy zupełnie gdzie indziej - powiedział Parecki.



Obie drużyny były zaliczane do outsiderów mistrzostw. Przed turniejem bukmacherzy dawali Polsce szanse na tytuł jak 1:76, a po grupowej porażce, ba, laniu od Holenderek, nawet 1:151. Bukmacherzy nie patrzyli na wyniki sprzed dwóch lat, gdy biało-czerwone pierwszy raz awansowały w mistrzostwach tak wysoko jak dziś. Nawet dzisiejsze rywalki, które nigdy jeszcze nie dobrnęły do półfinału, miały u nich wyższe notowania, i to o niebo wyższe. To się zresztą nie zmieniło do dziś - znów faworytkami są rywalki Polek, tak jak było przed meczami z Węgrami i Rosją.


Choć obecność Holenderek w półfinale to też niespodzianka. W dzienniku "NRC Handelsblad" napisano: "Mistrz świata? Holandia? W piłce ręcznej? Przecież to był jakiś sen. Ale gdy się patrzy na ich grę w Danii, ta utopia zaczyna nabierać realniejszych kształtów. Reprezentacja gra jak w transie, jest bardzo zgraną grupą, trener Henk Groener daje jej doświadczenie i spokój. I stara się nie wtrącać do tego, do czego nie musi". - Teraz będzie impreza, ale szybko powiedzą: stop, i będzie się liczyć tylko półfinał z Polską - mówił Groener po zwycięstwie nad Francuzkami.



Polki dwa lata temu w półfinale grały z Serbią na boisku rywalek, gdzie trybuny są ósmą i dziewiątą zawodniczką na boisku. - Każdy mecz jest jak hartowanie stali. Zwłaszcza na takim turnieju jak mistrzostwa świata. Dziewczyny po tamtych meczach z Serbią, z Francją [dał awans do półfinału], a teraz z Węgrami i Rosją już doskonale wiedzą, jak się zachowywać w starciu o stawkę, w ostatniej sekundzie takiego meczu. Holandia będzie pierwszy raz w takim przełomowym momencie. Rywalki są młodsze, a więc mniej doświadczone. U nas mamy dziewczyny z rutyną, to nasz atut w sytuacjach trudnych. Choć mamy też dziewczyny z młodzieńczą energią, jak Monika Kobylińska - mówi Parecki.


Fakt, średnia wieku Polek jest jedną z najwyższych w całym turnieju, a Holenderek niemal najniższa - to kolejna charakterystyczna cecha różniąca dzisiejsze rywalki. Ale decydujące dwa gole z Rosją - remisujący i zwycięski - zdobyła 20-letnia prawa rozgrywająca Kobylińska, debiutantka w turnieju. - Nakręca się, widzę to. Rozpiera ją energia - mówi Parecki.


Ale i trenerów - Kima Rasmussena i Pareckiego - rozpiera. Jeden jest Duńczykiem, drugi przez ponad 20 lat grał i trenował w Danii, w hali, w której dziś zagrają Polki. Po odpadnięciu duńskiej drużyny sporo sympatii kibiców przetransferowało się na Polki. - Ludzie zaczepiają mnie na ulicy, pamiętają mnie, znają Kima. Więc jest tak, jakbyśmy grali u siebie - mówi Parecki.


Jest to bardzo piękna okoliczność, gdyż z Holandią potrzebne będzie wsparcie jeszcze większe niż w każdym półfinale. Jasne, stawką meczu jest przede wszystkim medal mistrzostw świata, awans do finału. Ale jest on również szalenie ważny dla nadziei na start olimpijski w Rio, pierwszy w historii kobiecej piłki ręcznej.


Jeśli Polki pokonają Holandię, wystartują - a być może również go zorganizują - w pierwszym turnieju kwalifikacyjnym, do którego awansowały już Japonia i Tunezja. Będzie jeszcze siódmy zespół mistrzostw świata. I Polska. A do Rio awansują dwie drużyny. Bułka z masłem.

Yvette Broch. Holenderska szczypiornistka z "Top Model" [ZDJĘCIA]