Władimir Kliczko - Tyson Fury. Gdzie obejrzeć? Relacja LIVE

Walka Władimir Kliczko - Tyson Fury odbędzie się 28.11.2015. Początek gali o godzinie 21. Transmisja TV w Polsat Sport. Relacja na żywo w Sport.pl i aplikacji Sport.pl LIVE.

Zadanie 27-letniego Brytyjczyka (24 zwycięstwa, 18 KO) jest proste. Jeśli w Düsseldorfie zbliży się do poziomu ostatniego sparingpartnera Władimira (64 zwycięstwa, 53 KO, trzy porażki), będzie miał ogromne szanse na zwycięstwo.

 

Kilka dni temu 39-letni mistrz świata WBA, IBF i WBO trenował z bratem Witalijem, kiedyś najlepszym pięściarzem kategorii ciężkiej wersji WBC, dziś merem Kijowa. Lata temu obiecali matce, że zawodowej walki nie stoczą, ale treningi to co innego. Zresztą na wideo opublikowanym na YouTubie widać, że chodziło głównie o ćwiczenia. Etatowy sparingpartner Władimira Malik Scott pisał na Instagramie, że bracia po prostu stoczyli kilka "technicznych" rund.

 

W ćwiczeniach z Witalijem (201 cm) chodziło jednak o coś więcej niż tylko show. Z rywalem o wzroście Fury'ego (206 cm) Władimir jeszcze bowiem nie walczył. Najbliżej Tysona (tak, imię dostał na cześć Mike'a) był Mariusz Wach (202 cm), który trzy lata temu dotrwał do końca walki w Hamburgu, ale bardziej niż centymetrom zawdzięcza to mocnej jak kamień głowie.

 

Ile zniesie głowa Fury'ego, nie wiadomo. Wiadomo, że już dziś jest z nią bardzo źle.

 

- Żyjemy w diabelskim świecie. Szatan jest coraz mocniejszy, wierzę, że koniec jest blisko. Tak mówi mi Biblia, tak mówi mi świat. Zanim nadejdzie koniec i diabeł przybędzie na ziemię, muszą się zdarzyć trzy rzeczy: legalizacja homoseksualizmu, aborcji i pedofilii. Kto w latach 50. i 60. sądził, że dwie pierwsze zostaną gdziekolwiek dozwolone? - mówił w przededniu walki Fury. Brytyjczycy zwyczajnie sobie z nim nie radzą. Federacja bokserska od lat karze go za homofobiczne wypowiedzi (w sumie zapłacił 32 tys. funtów grzywien), ale powstrzymać go nie jest w stanie. - Jego wypowiedzi były obrzydliwe, nie miały nic wspólnego z promowaniem walki. Ma mózg jak orzeszek - mówił Kliczko.

 

Przy tym wszystkim zachowanie Fury'ego na konferencjach jest niegroźną błazenadą. We wrześniu (walka miała się odbyć 24 października, przełożono ją z powodu kontuzji Ukraińca) Brytyjczyk wbiegł na spotkanie z dziennikarzami w stroju Batmana, kilka razy okrążył salę, po czym usiadł obok Kliczki. Po chwili przeskoczył przez stół, by obezwładnić podstawionego jegomościa w masce Jokera. Potem plótł, że Ukrainiec ma tyle charyzmy co jego bielizna, że nie boi się pięściarza, który bronił mistrzostwa świata w 20 walkach z "menelami", że przybywa z misją wyeliminowania z boksu największego pięściarskiego nudziarza. A gdy usłyszał, że Kliczko nazwał go psychopatą, ryknął jak zarzynany bohater filmowego slashera i przyznał, że Ukrainiec ma rację.

 

Władimir pewnie się już do tego wszystkiego przyzwyczaił. Rywale najbardziej do jego pasów zbliżają się właśnie na konferencjach. Trudno sobie przypomnieć nie tylko wyrównaną walkę Ukraińca, ale nawet moment, w którym wpadłby w tarapaty. A przecież w ostatniej dekadzie mierzył się z rywalami bardziej cenionymi niż Fury. Największymi sukcesami Brytyjczyka są zwycięstwa z Dereckiem Chisorą (dwukrotnie), Kevinem Johnsonem i Steve'em Cunninghamem. Dwóch pierwszych przegrywało kilka lat temu z Witalijem na punkty. Władimir nie uznaje nawet sobotniego rywala za najlepszego brytyjskiego pięściarza wagi ciężkiej, uważa, że Fury przegrałby i z Davidem Haye'em (właśnie ogłosił powrót na ring), i ze wschodzącą gwiazdą kategorii ciężkiej Anthonym Joshuą. I chyba wie, co mówi, bo pierwszego pokonał cztery lata temu, a z drugim sparował.

 

Tak naprawdę walka z Furym jest dla Kliczki tylko obowiązkiem (nieźle płatnym, zarobi na niej 22 mln dol., rywal - 7,5 mln), prawdziwe wyzwania czekają gdzie indziej. - Ja miałem wszystkie cztery pasy najważniejszych federacji. Władimir potrzebuje jeszcze najważniejszego tytułu, federacji WBC - mówi 50-letni Lennox Lewis. Przez lata ten pas był poza zasięgiem Ukraińca - z powodu obietnicy danej mamie. Ale teraz mistrzem WBC jest Deontay Wilder. 30-letni Amerykanin odgraża się, że mógłby pokonać Kliczkę nawet jutro. Na razie jednak zamierza wrócić na ring w styczniu (rywal jeszcze jest nieznany), a potem zmierzyć się z Aleksandrem Powietkinem. Do walki unifikacyjnej najwcześniej mogłoby zatem dojść dopiero za rok.

 

Transmisja z sobotniej gali w Düsseldorfie od 21 w Polsacie Sport.