Z cyklu: Ciacho Niedoceniane - Sergio Romero

Czyli artykuł na pocieszenie redaktorki Mariny dla tych którym dzisiaj jest trochę smutno i którzy twierdzą, że wygrana Mulsery w konkursie na najprzystojniejszego bramkarza CA nie byłaby znowu taka oczywista, a tak w ogóle to Urugwajczycy konkurs rzutów karnych wygrali tylko i wyłącznie dla tego, że byli nadzwyczaj zmotywowani zazdrością o zapierającą dech w piersiach urodę stojącego na przeciwko nich pana Romero.

Ciacho Niedoceniane - Sergio Romero Sergio mógł być najprzystojniejszym bramkarzem Copa America Sergio Romero jest pierwszym bramkarzem reprezentacji Argentyny, do której przyłączył go i objawił dla świata nie kto inny jak sam Diego Maradona. Sergio jest pierwszym bramkarzem reprezentacji Argentyny, do której przyłączył go i objawił dla świata nie kto inny jak sam Diego Maradona, powołując piłkarza na MŚ w RPA. Oczywiście to nie był jego debiut, a w niebieskiej koszulce występował już podczas zwycięskich dla Albicelestes Igrzysk w 2008 roku. Od czterech lat występuje we wcześniej wspomnianym, z którym przed dwoma laty zdobył Mistrzostwo Hiszpanii, czego owocem był późniejszy występ w LM. Bez fajerwerków. Jednak mało efektowną, przynajmniej jak na bramkarza Argentyny, karierę klubową póki co możemy spokojnie tłumaczyć bardzo istotnym faktem, o którym często zdarza się zapominać przy tym całym image'u Romero - ma dopiero dwadzieścia cztery lata! Co oznacza, że na grę w Realu/Manchesterze/Interze ma jeszcze jakieś piętnaście lat. Dostrzegamy jego wady. Na przykład jedną z głównych, oprócz czasami stanowczo zbyt długo trwających fochów na swojego fryzjera, jest jego żona. Jeśli słowo "la separada" pojawiające się obok ich nazwisk w nagłówkach hiszpańskich gazet znaczy "separacja"... módlmy się, żeby tak było.

Oczywiście są również inne powody powstania tego tekstu, jak choćby nie możliwe do zaplanowania  idealne dopasowanie Sergio do tytułowego sformułowania tej rubryki, z którym kłócić się nie tak łatwo jak z wcześniejszymi argumentami. Albo może tak trudno właśnie, jak docenia się bramkarza występującego między słupkami takiej europejskiej potęgi jak...AZ Alkmaar. Albo też odwiedzenie swoich myśli od nasuwającego się automatycznie hasła "ciacho" z gratisowym westchnięciem z zachwytu na widok tego zdjęcia.

Sergio Romero

Ach....

Skoro już wszystko jasno i przejrzyście mamy wyjaśnione możemy przejść do sedna. Jeżeli jeszcze się tego nie domyśliłyście, ani nie Sergio jest piękny. Sergio jest piękny. I Sergio jest piękny Sergo jest pierwszym bramkarzem reprezentacji Argentyny, do której to przyłączył go i objawił dla świata, nie kto inny jak sam Diego Maradona powołując na MŚ w RPA. Oczywiście to nie był jego debiut, a w niebieskiej koszulce występował już podczas zwycięskich dla Albicelestes Igrzysk w 2008 roku. I świadczy o tym jedno obciachowe zdjęcie:

Leo Messi i Sergio Romero

Ale na szczęscie podskakujący obok długowłosy Messi pokazuje jak długą wizerunkową drogę przeszli Argentyńczycy od tego czasu.

Co poza tym? Od czterech lat występuje we wcześniej wspomnianym AZ Alkmaar, z którym przed dwoma laty zdobył Mistrzostwo Hiszpanii, czego owocem był późniejszy występ w LM. Bez fajerwerków. Jednak mało efektowną, przynajmniej jak na bramkarza Argentyny, karierę klubową póki co możemy spokojnie tłumaczyć bardzo istotnym faktem, o którym często zdarza się zapominać przy tym całym image'u Romero - ma dopiero dwadzieścia cztery lata! Co oznacza, że na transfer grę w Realu/Manchesterze/Interze ma jeszcze średnio jakieś piętnaście lat.

Sergio Romero

Żeby nie było tak optymistycznie, musimy zaznaczyć, że owszem nie jesteśmy zaślepione jego urodą, a przynajmniej nie do końca, gdyż przy tym wszystkim wciąż dostrzegamy jego wady. Na przykład jedną z głównych, oprócz czasami stanowczo zbyt długo trwających fochów na swojego fryzjera, jest jego żona.

Sergio Romero i jego żona

I wcale nie radzimy wpisywać jej nazwiska w wyszukiwarkę. My to zrobiłyśmy i...ten raz wystarczy nam na porządną życiową traumę. Najbardziej łagodne z ujęć ukazujących jej wdzięki, wygląda tak:

Eliana Guercio, żona Sergio Romero

Yyyyy....dla opanowania sytuacji napomkniemy, że jest nadzieja! O ile słowo "la separada" pojawiające się obok ich nazwisk w hiszpańskich nagłówkach, znaczy "separacja". I módlmy się, żeby tak było.

Ogarnięte tą piękną myślą, oddalmy się ku najprzyjemniejszej części tego tekstu, z podziwianiem oczu Sergio (w kolorze gorzkiej czekolady jakby ktoś pytał), nieskalanie pięknych rysów twarzy i kości policzkowych, (które zmuszają nas do powrotu do marzenie o wyreżyserowaniu telenoweli z własnym udziałem) i pełnych, zmysłowych ust (które zmusiły o, tak "zmusiły" to dobre słowo, nas do popełnienie w myślach już nie jednego grzechu) w roli głównej....

Sergio Romero


...i odpowiedzenia sobie na to kluczowe pytanie: Ciacho czy Nieciacho?


Marina