Robin van Persie też spotkał bar z karaoke...


A w nim Rooneya.
I wystąpił w dosyć nieoczekiwanym repertuarze.

A my śpiewającego Robina spotkałyśmy na blogu blackqueen. Trudno powiedzieć czy poradził sobie z wykonaniem lepiej niż kolega z Manchesteru, małą konsternację wzbudziło w nas jednak nie "jak", ale "co" zaśpiewał. Posłuchajcie same:

Wszystko staje się jednak jaśniejsze, gdy zebrana publiczność krzyczy na końcu "Excelsior!" co nie jest nazwą jakiegoś magicznego miecza nordyckiego wojownika (wybaczcie, nie mogłyśmy sobie darować tego suchara, bo właśnie jesteśmy na etapie fascynacji tym panem) ale klubu, gdzie słodki Robin zaczynał swoją przygodę z piłką nożną, i do którego chyba wciąż czuje spory sentyment. Tak przynajmniej mówi nam nasz intuicyjny holenderski. No dobra, tak naprawdę to nasz intuicyjny holenderski mówi nam tylko, że Robin wygląda w poniższym wywiadzie niezwykle hot, ale może niekoniecznie intuicyjny holenderski którejś z Was jest lepszy i będziecie wiedziały  o co tu chodzi. Jeśli nie, to przynajmniej się pozachwycacie: